Morawiecki podsumował szczyt w Brukseli. „UE działa w granicach przyznanych kompetencji”

Premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ
Premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ
UE działa w granicach przyznanych kompetencji; to jest coś w miarę oczywistego, ale zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio trzeba o tym przypomnieć - oświadczył w piątek premier Mateusz Morawiecki po zakończeniu posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli.

"Wchodziliśmy do Unii w oparciu o konstytucję"

Swą wypowiedź na konferencji prasowej premier rozpoczął od oświadczenia, w którym nawiązał do sporu, jaki się toczy obecnie między Polską a instytucjami UE, ale także Prawem i Sprawiedliwością i opozycją w Polsce dotyczącego relacji między prawem UE a prawem krajowym.

– Niektórzy zdają się zapomnieć, że wchodziliśmy do Unii Europejskiej w 2004 roku w oparciu o konstytucję, która umowom międzynarodowym daje pewne prerogatywy, nawet bardzo szerokie, istotnie wchodzące w nasze życie gospodarcze, ale nie jest jednocześnie pozbawiona granic – oświadczył szef rządu.

Polecamy:

Naczelny Wyborcza.pl musi opublikować sprostowanie. Artykuł Czuchnowskiego o Obajtku

Po proteście w Luksemburgu: Nawet bydła nie traktuje się tak, jak TSUE Solidarność

"Unia działa w granicach przyznanych kompetencji"

Dodał, że takie dziedziny, jak sport, zdrowie, bezpieczeństwo publiczne, także bezpieczeństwo granic, nie są objęte "materią Unii Europejskiej". – To jest coś takiego w miarę oczywistego, ale zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio trzeba o tym przypomnieć, że Unia działa w granicach przyznanych kompetencji – podkreślił Morawiecki.

Zaznaczył, że Polacy to jedno z najbardziej proeuropejskich społeczeństw, a nasz kraj nie tylko wierzy w Unię Europejską, ale także we wspólnotę transatlantycką. – Wierzę w to porozumienie krajów demokratycznych dla dobra stabilizacji sytuacji na świecie, zapewnienia pokoju i oczywiście najlepszych warunków gospodarczych do rozwoju naszych obywateli – powiedział premier. 

Czytaj dalej:

Orban: W sprawie prymatu prawa Polacy mają rację

"Tusk zapomniał o kilku spotkaniach"

Szefowa KE przedstawiła warunki! "Oczekujemy, że Polska wdroży orzeczenie TSUE"

"Polska nie ma problemów z praworządnością"

Polska nie ma żadnych problemów z praworządnością, natomiast niektóre państwa w niewłaściwy sposób rozumieją nasze reformy - powiedział piątek premier Mateusz Morawiecki po szczycie UE . Dodał, że Polska planuje kolejny etap reformy sądownictwa, w którym pewne elementy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom KE.

Premier po zakończeniu posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli powiedział, że tematów rozmowy było wiele, ale jednym z tych, o których warto wspomnieć, była kwestia tzw. praworządności. – Polska oczywiście nie ma żadnych problemów z praworządnością, natomiast niektóre państwa w niewłaściwy sposób rozumieją nasze reformy i ja (...) przedstawiłem przyczynę dla której reformujemy wymiar sprawiedliwości – poinformował Morawiecki.

Jak dodał przedstawił także "kwestie związane z bieżącym stanem sporu wokół praworządności, który niestety wyeskalował już bardzo mocno". – Wiąże się on m.in. z tym, że Komisja Europejska przywołała jeden z artykułów Traktatu, w oparciu o który to artykuł pojawiają się teraz niektórzy tacy bardzo aktywni sędziowie, którzy kwestionują status innych sędziów. Żadne poważne państwo nie może sobie na to pozwolić i powiedziałem to bardzo jednoznacznie – zaznaczył premier.

"Działania niektórych sędziów niedopuszczalne"

Dodał, że takie działanie tych niektórych sędziów "jest niedopuszczalne". "Ono może prowadzić do chaosu w całym systemie społecznym, ponieważ nagle okazałoby się, że miliony rozstrzygnięć sądowych byłyby uznane za nieważne" - podkreślił. "To prowadziłoby do anarchii i na to na pewno nie pozwolimy, podkreśliłem to bardzo jednoznacznie" - powiedział Morawiecki.
Jednocześnie szef rządu zauważył, że UE jest organizacją, która "otrzymała bardzo szerokie kompetencje przyznane przez kraje członkowskie, ale nie jest przecież państwem, nie jest beznarodowościowym superpaństwem". – To jest zupełnie inne zjawisko, na to się nikt nie godził w Europie – podkreślił.

– Wspomniałem jednocześnie, że Polska planuje kolejny etap reformy wymiaru sprawiedliwości, w ramach której pewne elementy (...) wychodzą naprzeciw pewnego rodzaju oczekiwaniom ze strony Komisji Europejskiej. I nie dlatego zamierzamy je zrealizować, że akurat KE tak, czy inaczej wyobraża sobie świat, tylko dlatego, że i tak planowaliśmy je wcześniej, o czym zresztą również informowałem przy różnych okazjach – mówił premier.

Pełne poparcie dla Polski"

Szef rządu poinformował na konferencji prasowej po szczycie UE w Brukseli, że podczas dyskusji na temat migracji, polskie stanowisko ws. sytuacji na granicy z Białorusią spotkało się z pełnym poparciem.

– Cieszę się, że nasz głos przestrogi nie był głosem wołającego na puszczy, tylko z biegiem lat stał się, można powiedzieć, dominującą teorią. Jeszcze nie powszechną, ale na pewno dominującą tezą w Radzie Europejskiej, co do zapobiegania migracji, która nie opiera się przesłanki legalne, co do zapobiegania niekontrolowanym ruchom uchodźców – podkreślił szef rządu.

Jak dodał, "Polska zawsze stała na stanowisku, że granice zewnętrzne Unii Europejskiej muszą być należycie chronione". – I takie stanowisko zostało przyjęte przez ogromną większość państw – powiedział Morawiecki.

– Jednocześnie też przedstawiłem sytuację na granicy wschodniej Polski, która jest jednocześnie granicą wschodnią Unii Europejskiej. Spotkało się to z absolutnie pełnym i całkowitym poparciem. Wszystko to, co opisywałem przedstawiając jednocześnie ryzyka związane z tym szturmem migracyjnym, sztucznie wywołanym przez reżim Łukaszenki i mocodawców z Moskwy, czyli prezydenta Putina. Tutaj mogę chyba powiedzieć tak, że nie było głosów powątpiewania, kto jest prawdziwym, rzeczywistym autorem próby destabilizacji sytuacji na granicy wschodniej Polski – relacjonował premier.

Podkreślił, że premier Łotwy oraz prezydent Litwy "także przedstawili swoją ocenę sytuacji, która była tożsama z naszą oceną sytuacji". – I zgodnie z polskimi oczekiwaniami, Rada Europejska nie zaakceptuje podejmowania przez państwa trzecie jakichkolwiek prób instrumentalnego wykorzystywania ruchów migracyjnych do wywierania presji na granicę Unii Europejskiej – oświadczył Morawiecki.

KW

Lubię to! Skomentuj84 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka