Berlin rusza z kampanią zakazującą samochodów w centrum

Frédéric BISSON, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons
Frédéric BISSON, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons
Kampania zakazująca samochodów w centrum jest inicjatywą obywatelską. Gdyby postulaty Berlińczyków weszłyby w życie, niemiecka stolica stałaby się największym wolnym od samochodów obszarem miejskim.

Berlin Autofrei, berlińska grupa kampanijna zrobiła pierwszy krok w procesie, który zwany jest referendum ludowym. Pod petycją wzywającą do zakazu obejmującego obszar 88 km2 znalazło się 50 tys. podpisów.

Centrum bez samochodów w Berlinie

Z zakazu zostałyby zwolnione osoby, które są uzależnione od swoich samochodów w celach handlowych lub z powodu ograniczonej sprawności ruchowej. To samo tyczyłoby się służb ratunkowych. Inni mieszkańcy mogliby skorzystać z 12 możliwych podróży rocznie wypożyczonym samochodem (np. w przypadku konieczności przeprowadzki).

Zobacz: Ile zarabia ksiądz? Będziecie zdziwieni

Co z samochodami elektrycznymi?

- W przyszłym roku potrzebowalibyśmy około połowy samochodów, aby przejść na napęd elektryczny, aby osiągnąć cele rządu federalnego dotyczące emisji z transportu - tłumaczył Nik Kaestner z kampanii.

- To oczywiście się nie stanie – obecnie tylko 1,3 proc. pojazdów w Niemczech jest elektrycznych. Jedynym rozwiązaniem jest więc zmniejszenie ilości jazdy, a nie tylko zmiana sposobu, w jaki jeździmy - stwierdził.

Rzecznik inicjatywy, Manuel Wiemann powiedział, że samochody „zajmują zdecydowanie zbyt dużo wspólnej przestrzeni i niepotrzebnie zagrażają ludzkiemu życiu, czy to z napędem elektrycznym, czy z silnikiem Diesla”.

Według raportu z 2014 r. zleconego przez berliński parlament regionalny 58 proc. przestrzeni komunikacyjnej zajmują samochody, mimo że tylko jedna trzecia podróży po berlińskich ulicach (i tylko 17 proc. w obrębie obwodnicy S-Bahn) odbywała się samochodem. Tylko 3 proc. zarezerwowano na rowery, które stanowiły 15 proc. przejazdów (18 proc. w obrębie koła).

Według raportu samochody zajmowały łącznie 17 km2.

Zobacz: Czechy: Babisz przegrywa wybory. Szansa na zwrot w sprawie Turowa?

Żeby było jak kiedyś

- W równym stopniu chodzi o nasze najbliższe otoczenie, jak io środowisko jako całość. Chodzi o to, jak wszyscy chcemy razem żyć, oddychać i bawić się. Chcemy, aby ludzie mogli spać z otwartymi oknami, a dzieci znów mogły bawić się na ulicy. A dziadkowie powinni móc bezpiecznie jeździć na rowerach i mieć mnóstwo ławek, na których można odpocząć - tłumaczyła Nina Noblé, jedna z założycielek inicjatywy.

O tym, czy prawo wejdzie w życie zadecydują obywatele. Proces odbędzie się w trzech etapach - najpierw grupa musi zdobyć 20 tys. podpisów obywateli, którzy poprą proponowaną zmianę prawa.

Kolejnym krokiem jest zdobycie 170 tys. podpisów obywateli. Jeśli mimo to rząd odmówi wdrożenia prawa, sprawa zostaje poddana pod głosowanie publiczne.

Po tym jak inicjatorom projektu udało się zebrać 50 333 podpisów już w pierwszym etapie, wygląda na to, że centrum Berlina naprawdę będzie już niedługo mogło zamknąć się dla samochodów.

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka