Kukiz – narodziny antyestabliszmentowca

Paweł Kukiz. fot. Ruch Kukizaa
Paweł Kukiz. fot. Ruch Kukizaa
Paweł Kukiz ma swój chrzest bojowy. Właśnie został prawdziwym – a nie tylko jak dotąd udawanym - antyestabliszmentowcem. Pytanie tylko, czy przetrwa nagonkę, którą nakręcają na niego nasze elity symboliczne.

Szczerze mówiąc długo nie kupowałem opowieści o Kukizie antysystemowcu. Wydawał mi się raczej kolejnym celebrytą, który dzięki zdobytemu na innych polach kapitałowi (w tym wypadku scenicznej popularności) chce się - co najwyżej - pobawić w politykę. A nie jest to przecież we współczesnej demokracji medialnej droga jakoś szczególnie oryginalna. Pełno wokół takich przypadków. Od Arnolda „Terminatora” Schwarzeneggera, który został nawet swego czasu gubernatorem Kalifornii. Przez komika Beppe Grillo we Włoszech, który rozkręcił Ruch Pięciu Gwiazd i został przez niemiecki tygodnik „Der Spiegel” w histerycznym redakcyjnym komentarzu nazwany wręcz „najniebezpieczniejszym człowiekiem Europy”. Po naszego najnowszego pretendenta do takiej roli, czyli Szymona „Pana z telewizji” Hołowni.

Z tymi celebrytami/politykami to różnie bywa. Czasem sami z własnej inicjatywy postanawiają sprawdzić się w życiu publicznym. Tak było właśnie z Pawłem Kukizem. Jeszcze częściej (przypadek Hołowni) sięgają po nich jednak rozmaite grupy interesu, które – skrywając się za znaną buźką – próbują zyskać wpływ na życia polityczne. To co łączy zazwyczaj takie projekty polityczne to właśnie wspomniana pretensja do antyestabliszmentowości. To znaczy polityczny przekaz polegający na powtarzaniu, że ci co byli, już się zużyli, nikogo prócz siebie nie reprezentują, nie czują społecznego tętna i w związku z tym trzeba ich w rządzeniu zastąpić.

Polecamy:

Tak rozumiana antyestabliszmentowość jest oczywiście bardzo płytka i łatwa do ciągłego zastępowania nowszymi wersjami. Zawsze pojawi się następny antyestabliszmentowiec, który zdetronizuje wczorajszych antyestabliszmentowców. Bo się sprzedali, poszli na kompromisy, oderwali etc. Taka antyestabliszmentowość wymaga w zasadzie tylko deklaracji oraz celebryckiego kapitału. I dlatego mamy ich we współczesnych demokracjach zdecydowaną nadpodaż. Po pojawieniu się „nowego modelu” stary antyestabliszmentowiec się wypala i najczęściej schodzi ze sceny. Zakłada pensjonat w Bieszczadach, zostaje treserem w cyrku pcheł albo Bóg wie co tam jeszcze. I taką właśnie przyszłość wieszczyłem Pawłowi Kukizowi.

Aż do ubiegłej środy kiedy to Kukiz i jego parlamentarne szable wsparły PiS w czasie rządowego przesilenia związanego z wyrzuceniem z rządu Jarosława Gowina i głosowaniem ustawy medialnej. To właśnie w tym momencie doszło do najważniejszego od wyborów prezydenckich 2015 roku wydarzenia w politycznym żywocie byłego rockmana. Jeśli uznać, że sześć lat temu – zbierając 21 proc. głosów w wyścigu o polską prezydenturę – Kukiz narodził się jako polityk. To w ubiegłą środę zaczęła się jego faktyczna polityczna dorosłość.

Zobacz:

Nie wiecie na czym ta dorosłość polega? To prześledźcie nagonkę ze strony liberalnych elit symbolicznych oraz medialnych, która się na Kukiza po tych głosowaniach wylała. Zobaczcie jej intensywność i poziom przyzwolenia, jakiego sobie na jej prowadzenie „piewcy miłości i tolerancji przyznali. Skąd ta erupcja? To oczywiście nic innego, jak próba dyscyplinowania. Ukarania buntownika za to, że wyłamał się z moralnego szantażu przy pomocy którego antyPiSowskie elity symboliczne i medialne próbują od lat otoczyć partię rządzącą kordonem sanitarnym. W myśl ich logiki demokratycznie wybrany poseł Kukiz nie ma prawa podejmować własnych suwerennych wyborów politycznych, które nie są zgodne z linią antyPiSu. A jeśli je podejmie to zostaje skazany na ostracyzm i ekskomunikę. A w domyśle (choć coraz częściej ta groźba wyrażana jest wprost) na perspektywę realnej kary po powrocie owych elit do pełni władzy politycznej.

Przeczytaj:


Obserwuję ten moralny szantaż od lat. Ma on wiele odcieni. Od łagodnych: niewypowiedziana presja towarzyska, że w tym gronie wszyscy jesteśmy antyPiSowcami i inaczej zwyczajnie nie wypada. Poprzez ostrzejsze. Na przykład domaganie się aktywnego uczestnictwa w antypisowskich nagonkach. Gdzie karą za odmowę uczestnictwa jest wykluczenie z grona „ludzi przyzwoitych”. Po aktywne zwalczanie, szykanowanie i przyklejanie łatki „pisowca” każdemu, kto ośmieli się widzieć sprawy choćby nieco inaczej.

Oczywiście byłoby to nieszkodliwe a nawet śmieszne. Gdyby nie fakt, że antyPiSowcy to nie jest jakaś grupa przedszkolaków, która postawiła sobie za cel sypianie piaskiem w każdego, kto ośmieli się bawić w piaskownicy z zezowatym Jarusiem albo sepleniącą Julką. Mówimy tu o ludziach, którzy pomimo utraty władzy politycznej w roku 2015 zachowali faktyczną i sporą władzę na poziomie mediów, kapitału oraz tworzący tzw. elity symboliczne. Czyli (posłużę się klasyczną definicją holenderskiego lingwisty Teuna Van Dijka) członkowie społeczności, którzy „wpływają na zasób publicznie dostępnej wiedzy oraz na kształt i treści dyskursu publicznego, ustalają hierarchię „spraw ważnych i nieważnych, kanonów wartości moralnych i estetycznych, podsuwają prawomocne objaśnienia i zalecenia dotyczące niemal wszystkich obszarów rzeczywistości”.

Owszem, zgoda! Władza antypisowskich (kiedyś liberalnych) elit symbolicznych nie jest już taka absolutna, jak kiedyś a wyroki przez nich ferowane nie mają już siły Zeusowego pioruna. Co oczywiście bardzo nasze antyPiSowskie elity symboliczne boli i zagrzewa do walki z naruszającym ich monopol PiSem. I dlatego dziś mieszają z błotem Kukiza nazywając go „szmatą, k***wą, gównem” i innymi równie pieszczotliwymi określeniami.

Dla rockmana, który chciał zostać politykiem to szkoła. Prawdziwy chrzest bojowy życia publicznego. Taki chrzest przeszedł każdy, kto próbował lub próbuje być naprawdę antyestabliszmentowy. A jego bunt wymierzony jest w realnie (a nie tylko formalnie) sprawujące władze w danej dziedzinie elity. Jeśli Kukiz do przetrzyma, może nawet zagości w naszej polityce na dłużej.

Lubię to! Skomentuj162 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka