Kto zdradzi Gowina, czyli PiS może się przeliczyć. Ma 226 głosów i walczy o pięć kolejnych

Sejm. Fot. Flickr/Kancelaria Sejmu
Sejm. Fot. Flickr/Kancelaria Sejmu
Członkowie zarządu krajowego Porozumienia twierdzą, że PiS może się po raz kolejny przeliczyć. Jednocześnie mówią, że dymisjonując Jarosława Gowina, Prawo i Sprawiedliwość musiało być przekonane, że przejmie tylu jego posłów, aby mieć pewność zachowania większości w parlamencie.

Dzisiaj rano dowiedzieliśmy się, że kierownictwo Porozumienia podjęło decyzję o opuszczeniu koalicji i założeniu własnego koła poselskiego w Sejmie. Również rano odbył się briefing wiceministra w MON Marcina Ociepy, wiceszefa partii Jarosława Gowina. Jeszcze wczoraj wieczorem wydawało się, że poda się on do dymisji, co powinniśmy oceniać jako lojalność wobec dotychczasowego lidera. Po spotkaniu z dziennikarzami, nie jest to już jednak takie pewne. Ociepa nie brał udziału w spotkaniu zarządu, a podczas konferencji nie oceniał radykalnie działań PiS. W Porozumieniu twierdzą, że zdradził i zostanie w klubie PiS. Może nawet zostać konstytucyjnym ministrem. 

Zobacz:


Wróżenie z fusów

Po wyjściu polityków Porozumienia z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości “większość” sejmowa to aktualnie 221 posłów. Do tego należy doliczyć koło Pawła Kukiza (trzy osoby, bo poseł Stanisław Tyszka nie zagłosuje za tzw. Lex TVN), dwóch posłów niezrzeszonych (Łukasz Mejza, Zbigniew Ajchler). To daje PiS 226 głosów. Do większości brakuje pięciu.

Niepewni członkowie Porozumienia to wspomniany Ociepa (blisko zostania w ZP), Grzegorz Piechowiak, Wojciech Murdzek (miał na zarządzie głosować przeciwko wyjściu z koalicji), Mieczysław Baszko i Anna Dąbrowska-Banaszek. Jeśli Gowinowi najbliżej jest obecnie do współpracy z PSL, to Baszko jest do tego daleko, bo do Porozumienia dołączył po opuszczeniu ludowców. Natomiast posłanka Banaszek to mama prezydenta Chełma, Jakuba Banaszka, który od dawna jest blisko PiS (brał udział w prezentacji Polskiego Ładu).

Już raz PiS się przeliczył

O tym, że dni Gowina w rządzie są policzone mówiło się już od kilku miesięcy. Poprzednie liczenie głosów odbyło się w czerwcu, gdy oficjalnie powstała Partia Republikańska Adama Bielana, do której dołączyło kilku polityków, w tym posłów, którzy wcześniej stali u boku byłego już wicepremiera. Wtedy z naszych kuluarowych rozmów wynikało, że bielaniści liczyli na przejęcie kilku posłów Gowina, ale im się nie udało. Gdyby operacja zakończyła się wtedy sukcesem, to Gowina od końca czerwca nie byłoby w rządzie.

Z naszych rozmów z politykami Porozumienia wynika, że ani Jarosław Gowin nie może być pewny kto przy nim zostanie (oprócz kilku nazwisk), ani Jarosław Kaczyński, czy będzie miał niezbędną większość. Wciąż toczą się zakulisowe targi.

Do samego końca będą ważyć się losy większości

Przy Gowinie na pewno zostaną posłowie Iwona Michałek (jej briefing zaplanowany jest na godz. 11), która poda się do dymisji ze stanowiska sekretarza stanu w MRPiT, Michał Wypij, Magdalena Sroka, Andrzej Gut-Mostowy, sekretarz generalny Porozumienia Stanisław Bukowiec. Pozostali są niepewni. Dodajmy, że posłanką partii Gowina jest też Monika Pawłowska, która dołączyła do niego z Lewicy, ale nie weszła do klubu PiS. W orbicie ludzi Gowina jest też Andrzej Sośnierz, który formalnie jest w kole Polskie Sprawy.

Ostateczna weryfikacja nastąpi podczas głosowania nad nowelizacją ustawy o KRRiT, czyli projektem nazywanym w przestrzeni medialnej Lex TVN (Sejm zajmie się tym o godz. 11.30). Wtedy nadejdzie prawdziwa godzina próby i obaj Jarosławowie będą mieli pewność, kto jest z nimi, a kto przeciwko nim.

Z deklaracji polityków PiS jednoznacznie wynika, że scenariusz z przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi nie jest obecnie brany pod uwagę. Ale nie należy wykluczać, że może do niego dojść w przyszłym roku. 

Marcin Dobski 

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka