„PiS już nie wróci do dawnego poparcia. Ale opozycja też nie nadrabia dystansu”

Fot. PAP/Adam Warżawa
Fot. PAP/Adam Warżawa
Prawo i Sprawiedliwość nie wróci już do poparcia z wyborów 2019 roku. Będzie to sporo mniej, a co za tym idzie, PiS jeśli wygra, będzie miało znacznie mniejszą przewagę nad konkurencją. Po drugie – nie wydaje się, by rosło poparcie Platformie Obywatelskiej. Natomiast wzrastać będzie – i to znacznie – odsetek ludzi niezdecydowanych. To będzie zauważalny trend – mówi Salonowi 24 prof. Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich sondażach mocno traci. Czy jest to trend trwały, czy chwilowy i z czego wynika?

Prof. Henryk Domański: Trudno powiedzieć. Spadek poparcia bierze się bowiem z dwóch elementów. Pierwszym jest – podobnie jak rok temu – spadek nastrojów społecznych spowodowany pandemią, niepewnością. I tu może być to trend chwilowy. Drugim powodem pogorszenia się wyników sondażowych partii rządzącej jest inflacja, wzrost cen. I pytanie, na ile tu trend okaże się chwilowy, a na ile stały. Jest jednak jeszcze jeden element, o którym nie wolno zapominać. Owszem – zmniejszyło się poparcie dla rządu i partii rządzącej. Ale nie zmniejsza się dystans pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a drugą w sondażach Platformą Obywatelską. I nic nie zapowiada, by miało się to zmienić.

Przeczytaj tez:

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

Czy w takim razie PiS i tak jest faworytem przyszłych wyborów, czy może jednak dalej tracic?

Po pierwsze – Prawo i Sprawiedliwość nie wróci już do poparcia z wyborów 2019 roku. Będzie to sporo mniej, a co za tym idzie, PiS jeśli wygra, będzie miało znacznie mniejszą przewagę nad konkurencją. Po drugie – nie wydaje się, by rosło poparcie Platformie Obywatelskiej. Natomiast wzrastać będzie – i to znacznie – odsetek ludzi niezdecydowanych. To będzie zauważalny trend. I nie ma w tym niczego dziwnego. Partia rządząca traci tez z uwagi na zwyczajne zmęczenie jej elektoratu, ludzi, którzy wcześniej ją popierali.

To powinno stwarzać szanse dla opozycji. Czy skoro żadne z ugrupowań nie jest w stanie zmniejszyć tego dystansu, choć partia rządząca zdecydowanie straciła, realny stanie się sojusz całej opozycji przeciwko PiS-owi?

Powstanie jednego opozycyjnego bloku jest bardzo mało prawdopodobne. Z kilku powodów. Takie próby już były i nie były udane. Nigdzie na świecie nie odniosły sukcesu koalicje złożone z czterech bądź pięciu partii o tak różnych profilach. To naprawdę bardzo mało prawdopodobne, że powstałaby koalicja PO z Hołownia, Lewicą czy PSL-em, nie mówiąc już o Konfederacji. W koalicji takiej musiałby ktoś przewodzić. Najpewniej największa siła, czyli PO. Ale liderzy pozostałych partii raczej nie zgodzą się na przywództwo PO i Tuska. Po pierwsze go nie lubią. Po drugie wiedzą w jaki sposób działa politycznie, jak pozbywał się konkurentów. Tak wiec takiego sojuszu nie będzie.

Czy w takim razie po wyborach, Prawo i Sprawiedliwość może być zmuszone do zawarcia z kimś koalicji, czy może pozostałe partie utworzą rząd koalicyjny na zasadzie „wszyscy przeciwko PiS”?

Pamiętać należy, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory za dwa lata, to nawet jeśli będzie to przewaga mniejsza niż dotąd, nie będzie mieć większości, to jednak będzie mieć największy klub parlamentarny. Misję tworzenia rządu powierza prezydent RP. A w 2023 roku będzie nim nadal Andrzej Duda. Trudno sobie wyobrazić, by wskazał na premiera kogoś spoza Zjednoczonej Prawicy, a już na pewno ciężko sobie wyobrazić, by wyznaczył kogoś z PO.

Przeczytaj tez:

Nowe sondaże. Oba potwierdzają ciekawą tendencję

Austria zamknęła ludzi w domach. Ośrodki narciarskie zostały otwarte

Sośnierz: W sprawie pandemii jest już za późno. Rząd PiS abdykował


Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka