Katolicki duchowny podsumowuje o. Szustaka: Zdecydowany przerost formy nad treścią

O. Adam Szustak OP. Fot. Langusta na Palmie/YouTube
O. Adam Szustak OP. Fot. Langusta na Palmie/YouTube
Funkcje proroków wiążemy z pewnymi happeningami – można wskazać tutaj poczynania na przykład Jeremiasza, wiążemy z pewną ekstrawagancją stylu życia, jak przywołuje to św. Jan Chrzciciel, to jednak te formy działania służyły bardzo jednoznacznie, precyzyjnie określonej funkcji słowa. Słowa, które interpretowało rzeczywistość zbawczą, interpretowało aktualne dzieje, wiążąc pozostając działaniem Boga. Otóż wydaje mi się, że zasadniczym problemem w wypowiedziach ojca Szustaka, od pewnego czasu, jest zdecydowany przerost formy nad treścią – mówi Salonowi 24 ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Niewątpliwie fakty mówią za siebie. Mam na myśli oglądalność, popularność, nakład książek, a przede wszystkim oglądalność w internecie. Warto jednak zauważyć raz jeszcze, że ten spektakularny sukces jest efektem sięgnięcia po nowatorskie metody. I ten element warto rzeczywiście zauważyć, warto z niego korzystać. Ale „nowa ewangelizacja” oznacza właśnie nowe metody tradycyjnej ewangelizacji. Tradycyjnej, bo Ewangelia jest niezmiennie tą samą dobrą nowiną Jezusa Chrystusa dla człowieka. I problemem jest to, aby korzystając z nowatorskich metod przedstawiać niezmiennie prawdziwą, niezmiennie atrakcyjną, angażującą człowieka na wieczność ewangelię Jezusa Chrystusa. Nieporozumieniem natomiast staje się sytuacja, w której nowatorskim metodom towarzyszą wypaczone treści. Trudno je oceniać w kategoriach „stare” czy „nowe”, bo one są po prostu karykaturą przesłania ewangelicznego.

Co dziś stanowi największy problem i największą szansę polskiego Kościoła?

To jest temat na osobną i chyba długą rozmowę. Wśród problemów, które osobiście dostrzegam, jest na przykład uleganie dyktaturze relatywizmu. To zdanie zapewne budzi zdziwienie. Powinienem przecież rozpocząć od tematu „pedofilii w Kościele”. Ale zastanówmy się, czy ten temat jest naprawdę, autentycznie poruszany? Przecież za hasłem „pedofilia w Kościele” kryje się właściwie wyłącznie demaskowanie i nagłaśnianie przypadków pedofilii wśród duchownych. Towarzyszy temu milczenie, ignorowanie, a inaczej mówiąc pobłażliwość wobec tej samej pedofilii, która jest praktykowana przez innych członków Kościoła. Tym bardziej, ta sama pobłażliwość stosowana jest w stosunku do ludzi, którzy dopuszczają się tych samych czynów poza Kościołem. Pytaniem logicznym jest zatem kwestia, czy chodzi tutaj o walkę z pedofilią, czy o walkę ze strukturą instytucjonalną Kościoła? Ale za tymi pytaniami kryje się pewien relatywizm. Inaczej jeszcze ujmując, brakuje mi pewnego współbrzmienia– obok jednoznacznie wybrzmiewających głosów potępienia grzechów osób duchownych, powinno wybrzmiewać równie jednoznaczna negatywna ocena tego grzechu praktykowanego przez innych ludzi.

Problemem dla mnie bardzo ważnym jest także swoista uległość wobec pewnych nowinek czy trendów w Kościele. Mówiąc konkretnie, oznacza to na przykład rosnące zaangażowanie na rzecz na przykład imigrantów, o bliżej nieokreślonej tożsamości i motywach przybywania do Europy, z równoczesnym brakiem zaangażowania i otwarcia na potrzeby ludzi wykluczonych, cierpiących, samotnych w kręgu własnej rodziny czy sąsiadów. Albo rosnące zaangażowanie na rzecz ochrony środowiska, przy równoczesnym liberalnym podejściu do wartości życia poczętego. Ogromną trudnością staje się utracone dziedzictwo św. Jana Pawła II. W moim przekonaniu to jest największy grzech zaniedbania współczesnego Kościoła w Polsce.

Ale także, w tym kontekście widziałbym szansę. W roku beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego, warto żebyśmy sobie uświadomili, że w nieporównywalnie trudniejszych czasach Kościoła w Polsce, ocaleniem dla nas była wiara w Boga, zaufanie Kościołowi, i wielcy świadkowie wiary, tacy jak Stefan kardynał Wyszyński czy Karol kardynał Wojtyła – św. Jan Paweł II. Jestem przekonany, że ich dziedzictwo wciąż stanowi aktualne zadanie. Widziałbym także ogromną potrzebę – właśnie także w związku z tymi postaciami– relektury [powtórnej lektury - red.] zdobyczy Soboru Watykańskiego II, którego dziedzictwo dzisiaj jest źle interpretowane, nadwyrężane, a także odrzucane. Ostatecznie, szansą podstawową naszego Kościoła jest Jezus Chrystus, realnie przyjęty w nasze życie– osobiste, rodzinne i społeczne.

Polecamy: Burza po słowach o. Szustaka. Wściekły na deklarację abp Gądeckiego rzuca "do k... nędzy!"

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo