Koalicja Tuska z… Ziobrą? „Wspólny interes, by osłabić Kaczyńskiego i PiS”

Donald Tusk i Zbigniew Ziobro. Fot. PAP/PAP/Piotr Nowak
Donald Tusk i Zbigniew Ziobro. Fot. PAP/PAP/Piotr Nowak
Mam teorię, która brzmi absurdalnie, ale w polityce absurdy często okazują się prawdą. Jest nieformalny sojusz, a konkretnie wspólnota interesów Donalda Tuska i Zbigniewa Ziobry. Ziobro będzie swoją twardą antyunijną retoryką wpychał PiS na eurosceptyczną ścieżkę. A Tusk i PO będą to nagłaśniać i nabijać sobie punkty – mówi Salonowi 24 Andrzej Stankiewicz, publicysta, wicenaczelny Onet.pl.

Niedawno w „Stanie po Burzy” w Onet.pl mówiliście Państwo, że niewykluczona jest zmiana na stanowisku premiera i Mateusza Morawieckiego zastąpić może Mariusz Błaszczak. Potem media informowały, że obecny szef rządu miałby wiosną zastąpić Adama Glapińskiego na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego. Na ile realne są to scenariusze?

Andrzej Stankiewicz: Bardzo trudno powiedzieć. Bo oczywiście są jakieś znaki, mówiące, że coś takiego może nastąpić. Czy faktycznie nastąpi – nie wiadomo. Ja tę możliwość dopuszczam, ale nie jestem jej pewien. Ewidentnie jednak coś się dzieje.

Przeczytaj też:

Lotto zagra w kosza o medal w Paryżu

NBP upamiętnia Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego banknotem kolekcjonerskim i złotą monetą

Co świadczyłoby o ewentualnych zmianach?

Nie ma dowodów ale są znaki. Mateusz Morawiecki został bardzo osłabiony podczas rekonstrukcji rządu. Chodzi o dwa resorty, czyli rozwoju i klimatu. One z punktu widzenia przeciętnego wyborcy nie mają znaczenia. Ale z perspektywy władzy są niezwykle istotne. Jeden będzie rozdzielać środki unijne, szefowa drugiego będzie zderzać się na forum europejskim z Timmermansem. I do resortów tych trafili ludzie, których Mateusz Morawiecki nie chciał. Do tego doszła czystka w spółkach, przede wszystkim PKO BP, gdzie obecny premier miał swoich ludzi jeszcze od czasów PO. Wiosną został „odstrzelony” związany z Morawieckim prezes, teraz związani z nim członkowie zarządu. Miały być pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, na razie ich nie ma. I za to premier może być bardzo mocno atakowany, głównie przez ziobrystów. Do tego dochodzi realne zagrożenie uzależnienia budżetu unijnego od praworządności. Chodzi nie o ten budżet nadzwyczajny, covidowy, ale budżet siedmioletni. Gdyby tak się stało, dla PiS byłaby to katastrofa. Ewidentnie Morawiecki nie ma dobrej passy. Ziobro zaciera ręce.

Skąd pomysł, żeby następcą Mateusza Morawieckiego został Mariusz Błaszczak?

Za bardzo nie ma kogoś innego. Oczywiście swoje ambicje ma Jacek Kurski, ale on byłby dla wielu osób w PiS-ie nie do zaakceptowania. Poza tym mocno polaryzowałby opinię publiczną. Tu chodzi raczej o kogoś spokojnego, kto nie pisze głupich maili, jest wyciszony i zdystansowany. Nie jest milionerem i jest lojalny. Błaszczak pasuje do takiej roli. Drugim sygnałem jest wzmacnianie Błaszczaka. Coraz więcej jego ludzi ma wpływy w partii. Jego ludzie nadzorują pocztę. To szef MON zdominował PiS na Mazowszu. A było kilku innych potencjalnych liderów – Mariusz Kamiński, Jacek Sasin. Wpływy zyskał Błaszczak.

A co z „wymianą” prezesa Glapińskiego – oczywiście tu chodzi o niewybranie obecnego prezesa na kolejną kadencję, obecna kończy się w przyszłym roku. Są plotki, że do NBP trafić miałby sam Morawiecki. Faktycznie pozycja obecnego prezesa osłabła?

Widzimy to po samym zachowaniu prezesa NBP. Jeszcze we wrześniu mówił on, że tylko dyletant może podnosić stopy procentowe. A teraz podniósł je i to dwukrotnie. Ewidentnie wśród ludzi PiS jest przeświadczenie, że drożyzna może ich wykończyć. Bo można oczywiście mówić, że winna temu jest Unia Europejska. Ale nawet dla Kurskiego nie będzie proste przekonać ludzi, że za wszystko płacą więcej przez Unię Europejską. W PiS panuje przekonanie, że ich wyborcy zniosą wszystko – wojnę o sądy, kryzys demokracji, wojnę z Unią i konflikty o aborcję. Ale nie zniosą skrajnego podniesienia cen.

Rząd mówi jednak o podwyżkach płac, które mają zneutralizować drożyznę?

To są dyrdymały. Oczywiście, ludzie mają statystycznie podwyżki płac. Dotyczy to ogółu pracujących. Ale przecież ci najbiedniejsi nie zarabiają więcej o 20 procent! A muszą zapłacić energię, jedzenie, a opłaty znacząco idą w górę.

Jaki jest realny związek NBP z drożyzną?

Adam Glapiński dbał o niskie stopy procentowe, bo było to dobre dla rządu. Przyznał się, że manipulował kursem złotego, dzięki czemu zwiększył wpływy do budżetu. Jednak przespał moment, gdy inflacja doprowadziła do drożyzny. I teraz podejmuje ruchy ratunkowe, podnosi stopy procentowe. Jeszcze kilka miesięcy temu ta kolejna kadencja wydawała się pewna. Teraz już tak pewna nie jest. Ale to, co się zdarzy nie jest jeszcze przesądzone. Bo kandydata wskazuje prezydent, a między Andrzejem Dudą a Jarosławem Kaczyńskim jest sytuacja bardzo napięta. I Duda ostatnio odznaczył Glapińskiego. Oczywiście to, co się stanie zależy od szeregu czynników. Jednak takie znaki, jak wyraźne osłabienie pozycji premiera, promowanie się Błaszczaka, wreszcie ruchy Glapińskiego uprawdopodobniają zarówno plotki o zmianie premiera, jak i zmianach w NBP.

Czy fakt, że na wiosnę ma zostać wybrany prezes NBP nie jest powodem, dla którego PiS nie zdecyduje się na wcześniejsze wybory?

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo