Talibowie trzymają Amerykanów jako zakładników. Blokują start samolotów

Amerykanie nie mogą wylecieć z Afganistanu. Fot. PAP/EPA
Amerykanie nie mogą wylecieć z Afganistanu. Fot. PAP/EPA
Zdaniem republikańskiego członka komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów Paula McCaula, talibowie nie pozwalają od soboty odlecieć sześciu samolotom USA z afgańskimi sojusznikami na pokładzie. - Zamienia się to w sytuację zakładniczą - mówił wprost polityk.

Mimo zgody Departamentu Stanu sześć samolotów, które przez ostatnie kilka dni przebywały na międzynarodowym lotnisku w Mazar-i-Sharif z amerykańskimi obywatelami i afgańskimi tłumaczami nie mogło odlecieć. W ocenie deputowanego talibowie przetrzymują ich jako zakładników dopóki nie zostaną spełnione ich żądania - podaje portal "The Hill". 

Czytaj:

Polska przyjęła uchodźców z Afganistanu. Znamy szczegóły i okres pomocy

"Jastrzębowski wyciska". Jabłoński ujawnia kulisy ewakuacji Polaków z Afganistanu

Katolicy modlą się o pokój w Afganistanie

Na pomoc dzieciom z Afganistanu. Inaczej mogą się nimi zająć terroryści


Ewakuacja blokowana 

- Talibowie chcą czegoś w zamian. W istocie, kiedy nie pozwalają amerykańskim obywatelom odlecieć... zamienia się to w sytuację zakładniczą - ocenił McCaul.

Według doniesień CBS News, Departament Stanu powiadomił członków Kongresu w e-mailu, że loty czarterowe mają zgodę resortu na lądowanie w stolicy Kataru - Doha, ale tylko "jeśli talibowie zgodzą się na start".

CBS dowiedziała się od organizacji pozarządowej Ascend, która zajmuje się kobietami w Afganistanie, że ma dwa samoloty, które czekają od sześciu dni na odlot z 600 do 1200 osobami na pokładzie. Jest wśród nich 19 obywateli USA i dwóch stałych mieszkańców.

„The Hill” przypomniał, że USA zakończyły operację wycofywania się z Afganistanu w ub. wtorek, ale wielu amerykańskich obywateli wciąż tam pozostaje. Zdaniem McCaula są ich tam setki. Sekretarz stanu Antony Blinken w minionym tygodniu wyliczył natomiast, że jest ich "poniżej 200, a prawdopodobnie bliżej 100".

Rzecznik Departamentu Stanu, poproszony w niedzielę przez „The Hill” o komentarz, zaznaczył m.in., że nie ma "wiarygodnych środków, aby potwierdzić podstawowe szczegóły" w sprawie lotów. USA nie mają już bowiem personelu na ziemi, ani kontroli przestrzeni powietrznej nad Afganistanem i w regionie. Departament będzie natomiast "trzymał talibów za słowo, że pozwolą ludziom swobodnie opuścić Afganistan". 

Kolejny sukces talibów 

- Podobnie jak w przypadku wszystkich zobowiązań talibów, skupiamy się na czynach, a nie na słowach i przypominamy talibom, że cała społeczność międzynarodowa koncentruje się na tym, czy wywiązują się ze swoich zobowiązań - stwierdził rzecznik. 

W niedzielę talibowie przejęli kontrolę nad prowincją Pandższer - ostatnim przyczółkiem opozycji wobec talibów. Zdjęcia zamieszczone w mediach społecznościowych pokazują członków Talibanu przed bramą siedziby gubernatora Pandższeru. 

Z kolei przywódca Narodowego Frontu Oporu Ahmad Masud oświadczył w mediach społecznościowych, że propozycję rozejmu zgłosili talibowie oraz, że ją przyjął. Według Masuda, to mudżahedini zadali talibom dotkliwe straty.

W niedzielę rzecznik talibów Bilal Karimi przekazał na Twitterze, że w walkach o stolicę prowincji Pandższer - Bazarak zginęło wielu bojowników NRF, część schwytano, a ich broń i amunicję przejęto. Z innych talibskich kont na Twitterze wynika jednak, że walki o Bazarak wciąż trwają.

Talibowie twierdzą, że znaczne rejony Pandższeru są już pod ich kontrolę, czemu zaprzeczają mudżahedini. Według NRF ich bojownicy wycofali się w trudno dostępne rejony górskie. Komunikacja z Doliną Pandższeru jest bardzo utrudniona i dlatego nie sposób zweryfikować doniesień na temat panującej tam sytuacji.

Pandższer jest od dawna bastionem oporu przeciwko talibom. Walczył tam w końcu lat 90. ub. wieku legendarny dowódca Ahmad Szach Masud, który został zamordowany przez Al-Kaidę w 2001 r. Obecnie dowódcą mudżahedinów jest jego syn Ahmad i Amrullah Saleh, wiceprezydent obalonego przez talibów rządu w Kabulu.

Znajdująca się w górach Hindukuszu Dolina Pandższeru, odległa o ok 80 km na północ od Kabulu, jest bardzo trudno dostępna i umożliwia obronę nawet przed znacznie liczniejszymi i lepiej uzbrojonymi siłami przeciwnika. 

GW

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka