„Istnieje ryzyko, że zakaże się Marszu Niepodległości, a organizatorzy nie posłuchają…”

Marsz Niepodległości. Fot. PAP
Marsz Niepodległości. Fot. PAP
Nie ma mowy o koalicji Platformy Obywatelskiej z Konfederacją. To środowisko jest radykalnie przeciwne PO. Atakuje nas za wszystko. To, że są krytyczni wobec Prawa i Sprawiedliwości nic tutaj nie zmienia – mówi Salonowi 24 Antoni Mężydło, senator PO.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdecydowanie mówi o tym, że należy zabronić Marszu Niepodległości. Ponad rok temu, w kampanii wyborczej przed drugą turą wyborów prezydenckich deklarował, że mógłby nawet pójść w takim marszu. Czy uśmiechanie się wtedy do narodowców uważa Pan za błąd, czy może błędem jest blokowanie marszu teraz?

Antoni Mężydło: Bardzo ciężko to oceniać. Próby zakazania marszu wynikać mogą z wielu przyczyn. Także chociażby z kwestii COVID-19. Czwarta fala jest faktem. Nie ma z nią żartów, a takie zgromadzenia mogą zwiększyć liczbę zakażeń. Inną sprawą było ostatnie zagłuszanie proeuropejskiej demonstracji w Warszawie. Z tym, że pamiętajmy, że jeśli chodzi o narodowców to środowiska niesforne. I nawet mimo zakazu nie można wykluczyć, że i tak zorganizują marsz i dojdzie do zadymy. Władze stolicy mają bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie, zapewnienie spokoju w Dniu Niepodległości.

Przeczytaj też:

230 ton złota w zasobach NBP. Polska na 11. miejscu w Europie

Konfederacja, w skład której wchodzą Narodowcy jest liczącą się siłą polityczną w Polsce. PO może ją zwalczać, ale może się też dogadać przeciwko PiS i w ten sposób osłabić partię rządzącą. W takim kontekście blokowanie marszu może być uznane za błąd?

Nie, nie ma mowy o koalicji Platformy Obywatelskiej z Konfederacją. To środowisko jest radykalnie przeciwne PO. Atakuje nas za wszystko. To, że są krytyczni wobec Prawa i Sprawiedliwości nic tutaj nie zmienia. Koalicja PO – Konfederacja to coś, co można włożyć między bajki.

Koalicję formalną, rządową, czy tym bardziej wyborczą, na pewno tak, zresztą mało prawdopodobna jest także koalicja taka Konfederacji i PiS…

Z PiS dogadaliby się jednak chyba szybciej. Z nami to niemożliwe.

Chodzi jednak o strategiczny sojusz, w którym koalicji formalnej nie ma, ale różne ugrupowania opozycji robią swoje i PO zbiera antypis, PSL umiarkowanych wyborców dobrej zmiany, a Konfederacja podbiera tych radykalnych?

Ja tam bym się o Konfederację nie martwił. Prowadzą swoją politykę, idą własną drogą. Poradzą sobie, bo trzeba im przyznać, że są dość sprawni. Choć ich działania są skandaliczne. Te życzenia śmierci ze strony posła Brauna, czy poprawka o KOR w rocznicę powstania tej organizacji („Należy przy tym nadmienić, że żywy opór znacznej części Polaków budzi postawa części działaczy KOR, którzy poszli na układy z komunistami, skutkujące faktyczną bezkarnością wielu przedstawicieli reżimu po roku 1989" – brzmi poprawka Konfederacji – red.). To prawdziwy skandal. Nie widzę możliwości współpracy z takim środowiskiem.

Donald Tusk wrócił w lipcu do polskiej polityki. Minęły ponad trzy miesiące, swoje „sto dni” były premier już zaliczył. I niektórzy mówią, że jest sukces, bo partia zyskała. Inni, że porażka, bo nadal przegrywa z PiS i nie ma triumfu, miażdżącej przewagi. Pan kilka miesięcy temu apelował o przejęcie władzy w partii przez Trzaskowskiego. Powrót Tuska to dobry ruch?

Być może niektórzy liczyli na więcej, na bardziej spektakularną przewagę PO. Ale cele zostały osiągnięte. Widać to po sondażach, widać po autorytecie, jaki były premier ma i w partii, i wśród wyborców. Bardzo dobrze się stało, że Donald Tusk przejął władzę w partii. Szczególnie, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie kwapił się specjalnie do tego.

Przeczytaj też:

"Polska stracić może dużo więcej niż 50 mld z Funduszu Odbudowy"

Prof. Bugaj: Jak PO i PiS nie dogadają się w kluczowych sprawach, spór rozsadzi system


Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka