brat Damian brat Damian
163
BLOG

Wierność czy jedność?

brat Damian brat Damian Kościół Obserwuj temat Obserwuj notkę 7
Leon przed Atyllą - czekamy na herezję

Jeśli zwiedzaliśmy Muzeum Watykańskie, to mieliśmy także okazję zobaczyć w Stanza di Eliodoro w Pałacu Apostolskim ogromny fresk Rafaela namalowany około 1513 roku i przedstawiający spotkanie w 452 r. papieża Leona I (Wielki) z Attylą, zwycięskim wodzem Hunów. Dzięki temu spotkaniu Attyla odstąpił od zniszczenia Rzymu, a papież uratował nie tylko Wieczne Miasto, ale także Stolicę Apostolską, centrum całego Kościoła. Na fresku Leon I, któremu Rafael nadał twarz Leona X (to on zamówił to malowidło), spokojny i pełny godności podjeżdża na koniu do Attylli przerażonego wizją św. Piotra i Pawła atakujących z mieczem w ręku jego wojowników. W rzeczywistości Leon pewnie nie był tak już pewien siebie, a raczej błagał o miłosierdzie Attyllę, który oczywiście nikogo się nie bał. Natomiast Leon X niestety Kościoła nie uratował. Był to jeden z papieży renesansu, uwikłanych w polityczne intrygi i bogactwo. Kilku kardynałów zamierzało go nawet otruć, a po wykryciu spisku Leon X skazał jednego z nich na śmierć. Aby sfinansować swoje wydatki, w tym budowę Bazyliki św. Piotra, zdecydował na wielką skalę sprzedawać odpusty, co spowodowało wystąpienie Lutra i podział Kościoła, który trwa do dzisiejszego dnia. Od tamtych czasów każdemu papieżowi spędza z powiek sen strach, aby za jego czasów nie wydarzyła się podobna tragedia. Bez wątpienia zapobieżenie nowemu podziałowi w Kościele jest główną troską Leona XIV.

Jan Filip Libicki swoim artykułem w salonie24 na temat planowanych przez lefebrystów na lipiec święceń biskupich poruszył ważny temat tego, co teraz dzieje się w Kościele Katolickim, a zarazem wywołał mnie jakby do tablicy. Muszę zauważyć, że Pan Libicki jest niezwykle pobłażliwy dla lefebrystów. W 1988 roku abp Marcel Lefebvre wyświęcił bez zezwolenia Stolicy Świętej biskupów, czym ściągnął na siebie i na nowo konsekrowanych ekskomunikę. Według prawo kanonicznego, i nowego, i starego (które tak czci Bractwo Kapłańskie św. Piusa X :-), na konsekrację biskupią musi być zgoda Watykanu, inaczej konsekrujący wpada w schizmę i jest z automatu ekskomunikowany. Przełożony Bractwa powołuje się na ugodę z Chinami, według której biskupi wybrani przez komunistów w Chinach są zatwierdzani przez Watykan. Tak samo Bractwo chciałoby poza Kongregacje d/s biskupów (jej przewodniczącym był obecny papież) wybierać sobie kandydatów na biskupów, których Watykan byłby zmuszony uznawać. Ugoda z chińskimi komunistami była jedną z kiepskich idei Franciszka, ale jednak podyktowana troską o katolików żyjących w Chinach, państwie totalitarnym, które ani z wolnością, ani z Kościołem się nie liczy. Natomiast relacje z Bractwem to coś zupełnie innego - przecież nie będziemy twierdzić, że papież ma się przed nim ugiąć, bo stosuje ono przemoc? Bractwo odwołuje się do Tradycji, ale właśnie w Kościele przedsoborowym nikt by z nimi nie dyskutował, tylko ostro skarcił (vide starokatolicy). Kościół po Soborze jest bardzo miękki i wszyscy papieże, nawet Franciszek, strasznie się z Bractwem cackali. Papieże wielokrotnie dawali różne propozycje ugody, w tym Benedykt, którego o progresizm nie można podejrzewać - bractwo niezmiennie wszystko odrzucało. Lefebryści mogliby spokojnie funkcjonować w katolickim tradycjonalistycznym Bractwie św. Piotra, ale tego nie chcą, bo są po prostu krnąbrni i pyszni. Jeśli Papież się zgodzi, że Bractwo samo sobie będzie konsekrować biskupów, to jutro biskupi niemieccy na tej samej zasadzie będę wyświecać kobiety.

Bractwo krytykuje „pluralizm doktrynalny” epoki Franciszka i dziwaczne wypowiedzi kard. Fernandeza (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), a przecież Bractwo żąda tego samego: to nam się w nauczaniu Kościoła podoba, a to nie, ten sobór przyjmujemy, a ten odrzucamy. Bractwo chce stworzyć równoległy Kościół ze swoją własną doktryną, biskupami niezależnymi od Rzymu, liturgię itd. Dokładnie tego samego chcą ludzie z Niemieckiej Drogi Synodalnej. Papież w obu przypadkach nie może się zgodzić na taki separatyzm, bo to byłby chaos i mnożenie podziałów. Lefebryści zachowują się jak krnąbrne dziecko, które jest gotowe słuchać się rodziców tylko wtedy, kiedy będą się zgadzać na wszystkie jego fanaberie. Chcieliby mieć oddzielny Kościół, w którym będą samodzielnie rządzić, a zarazem żeby papież dał im bezwarunkowy glejt prawowierności i potwierdził cnotę posłuszeństwa. Uzurpują sobie papieską nieomylność, stawiają się wyżej ponad prawomocnie zwołany sobór, lekceważą prawo kanoniczne i władzę Stolicy Świętej i przy tym wszystkim pozują na wiernych sług Kościoła i strażników Tradycji. Twierdzą, że istnieje stan wyższej konieczności (jak np. podczas rewolucji meksykańskiej), a wierni nie mają dostępu do ważnie sprawowanych sakramentów (dlatego trzeba wyświecać biskupów bez zgody Watykanu), w rzeczywistości zachowują się jak sekta, która odrzuca sakramenty sprawowane w Kościele (podobnie do doketystów z początku chrześcijaństwa). To lepiej niech sobie wybiorą swojego papieża i ten im wszystko zatwierdzi :-)

Dramat w którym znalazł się Leon XIV polega na tym, że Kościół jest rozszarpywany z dwóch stron. A więc z jednej strony mamy lefebrystów, a także wielu katolickich tradycjonalistów, którzy nieustannie czyhają na jakiekolwiek „lewackie” posunięcie nowego papieża. Z radością podkreślają w wypowiedziach Loena XIV choćby cień kontynuacji linii Franciszka oczekując zarazem, aby amerykański papież stał murem za ich wersją katolicyzmu. Z drugiej strony w następstwie bałaganu i chaosu, który sprowokował swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem Franciszek, mamy wiele negatywnych zjawisk ze strony „postępowego” skrzydła Kościoła. Wymieńmy tylko kilka wydarzeń z ostatniego czasu.

Włoski Episkopat mimo jasnych orzeczeń Watykanu niestrudzenie międli sprawę diakonatu kobiet – w październiku wydał kolejny dokument o dalszym studiowaniu tej kwestii. We wrześniu do Bazyliki św. Piotra przybyła jubileuszowa pielgrzymka LGBT (zgłoszona jeszcze za pontyfikatu Franciszka). Następnie w jezuickim kościele Il Gesu odprawił dla nich Mszę św. bp Francesco Savino, wiceszef Episkopatu Włoch, który ogłosił w kazaniu, że konsultował tę rzecz z Leonem XIV. Idą słuchy, że atmosfera w Il Gesu była bardzo wesoła. Leon XIV przyjął na audiencji O. James Martina, amerykańskiego jezuitę, „patiarchę LGBT”. Jezuita ogłosił po spotkaniu, że rozmowa była bardzo pozytywna i Ojciec Święty zapewnił go, że chce kontynuować linię swojego poprzednika. Sam papież nic o tym spotkaniu nie mówił. W ostatnich latach biskupi niemieccy kilkakrotnie spotykali się z kardynałami Kurii Rzymskiej, którzy chcieli ochłodzić „proces synodalny” w Niemczech. Niestety wszystko wskazuje na to, że na nic się to zdało: niemieccy biskupi zgodzili się, aby świeccy przejęli ich kompetencje w zarządzaniu Kościołem. Zaledwie kilku niemieckich hierarchów ogłosiło, że nie zastosuje się do postanowień „procesu synodalnego” i nie zgadza się np. na to, aby kwestie doktrynalne i dyscyplinarne były głosowane przez rodzaj katolickiego Bundestagu, którego większą częścią stanowić będą świeccy aparatczycy. Można się domyślić, co na temat tych wydarzeń myślą katoliccy tradycjonaliści i lefebryści. Z jednej strony święte oburzenie, z drugiej radość, że ich teoria o upadku Kościoła posoborowego się potwierdza.

Leon jest bez wątpliwie w wyjątkowo trudnym położeniu, ponieważ wszystkie te problemy to w dużej mierze efekt nierozważnych rządów jego poprzednika. I tak jakie obciążające dziedzictwo pozostawił Franciszek swojemu następcy?

1. Wielki bałagan i niejasność w kwestii LGBT: od Nadzwyczajnego Synodu Biskupów w 2014 roku, kiedy próbowano przepchnąć homopromocję, poprzez słynne „kim że jestem, aby osądzać”, do oficjalnego zatwierdzenia błogosławieństw homozwiązków.

2. Ewidentne pęknięcie w Kościele co do jedności doktrynalnej, kiedy to biskupi afrykańscy jednym głosem oświadczyli, że nie pozwolą na swoim kontynencie stosować dozwolonego watykańskim dokumentem błogosławieństwa. Franciszek był zmuszony uprawomocnić bunt czarnych biskupów. W jednym Kościele mamy więc różne normy w kwestiach moralności i liturgii.

3. Komunia dla rozwiedzionych: niejasne sformułowania Amoris laetitia powoduje, że w niektórych krajach decyzja w tej kwestii przeszła praktycznie z biskupów i kapłanów na samych rozwiedzionych, czyli o dyscyplinie sakramentów decydują osoby pozostające w grzechu ciężkim. Poza tym za pontyfikatu Franciszka nastąpiło znaczące rozluźnienie w kwestii orzekania nieważności małżeństwa.

4. „Droga synodalna”, szczególnie w Niemczech, doprowadziła do powstania pozaprawnych struktur, które zagrażają władzy biskupa w Kościele. Świeccy mogą teraz decydować nie tylko o finansach, ale także np. przegłosować uznanie homomałżeństwa.

5. Kuriozalne zderzenie, kiedy Franciszek postanowił wnieść poważne ograniczenia w działalność katolickich tradycjonalistów, zarazem głaszcząc po główce zbuntowanych lefebrystów.

6. Synkretyzm i relatywizm religijny. Np. nabożeństwo ku czci Paczamamy w ogrodach watykańskich czy wspólna deklaracja religijna z muzułmanami z Abu-dabi.

7. Różne sformułowania podważające wagę nauczania doktryny: typu „prawda doktrynalna i prawda duszpasterska”, czy też słowa samego kard. Fernandeza (jego zadaniem jest stać na straży czystości wiary!), że „w sprawach doktryny nie trzeba być zbyt doktrynerskim”.

8. Ugoda z komunistycznymi Chinami, która wydaje się nic nie dawać chińskim katolikom, za to legitymuje dalszą „sinizację” KK w Chinach, czyli pogłębia schizmę. Formalnie schizma jest likwidowana de facto się pogłębia – dokładnie tego samego chcą lefebryści.

9. Mycie stóp kobietom i nieochrzczonym w Wielki Czwartek to już przy poprzednich sprawach drobnostka, jak i wiele innych dwuznacznych wypowiedzi Franciszka.

Jak widać Franciszkowi udało się nieźle rozhuśtać Łódź Piotrową i szczerze mówiąc niezbyt wiadomo po co to robił. Choć to może dziwić, ale przyczyna może być w jego latynoamerykańskiej niefrasobliwości i spontaniczności. Kiedy sytuacja się komplikowała, Franciszek chcąc przygasić pożar mrugał porozumiewawczo okiem to w jedną, to w drugą, ale to działało krótkodystansowo i Leon musi się teraz zmierzyć z całym tym bałaganem. Jak na razie próbuje kontynuować politykę złotego środka swojego poprzednika, mając nadzieję, że z czasem emocje opadną i uda się znaleźć odpowiedni kurs dla całego Kościoła. Zgodnie z watykańską tradycją bez wątpienia nie chce gwałtownie zrywać z linią poprzedniego papieża, ale jego osobiste przekonania wydaje się być wiele bardziej ortodoksyjne. Dla przykładu na wygłoszenie rekolekcji wielkopostnych dla Kurii Rzymskiej zaprosił młodziutkiego bp Erik Varden z Norwegii, konwertytę z luteranizmu i krytyka niemieckiej drogi synodalnej. Natomiast Franciszek w 2020 roku zaprosił do tego O. Marco Rupnika, słoweńskiego jezuitę, wokół którego właśnie w tym momencie zaczął się skandal dotyczący wykorzystywania przez niego sióstr z założonego przez siebie zgromadzenie zakonnego, który zakończył się jego ekskomuniką i wydaleniem ze stanu duchowengo.

Widać jak Leon stąpa ostrożnie jak po cienkim lodzie, próbując jedną ręką gasić pożar z lewej, a drugą z prawej. Lód jednak pęka i papież stoi w coraz większym rozkroku. Od Pawła VI zaczynając wszyscy papieże próbowali powstrzymać powstawanie tej szczeliny w Kościele, ale nie można bez końca stać w rozkroku na środku barykady. Wydaje mi się, że Leon XIV w końcu będzie musiał przeskoczyć na jedną krę, bo na dwóch równocześnie nie da rady dłużej się utrzymać. W przeciwnym razie runie do lodowatej wody, a my razem z nim. Co będzie dalej? Parafrazując słowa Franciszka o „III wojnie światowej na raty” można powiedzieć, że dzisiaj jesteśmy świadkami „herezji na raty”. Kościół ma obecnie bardzo słaba władzę wykonawczą. Jeszcze przed Soborem Watykańskim II Święte oficjum nie szczędziło kar i upomnień, tak że nawet w samym Soborze uczestniczyło kilku doradców teologicznych (głównie jezuici), na których jeszcze niedawno ciążyła restrykcje Świętej Inkwizycji. Teraz Kongregacja Nauki Wiary jest niezwykle powściągliwa i łagodna. Zresztą czemu się dziwić, jeśli obecnie kieruję nią człowiek, który sam w przeszłości wygłaszał poglądy niepokojące współczesną inkwizycję.

Dalej będzie to samo co obserwowaliśmy u anglikanów i luteranów w ciągu ostatnich 50 lat: stopniowe odchodzenie od chrześcijańskiej doktryny i moralności, kapłaństwo kobiet, homomałżeństwa itp. Oczywiście mówimy tutaj o Kościele w Niemczech i podobnych do niego grupach w innych krajach. Tak jak w anglikanizmie, gdzie właśnie wybrano na arcybiskupa Canterbury kobietę popierającą homochrześcijaństwo, po kilkudziesięciu latach zgniłych kompromisów większość Kościołów anglikańskich Afryki i Azji postanowiło ostatecznie odłączyć się od Kościoła Anglii (równocześnie bohatersko rezygnując z obfitych dotacji). Niemieccy liberalni biskupi i świeccy działacze będą starali się za wszelką cenę pozostać w oficjalnych strukturach KK, zarazem coraz silniej odchodząc od jego nauczania. Papież w końcu będzie musiał, choć z niechęcią, zająć zdecydowaną pozycję. Dla wielu chwiejnych katolików będzie to ciężki orzech do zgryzienia, bo będą się musieli w końcu jasno opowiedzieć, czy chcą zostać w Kościele, czy dalej hasać na karuzeli liberalnych doktryn. Również dla nas, normalnych katolików będzie to moment większego lub mniejszego wstrząsu i uświadomienia sobie co jest chrześcijaństwem, a co nim nie jest?

Taka herezja jest Kościołowi bardzo potrzebna. W końcu trzeba określić co jest Ewangelią, a co nią nie jest. Trzeba też ratować w Kościele w Niemczech to co da się jeszcze uratować. Ciągnące się bez końca pseudoproblemy liberalnych nibykatolików tylko osłabiają tą część Kościoła, które chce pozostać wierną Jezusowi. Przed Leonem stoi wybór między jednością, a wiernością Ewangelii. Anglikanie próbowali sztucznie podtrzymać jedność, stracili jedno i drugie. Czy Leon XIV zdoła uratować Kościół jak jego wielki poprzednik? Czy uda mu się uniknąć tragedii podziału z czasów Leona X? Bez wątpienia obecny papież jak żaden poprzedni potrzebuje naszej modlitwy.


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo