Wybory prezydenckie już w niedzielę. - Stawka toczy się o przyszłość Polski - powiedział Jarosław Kaczyński. - Ci, którzy prą do władzy, bo walka nie toczy się tylko o wygraną w wyborach prezydenckich, to są ludzie, którzy kwestionują to, co jest naszą tradycją - stwierdził.
Jarosław Kaczyński był gościem programu "Rozmowy niedokończone" w TV Trwam. Mówił o kulturze i polityce społecznej. - To jest stawka tych wyborów - powiedział. - Toczy się batalia o przyszłość Polski w bardzo wielu wymiarach - polityki rządzenia, życia społecznego, naszej kultury i jej trwania. Dalej jest kwestia tego, co odnosi się do przyszłości tego narodu. Chodzi o to, by kontynuować te zmiany - mówił. - Jeżeli chodzi o aspekt nauczania, wychowania, chodzi o to, aby kontynuować te zmiany, czy też wrócić do tego, co ma przygotowywać młodego człowieka do życia w społeczeństwie lewicowo-liberalnym - podkreślił.
Jarosław Kaczyński o stawce tych wyborów
- Najwyższa stawka tych wyborów odnosi się do naszej cywilizacji, naszej kultury, jej trwania jako czegoś żywego, czegoś, co reguluje stosunki społeczne, życie rodzinne - powiedział prezes PiS. Podkreślał, że "ci, którzy w tym momencie prą do władzy, kwestionują to wszystko, co jest naszą tradycją".
- Polityka społeczna ma wspierać rodzinę, ma wspierać tych wszystkich, którzy znajdują się w trudniejszej sytuacji - podkreślał.
- Nasi polityczni przeciwnicy mogą mówić wszystko, ale wiadomo, że nie dotrzymują swoich zobowiązań. Wiadomo, jakie są ich interesy, ich powiązania - stwierdził Kaczyński. Powiedział także, że polityczni przeciwnicy PiS "nie chcą, by Polska była wielkim europejskim narodem". - Wiedzą, że jak Polska będzie wielkim europejskim narodem, to ta "elita” nie będzie miała nic do powiedzenia. To w gruncie rzeczy jest ich motywacja - przekonywał.
Trzaskowski reprezentuje liberalizm lewicowy
- W tej chwili kandydat Rafał Trzaskowski stosuje taką taktykę uników, próbuje po prostu nie informować opinii publicznej, jakie ma rzeczywiście poglądy albo wręcz wprowadzać opinię publiczną w błąd. To prawda jest taka, że on reprezentuje liberalizm lewicowy, którego elementem jest taki bardzo daleko posunięty permisywizm - zgoda na wszystko. Zgoda także na ofensywę formacji LGBT, czyli wprowadzanie metod wychowawczych, które prowadzą do daleko idącej demoralizacji przez seksualizację - podkreślił prezes PiS.
Zdaniem Kaczyńskiego "elity są zdemoralizowane, ale mają bardzo dużo pieniędzy, ogromne wpływy i chcą panować nad społeczeństwem". Według prezesa PiS są koncepcje, zgodnie z którymi funkcjonować ma "nieustanna zmiana, mająca towarzyszyć człowiekowi", której efektem jest budowa wolności jako "oderwanie się od zasad, reguł moralnych i realiów, także o charakterze biologicznym".
- Zatrzymanie tego jest dla przyszłości naszego państwa, naszego narodu niezwykle ważne. Polska tak skonstruowana będzie Polską ludzi nieszczęśliwych, ale także sądzę, że naciskana przez sąsiadów mających większe zasoby niż my w jakimś momencie przestanie być tak naprawdę Polską - powiedział prezes PiS.
"Siły zewnętrzne" i niemieckie media
- Nasi polityczni przeciwnicy są gotowi traktować Polskę jako taki dodatek do Niemiec. Słowa o lotnisku w Berlinie zamiast w Polsce są tutaj dobrym przykładem - uważa Jarosław Kaczyński.
Skrytykował sytuację, że polskie media są własnością zagranicznego kapitału. Stwierdził, że "miała miejsce niezwykle brutalna i bardzo daleko idąca interwencja ze strony prasy. Nie ukrywajmy tego - niemieckiej po prostu". - Ale na przyszłość musimy w ogóle zapobiec tego rodzaju sytuacjom - dodał.
Mówił także, że "siły zewnętrzne uzurpują sobie prawo do decydowania, kto w Polce będzie rządził, a to już jest odbieranie Polakom czegoś, co jest naprawdę święte, czyli niepodległości i suwerenności". - W Czechach było kiedyś jeszcze gorzej niż w Polsce. Ale teraz wszystko, co było niemieckie, zostało wykupione i jest czeskie - mówił. - Nie możemy zgadzać się na to, żeby część naszego systemu narodowego była w obcych rękach. Ci wszyscy, którzy mówią, że kapitał nie ma narodowości, że to nie ma znaczenia, cynicznie kłamią - powiedział i dodał, że każde szanujące się społeczeństwo pilnuje, by media nie były w obcych rękach.
Mówił także o Hiszpanii. Powiedział, że tam także powstawał dziennik podobny do polskiego "Faktu", ale upadł, bo Hiszpanie nie chcieli obcego dziennika.
"PiS nie chce sterować mediami"
Kaczyński zaznaczył w Telewizji Trwam, że Prawo i Sprawiedliwość nie chce "sterować" mediami. - Nie chcemy tylko tego, żeby gdzieś poza granicami Polski zapadała decyzja: popieramy danego kandydata na prezydenta, a tego, który z danego punktu widzenia jest gorszy, czy zły po prostu niszczymy, nawet przy pomocy najbardziej haniebnych metod - mówił polityk.
Jak zaznaczył, polskie społeczeństwo powinno być bardziej wrażliwe na sterowanie mediami przez obcy kapitał. Kaczyński podkreślił, że nie żyjemy w świecie, w którym władza może znacjonalizować media, które jej się nie podobają i ocenił, że to dobrze. Prezes PiS podkreślił, że należy dążyć do zmiany rynku mediów w Polsce, ale zastrzegł, że trzeba przeprowadzić ją "z głową".
Kaczyński ocenił, że Polsce do prawdziwej przemiany konieczna jest reforma sądownictwa. - Chodzi o to, by w Polsce obowiązywało prawo, elementarna uczciwość, sprawiedliwość i przyzwoitość; one bardzo często są dzisiaj łamane niestety przez sądy - zauważył polityk.
Podkreślił, że PiS nie łamie prawa. - Konstytucję łamali nasi poprzednicy, my konstytucji nie łamiemy, szanujemy ją, ale nie ukrywamy, że wolelibyśmy, żeby można było ją zmienić - dodał. Zdaniem Kaczyńskiego konstytucja "w wielu wypadkach jest fatalnie wręcz skonstruowana". - Fakt, że była uchwalana przez dwie partie postkomunistyczne (...) też jest w jej treści bardzo widoczny - zaznaczył.
Kaczyński ocenił, że polskie sądownictwo jest obecne fundamentem "niedobrego systemu ustrojowego". Podkreślił, że reforma jest konieczna, by sądy były ostoją przestrzegania prawa i sprawiedliwości.
KJ
Inne tematy w dziale Polityka