Historyczna klęska Realu Madryt. Drugoligowiec pogrzebał giganta

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Albacete pokonało przed własną publicznością wielki Real Madryt 3:2 w Pucharze Króla. Decydująca bramka padła tuż przed zakończeniem meczu 1/8 finału, gdy wszyscy spodziewali się dogrywki i zwycięstwa "Królewskich". Potentat z wieloma zawodnikami młodzieżowymi skompromitował się pod wodzą nowego trenera, Alvaro Arbeloi.

Nowy trener - historyczna porażka

W ciągu czterech dni Real Madryt przegrał starcia o dwa trofea - najpierw poległ w Superpucharze Hiszpanii z Barceloną, co skutkowało odejściem Xabiego Alonso, a w środowy wieczór wypadł za burtę Pucharu Króla. Pogromcą giganta okazało się Albacete - drużyna, która nigdy w historii dotąd nie wygrała z Realem, a obecnie jest w dolnej strefie drugiej ligi hiszpańskiej. W meczu Copa del Rey zadebiutował nowy trener, były wychowanek Madrytczyków - Alvaro Arbeloa, który miał jedną sesję treningową z piłkarzami.

Nowa "miotła" po sensacyjnym rozstaniu z Xabim Alonso była przeciwskuteczna. Real zagrał żenująco słabo, choć początek spotkania i chwile w drugiej połowie mogły sprawić, że wrażenia z oglądania zawodników nowego szkoleniowca będą zupełnie inne.  


Ośmieszony Real Madryt 

Bohaterem Albacete był Jefte Betancor, który zdobył dwie bramki - w tym ostatniego, decydującego o wygranej dla drugoligowca w 94. minucie. Katastrofalne błędy popełnili najpierw Andrij Łunin w bramce, który nie wyszedł do mocno wyrzuconej piłki przez napastnika gospodarzy, a potem Dani Carvajal, który zostawił mu zbyt wiele miejsca na sytuacyjny strzał. Wątpliwa była też reakcja ukraińskiego bramkarza, który nie rzucił się kompletnie po uderzeniu Jefte.

Trzy minuty wcześniej do stanu 2:2 doprowadził po trafieniu głową Gonzalo Garcia i wydawało się, że Real - jak to zwykle bywało w końcówkach - zabije mecz i awansuje dalej w rozgrywkach. Nic bardziej mylnego. Wyszło na to, że Vinicius, Fede Valverde, Raul Asencio, Gonzalo Garcia, Franco Mastantuono i Dean Huijsen to zbyt mały zaciąg ludzki z pierwszego składu, aby pokonać słabiutkie Albacete. 


Klopp marzeniem Pereza

- To moja wina, trudno jest wdrożyć swoje założenia i je wykonać przez zawodników po jednym treningu. Piłkarze wykonali swoją pracę, jestem z nich dumny - przekonywał Arbeloa, który od pierwszego meczu Realu jest na cenzurowanym. Prawdopodobnie i tak jest opcją na przeczekanie do czasu zatrudnienia trenera z wielkim nazwiskiem. Wśród faworytów Florentino Pereza jest Niemiec Juergen Klopp. Na razie prezes Realu, który doprowadził klub do niesamowitych sukcesów - przede wszystkim 6 zdobytych Lig Mistrzów - musi zmierzyć się z największym kryzysem w drużynie od lat. Mało prawdopodobne, by dołożył kolejny triumf w tym sezonie, mimo Kyliana Mbappe w wielkiej formie.  

 

Fot. Alvaro Arbeloa zaliczył fatalny debiut w roli trenera Realu Madryt/PAP/EPA 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport