„Niepokojący sygnał dla całej Europy Środkowej. Wielkie zwycięstwo Berlina i Moskwy”

Angela Merkel, kanclerz Niemiec. Fot. PAP/	PAP/EPA/HENNING SCHACHT / POOL
Angela Merkel, kanclerz Niemiec. Fot. PAP/ PAP/EPA/HENNING SCHACHT / POOL
Niemcy i Rosja na tej decyzji administracji Joe Bidena zyskują najbardziej. Rysuje się nam bardzo niepokojąca układanka – mówi Salonowi24 Jakub Wiech, Defence24.

Napisał Pan na swoim mikroblogu, że administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena naciska na Ukrainę, aby nie protestowała w sprawie Nord Stream 2. Co to oznacza dla Ukrainy, Polski, naszej części Europy?

Jakub Wiech: Jeżeli informacje o naciskach Stanów Zjednoczonych na Ukrainę się potwierdzą, to mamy do czynienia z dość bezprecedensowym traktowaniem amerykańskich sojuszników w tej części Europy, polegający na kneblowaniu protestu w sprawach, które sojuszników tych żywotnie dotyczą. W tym momencie wymaga się od Ukrainy, by swój strategiczny interes zepchnęła na plan dalszy, decyduje się o niej bez niej. Swoją obecną polityką wobec Nord Stream 2 Amerykanie wyraźnie pokazali Ukraińcom, że lekce sobie ważą ich interesy. A teraz, wymuszając niejako milczenie w tej kwestii, wrażenie to potęgują.

„Inni nam nie pomogą. Amerykanie być może”. Ekspert mówi, jak niebezpiecznie igramy z USA

Jednak Ukraina ma otrzymać wsparcie na rozwój zielonej energii, która ma zrównoważyć straty spowodowane powstaniem NordStream2?

To wsparcie na zieloną energię jest - w porównaniu do zysków finansowych i geopolitycznych z tranzytu gazu - minimalne, to wręcz groszowe sprawy. I traktowanie tego jako rekompensatę jest ze strony amerykańskiej działaniem wręcz bezczelnym. Jest jeszcze jedna, bardzo niepokojąca rzecz.

Jaka?

Są doniesienia mówiące o tym, że jako środka nacisku na Ukrainę użyła wizyty prezydenta Zełenskiego - grożąc odwołaniem tej wizyty, jeśli Ukraina będzie protestować przeciwko budowie niemiecko-rosyjskiego gazociągu. To bardzo niepokojący sygnał dla całej Europy Środkowej. A cała sprawa porozumienia to zwycięstwo Berlina i Moskwy. Bo to Niemcy i Rosja na tej decyzji administracji Joe Bidena zyskują najbardziej. Rysuje się nam bardzo niepokojąca układanka.

Czy rząd PiS robi więc dziś dobrze, że spiera się z administracją USA, robi błąd, a może w ogóle nie ma to znaczenia, bo Amerykanie i tak mówiąc kolokwialnie mają nas „gdzieś”?

Za wcześnie jest, by o czymkolwiek przesądzać. Mam jednak wrażenie, że ta zmiana podejścia, bardzo widoczna zmiana podejścia Stanów Zjednoczonych do relacji z Niemcami jest zaskakująca dla większości państw Europy Środkowej, ale też stanowi potężne zaskoczenie dla samych Amerykanów. Dowodem jest ostry spór na temat Nord Stream 2 w amerykańskim Kongresie i bardzo mocne słowa senatora Cruza, który komentując działania amerykańskiej administracji powiedział, że wiedział od dawna, iż Biden jest w łóżku z Władimirem Putinem, teraz jednak widać, że panowie się przytulają. Te słowa wskazują też, że Partia Republikańska chce zrzucić z siebie odium prorosyjskości, które przylgnęło do Amerykanów podczas rządów Donalda Trumpa. I mają w tym zakresie mocne argumenty.

Można dziś stwierdzić, że choć zarzucano prorosyjskość administracji Trumpa, to obecne władze USA prowadzą politykę realnie życzliwą Moskwie?

Zdecydowanie można ocenić politykę obecnej administracji w kwestii Nord Stream 2 jako przychylną Rosji. Ale oceniając politykę Donalda Trumpa też pamiętać należy, że nie była ona idealna. Poprzedni prezydent USA mógł zablokować Nord Stream 2. Miał ku temu pełne możliwości. A jednak tego nie zrobił. Dziś mamy bardzo niepokojące decyzje administracji Joe Bidena. Trudno być tutaj optymistą.

Czytaj też:

Kto jest na filmie z półnagimi mężczyznami, który wyciekł ze skrzynki Dworczyka?

Węgry: Wiktor Orban zapowiada referendum w sprawie tzw. ustawy "LGBT"

„Niedźwiecki to postać kultowa. To, co ujawniono, to drobne korekty, nie ustawianie listy”


Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka