Jan Śpiewak znowu przegrał proces. Musi przeprosić jednego z liderów Lewicy

Jan Śpiewak.
Jan Śpiewak.
Sąd prawomocnie uznał, że Jan Śpiewak zniesławił Sebastiana Wierzbickiego, lidera Lewicy w Warszawie. Aktywista musi przeprosić polityka za sugestie, że jego majątek może pochodzić z nielegalnego źródła.

O wyroku poinformował we wtorek wieczorem Wierzbicki, który zamieścił w mediach społecznościowych wpis i zrzut ekranu z decyzją sądu. Wyrok dotyczy wpisów Jana Śpiewaka z 2019 r., gdy zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne został Artur W., były już burmistrz dzielnicy Włochy.  

Powodem pozwu o zniesławienie był wpis Śpiewaka: "Dobry kolega burmistrza Włoch Sebastian Wierzbicki, Lider SLD w stolicy, który również jest na utrzymaniu warszawskiego podatnika, też lubi dobre samochody i luksusowy styl życia. Drogie CBA: możecie zrobić kontrolę w jego miejscu zatrudnienia?".

Wierzbicki wtedy przyznał, że chodzi również o inny wpis, do którego aktywista miał dołączyć zdjęcia żony szefa Lewicy w Warszawie. We wpisie miały znaleźć się odpowiedzi: "A - żona gangstera, B - żona szefa lewicy, C - odpowiedzi A i B są prawidłowe".

Ostatecznie sąd odrzucił zarówno apelację pozywającego, jak i pozwanego. 

Czytaj: 


Wierzbicki: Śpiewak zaatakował nie tylko mnie, ale również moją żonę

- Sąd drugiej instancji oddalił jego apelację utrzymując w mocy moją wygraną w sądzie okręgowym. Śpiewak jest zobowiązany do sprostowania kłamstw i opublikowania przeprosin w mediach społecznościowych, w których obrzucał mnie błotem. Jan Śpiewak czyni to bardzo często pod płaszczykiem walki z wyimaginowanym przez niego złem. Próbuje budować swoją pozycję aktywisty poprzez obrzucanie błotem swoich przeciwników politycznych - komentuje w rozmowie z Salon24.pl Sebastian Wierzbicki, lider Lewicy w Warszawie. 

Zobacz: 


- W moim przypadku zaatakował nie tylko mnie, ale również moja żonę, która nie jest osobą publiczną. Poniósł za to karę, choć ubolewam, że sąd nie ukarał go również finansowo, o co wnioskowaliśmy. Mam jednak satysfakcję i nadzieję, że pan Śpiewak trochę otrzeźwieje z tej nienawiści i zastanowi się trzy razy, zanim znów kogokolwiek pomówi.

Śpiewak milczy na temat wyroku

Śpiewak, który jest aktywny regularnie w mediach społecznościowych, tym razem nie odniósł się do sprawy przegranego procesu. Nie odpowiedział też na prośbę Salon24.pl o kontakt w tej sprawie.

Wyrok pierwszej instancji zapadł w lutym. Wtedy Śpiewak zamieścił w mediach społecznościowych komentarz do tej sprawy.

"Sąd właśnie nakazał przeprosiny Sebastiana Wierzbickiego za pytania o źródła jego majątku. Odstąpił jednocześnie od kary finansowej i nie podważył żadnego faktu na temat Wierzbickiego. Powiało wschodem". 

To kolejny przegrany proces w niedużym odstępie czasu. W czerwcu Śpiewak przegrał proces o ochronę dóbr osobistych z Jackiem Wojciechowiczem, byłym wiceprezydentem Warszawy. Sąd uznał, że nieuprawniona była sugestia Śpiewaka, że Wojciechowicz stracił stanowisko z powodu udziału w aferze reprywatyzacyjnej.

"Dziś J. Śpiewak przegrał ze mną proces o ochronę dóbr osobistych. Sąd nakazał mu publiczne przeprosiny oraz wpłatę 10 tys. na wskazane przeze mnie hospicjum dla dzieci. Śpiewak z właściwą sobie gracją, oszczędnie gospodarując prawdą, zaś hojnie kłamstwem, przypisał mi udział w aferze reprywatyzacyjnej. Mimo skierowanego do niego żądania o sprostowanie, wciąż powielał swoje kłamliwe oskarżenia" - komentował wówczas Wojciechowicz. 

Marcin Dobski 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka