Politolog o wystąpieniu premiera: Prowokacyjne, konfrontacyjne, niepotrzebne!

Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL
Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL
Wystąpienie premiera powinno mieć na celu nie zaostrzanie sporu, ale jego maksymalne załagodzenie. Po ostrym wystąpieniu Ursuli von der Leyen, Mateusz Morawiecki wystąpił z jeszcze ostrzejszą mową. I tym samym sprowokował kolejnych mówców, którzy bardzo ostro wystąpili przeciwko nie tyle Polsce, co polskiemu rządowi – mówi Salonowi24 prof. Kazimierz Kik, politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego Kielcach.

Premier miał bardzo mocne wystąpienie w Parlamencie Europejskim. Jak Pan je ocenia?

Prof. Kazimierz Kik: Strasznie mnie zawiódł. Było to wystąpienie może i dobre, ale nie do tego audytorium. Na forum europejskim to wystąpienie było prowokacyjne, konfrontacyjne, głupie.

Przeczytaj też:

230 ton złota w zasobach NBP. Polska na 11. miejscu w Europie

Przecież premier wypowiedział się zdecydowanie przedstawiając stanowisko polskie, w sprawie suwerenności, mówił też jednak o jedności Unii. Co takiego Panu się nie podobało?

Przede wszystkim, jeśli się występuje przed takim audytorium, to trzeba wiedzieć, do kogo się mówi. I mieć świadomość jaka jest polska racja stanu. Wiedzieć, że występuje się w imieniu Polski, a nie partii rządzącej. Po drugie, EKR - frakcja, do której należy PiS - jest w Parlamencie Europejskim w mniejszości. A pozostali w zdecydowanej większości są przeciw. Skoro tak, to wystąpienie premiera powinno mieć na celu nie zaostrzanie sporu, ale jego maksymalne załagodzenie. Po ostrym wystąpieniu Ursuli von der Leyen, Mateusz Morawiecki wystąpił z jeszcze mocniejszym przekazem. I tym samym sprowokował kolejnych mówców, którzy bardzo ostro wystąpili przeciwko nie tyle Polsce, co polskiemu rządowi.

Nawet przed wejściem do Unii Europejskiej, wielu ekspertów wskazywało na deficyt demokracji we Wspólnocie. Na to, że w UE wiele instytucji nie pochodzi z wyboru. Teraz te koncepcje federalistyczne są niejako poza suwerenem. I na to zwrócił uwagę premier Morawiecki. Powiedział wprost, że można poprzeć federację europejską, ale jeśli będzie na to demokratyczna zgoda większości obywateli poszczególnych państw członkowskich. I podkreślał, że Europa jest wspólnym dobrem.

Było to bardzo demagogiczne. Dlatego, że Mateusz Morawiecki miał pełną świadomość, że przemawia nie do wyborców, czy sympatyków PiS, ale do najważniejszych polityków Unii Europejskiej. I po tym wystąpieniu Unia już nie może się cofnąć. Musi podjąć bardzo ostre działania wobec Polski. Oczywiście premier nie jest człowiekiem nieinteligentnym. Jego przemówienie miało konkretny cel.

Jaki?

Było wygłoszone na forum europejskim, ale miało być usłyszane docelowo na krajowym. Miało zmobilizować elektorat partii rządzącej. Chodzi o to, że PiS ma pełną świadomość tego, że w wyborach 2023 roku w związku z drożyzną mocno straci. Jeszcze bardziej straci, w związku ze swoją antyeuropejską polityką – Polacy są nastawieni zdecydowanie proeuropejsko, mają pełną świadomość, że bycie w Unii jest polską racją stanu.

W takim razie konfrontacja z UE nie da żadnego efektu?

Na dłuższą metę - nie. Ale na krótki czas może zmobilizować twardy elektorat. W PiS wiedzą, że ostatnim terminem, w którym partia rządząca może wygrać wybory, jest wiosna 2022 roku. I 90 dni po zakończeniu stanu wyjątkowego na granicy te wybory PiS będzie chciało przeprowadzić.

Może wygrać, bo jego siłą jest słabość opozycji. A konkretnie – brak wiarygodności Donalda Tuska, który jest bardzo słabym liderem. Tak się nieszczęśliwie dla opozycji składa, że Tusk jest wśród opozycyjnych „kaprali” jedynym „pułkownikiem”. To wszystko gra na korzyść partii rządzącej. Co istotne jednak: z każdym miesiącem PiS będzie tracić. I myślę, że nawet wyborów na wiosnę PiS może nie wygrać. Dlatego, że Polacy raczej odrzucą tych, którzy chcą osłabić nas w Unii.

Przeczytaj też:

Morawiecki w PE: Nie zgadzam się na szantaż i groźby ze strony Unii!

Całe przemówienie Morawieckiego w PE. "Najwyższym prawem jest konstytucja"


Lubię to! Skomentuj177 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka