Woś w szerszym planie: Dlaczego inflacja wyjdzie nam na zdrowie?

Rafał Woś i Servaas Storm, fot. Salon24/delta.tudelft.nl
Rafał Woś i Servaas Storm, fot. Salon24/delta.tudelft.nl
Servaas Storm jest holenderskim ekonomistą. Pracuje na Uniwersytecie Erazma w Rotterdamie. Jest ekspertem w dziedzinie badania procesów inflacyjnych, produktywności i wpływu transformacji energetycznej na ekonomię.

Droga inflacji jest realnym sposobem odwrócenia tych procesów. To lekarstwo na neoliberalizm. Oczywiście nic nie wydarzy się tu w ciągu jednej nocy. Ale to jest ten kierunek. Nie można jednocześnie pomstować na neoliberalizm i niedolę pracownika, deindustrializację i stagnację płac. A chwilę potem krzyczeć, że kilkuprocentowa inflacja nas zabija. I że potrzebne są natychmiastowe podwyżki stóp. To się nie klei.

To co trzeba zrobić?

Wielu ekonomistów uważa, że inflacja powinna nadgonić. I trzeba jej na to pozwolić. Bo to wyjdzie nam na zdrowie. Ja się z nimi zgadzam.

Co to znaczy, że inflacja powinna nadgonić?


Przez całe lata zachodnie gospodarki balansowały na poziomie deflacji. To znaczy, że inflacja była grubo poniżej tzw. celu inflacyjnego banków centralnych. A to było szkodliwe przegięcie. Dlatego teraz powinniśmy wytrzymać i nie panikować tylko dlatego, że mamy kilka miesięcy inflacji powyżej inflacyjnego celu.  

Czytaj także:

Niektórzy twierdzą, że jeśli bank centralny do tego dopuści, to będzie jego kompromitacja.

Nie zgadzam się. To mechaniczne i - powiem szczerze - bezmózgie pojmowanie roli banku centralnego. Bank centralny jest odpowiedzialny za stabilność całej gospodarki. A nie tylko za to, by trafiać w inflacyjny cel i by robić dobrze sektorowi finansowemu oraz właścicielom zakumulowanych w nim pieniędzy. Bo do tego w dużej mierze sprowadza się podwyższanie stóp procentowych. To działanie w interesie najbogatszych, którzy niechętnym okiem patrzą jak inflacja zmniejsza im zyski.

Czyli co? Nic nie robić?

Po pierwsze, nie machać nerwowo stopą procentową. Głównie dlatego, że podwyżki stóp nie poradzą sobie z dzisiejszą inflacją podażową. Po drugie, stopa procentowa to nie powinno być jedyne narzędzie prowadzenia polityki monetarnej. Media, politycy i niektórzy bankierzy centralni zachowują się jak człowiek, który uważa, że skoro ma do dyspozycji tylko młotek, to znaczy, że wszystko wokoło jest gwoździem. A przecież tak nie jest. Stopa procentowa nie jest uniwersalnym sposobem na rozwiązanie problemów, z którymi się mierzymy. A jej podwyżki mogą być wręcz przeciwskuteczne.

Powtórzę pytanie. Co robić?

Można osłaniać czas podwyższonej inflacji najsłabszym gospodarstwom domowym. Na przykład stosując rządowe dopłaty albo refundacje na podwyższone ceny energii. Jednocześnie nie podcinając podwyżkami stóp tak potrzebnego w gospodarce wzrostu płac. Bo tylko tak możemy iść w kierunku zmniejszania nierówności. I ku bardziej sprawiedliwego społeczeństwa. Można nawet powiedzieć, że utrzymująca się przez dłuższy czas inflacja jest ceną, którą trzeba za to zapłacić. Taką inwestycją w lepsze jutro. Z tej inwestycji nie warto tak łatwo rezygnować.

Rozmawiał Rafał Woś

Lubię to! Skomentuj119 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka