Wstrząsająca relacja Polki mieszkającej w Izraelu: To był najbardziej zmasowany atak

Atak rakietowy w Izraelu. fot. PAP/EPA
Atak rakietowy w Izraelu. fot. PAP/EPA

"W stronę Tel Avivu poleciała salwa rakiet. Setki. Był to najbardziej zmasowany atak rakietowy w historii konfliktu izraelsko-palestyńskiego" - tak sytuację w Izraelu relacjonuje Polka mieszkająca w tym kraju.

Wskutek izraelskiego ataku runął 13-piętrowy budynek mieszkalny w Strefie Gazy. W odwecie za nalot palestyńska organizacja Hamas wystrzeliła 130 rakiet w kierunku Tel Awiwu. zginęły co najmniej dwie osoby, a kilkadziesiąt zostało rannych. W wyniku palestyńskiego ataku zostały przerwane dostawy energii pomiędzy miastami Ejlat i Aszkelon.

Atak rakietowy w Izraelu - relacja

Relację z momentu ataku zamieściła na Facebooku Polka, autorka strony Israel Friendly: "Dziś na kilka minut przed godz. 21:00 izraelskiego czasu w stronę Tel Aviv poleciała salwa rakiet. Setki. Był to najbardziej zmasowany atak rakietowy w historii konfliktu izraelsko-palestyńskiego. 'Dzieci w ręce' i biegiem do schronu... ups... ale my nie mamy schronu... godzinę spędziliśmy na korytarzu. Ktoś wyskoczył w szlafroku, matka z dzieckiem w ręczniku na rękach. Pewnie wybiegli spod prysznica. Ja akurat usypiałam małą. Adam się kłóci, że nie założy butów. Zaczyna płakać. Z dyskusji poza wyjącą syreną wytrąca nas wybuch. Jeden za drugim. Bum...bum... ktoś tłumaczy, że tak brzmi żelazna kopuła. Jak uderza w ziemię to słychać inaczej. Trzęsę się ze strachu, bo syrena nie ustaje. Starsi ludzie w panice płaczą. Ktoś przynosi szklankę wody. Wracamy do mieszkań. Z przyjaciółmi i rodziną wymieniamy na telefonie informacje: 'u was też? Tak, bądźcie bezpieczni - wy też'. W wiadomościach podają, że rakieta trafiła w autobus w mieście Holon. Kilkadziesiąt rannych. Kilka w ciężkim stanie. Dwie osoby nie żyją. W mieście Lod zamieszki, ostentacyjne zmienianie flagi z izraelskiej na palestyńską. Lotnisko wstrzymało wyloty do odwołania" - czytamy.

Premier Izraela grozi bojownikom w Strefie Gazy

Premier Izraela Bejamin Netanjahu oświadczył wcześniej, że Hamas "przekroczył czerwoną linię" ostrzeliwując również Jerozolimę, czego nie robił od lat. Zagroził, że Palestyna może spodziewać się "ostrzału, z jakim jeszcze nie miała do czynienia". Izraelskie wojsko poinformowało, że mobilizuje pięć tysięcy rezerwistów i jest gotowe na dalszą eskalację.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział w wystąpieniu telewizyjnym, że bojownicy w Strefie Gazy "zapłacą bardzo wysoką cenę" po dniu ostrzału rakietowego z Gazy na Izrael i izraelskich nalotach na tę palestyńską enklawę. - Jesteśmy w szczycie ciężkiej kampanii - oznajmił Netanjahu w towarzystwie ministra obrony i szefa sztabu armii izraelskiej.

- Hamas i Islamski Dżihad zapłacili i zapłacą bardzo wysoką cenę za swoją wojowniczość... ich krew się polała - dodał, podkreślając, że operacja przeciwko nim "zajmie trochę czasu", a izraelskie działania wojskowe zadały ciężki cios bojownikom w Gazie.

Konflikt izraelsko-palestyński

W ciągu ostatniej doby nasiliły się walki pomiędzy stroną izraelską a palestyńską. Wczoraj doszło do pożaru w kompleksie meczetu Al-Aksa na Wzgórzu Świątynnym, jednym z najświętszych miejsc zarówno dla muzułmanów, jak i żydów. Najnowsza eskalacja przemocy jest największą od zakończenia ostatniej wojny w Gazie przed siedmioma laty. Jej powodem stały się palestyńskie protesty w Jerozolimie i ostrzał miasta przez Hamas. Palestyńczycy protestowali przeciwko przymusowym wysiedleniom z arabskiej części miasta oraz przeciwko ograniczeniom w dostępie do świętych dla nich miejsc na Starym Mieście.

KJ

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka