PiS, czyli PPS III RP

Jakub.zabinski, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons
Jakub.zabinski, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons
W parlamencie powstało koło PPS. Ale prawda jest przecież taka, że spadkobiercy dawnej Polskiej Partii Socjalistycznej już w naszym Sejmie są. I to od dawna. Nazywają się Prawo i Sprawiedliwość.

PPS to jest legenda. Partia o 130-letniej historii, która odegrała kluczową rolę w dwóch najważniejszych polskich wyzwaniach minionych stuleci. Po pierwsze - pomogła w odzyskaniu formalnej niepodległości od zaborców. Jeśli trzeba płacąc za to cenę najwyższą. Ale to nie wszystko. Bo PPS biła się też o to, by Polak i Polka mogli żyć nie tylko w wolnej, ale także sprawiedliwej społecznie Polsce. Z dala od wyzysku, z dachem nad głową i ze stabilnością zatrudnienia, równouprawnieniem kobiet i mężczyzn oraz prawem do czasu wolnego. PPS to więc z jednej strony Piłsudski, Okrzeja czy Pużak. Z drugiej spółdzielnie mieszkaniowe, darmowa służba zdrowia i tanie domy wczasowe dla ludności wszystkich klas. PPS to marzenie o Polsce wolnej, równej i braterskiej. PPS to lewica niepodległościowa.  

Polityczne etykiety

Marks - cytując Hegla - napisał dawno temu, że historia lubi się powtarzać jako farsa. I miał rację. Bo jest rodzajem farsy, że dziś po czerwony sztandar sięga akurat ta grupa SLDowskich renegatów z Andrzejem Rozenkiem, Joanną Senyszyn czy Robertem Kwiatkowskim. Powinien do nich jeszcze czym prędzej dołączyć mecenas Jacek Dubois. Wnuk wielkiego PPSowca i więźnia Auschwitz Stanisława Dubois, który jadąc na nazwisku wielkiego przodka często bywa angażowany przez liberalne media do dyscyplinowania współczesnej lewicy. Jak w maju, gdy na łamach „Newsweeka” pisał, że każdy, kto ośmiela się łamać jedność antyPiSowskiego frontu (wtedy chodziło o głosowanie w sprawie Krajowego Funduszu Odbudowy) kala pamięć jego słynnego dziadka. Szkoda, że nie pamiętał o etosie PPS, gdy jego własna kancelaria reprezentowała beneficjentów antyspołecznej warszawskiej reprywatyzacji. Co trafnie Dubois juniorowi wytknął Jan Śpiewak. Ale chyba najtrafniej PPS Rozenka i Senyszyn podsumował poseł Partii Razem Maciej Konieczny mówiąc z przekąsem: „Przyznam, że towarzysz Rozenek i towarzyszka Stanecka-Morawska nie zdradzali się dotąd ze swoimi socjalistycznymi poglądami”.

Zobacz: Marszałek województwa z PO potrącił pieszego. Został "ukarany" pouczeniem

Ta farsa po raz setny unaocznia nam pewną banalną prawdę. Polegającą na tym, że współczesne polityczne etykiety, którymi się - dla ułatwienia sobie życia - posługujemy, dalekie są od rzeczywistości. I gdyby istniał tutaj jakiś elementarny ład i porządek pojęciowy to dla nikogo nie powinno ulegać najmniejszej wątpliwości, że PPSem III RP jest oczywiście PiS. Nie zawsze tak było - i miał PiS także swoją Zytę Gilowską. Ale koniec końców „tu i teraz” to partia Kaczyńskiego reprezentuje obecnie najbardziej fundamentalne credo dawnej partii Dubois seniora, Perla, Daszyńskiego czy Pużaka. Łącząc (nie zawsze spójnie, ale jednak od 2015 roku dość konsekwentnie) marzenie o Polsce sprawiedliwej i równej z dążeniem do Polski niepodległej i suwerennej.

Fakty mówią same za siebie

Jeśli ktoś chce dowodów to - zamiast się kłócić - niech spojrzy na fakty.  

Na program 500+, który zmniejszył odsetek zagrożenie biedą i niedożywieniem u dzieci. 

Na zakaz handlu w niedzielę, który (choć stale atakowany przez potężne lobby biznesowe i konsumenckie) daje dużej grupie pracowników fizycznych prawo do nieprzerwanego wypoczynku i korzystania z życia prywatnego.

Na płacę minimalną, która w roku w roku 2010 - sięgała 37 proc. średniej pensji i 45 proc. mediany. Od przyszłego 2022 roku polska płaca minimalna wyniesie 51 proc. średniej krajowej. Oraz 62 proc. mediany. 

Na 13 i 14 emeryturę oraz na pakiet antyinflacyjny osłaniające tym, którzy nie korzystają na wzroście płac w gospodarce narodowej skutki wzrostu cen.  

Zobacz: Okrągły jubileusz senatora Libickiego w Salon24! Z którego wpisu jest najbardziej dumny?

Na ograniczenie pozaumownych kosztów pożyczek lichwiarskich, co zakończyło nad Wisłą „chwilówkowe eldorado”.

Albo na rozwiązanie (nawet kosztem ostrego sporu z Izraelem i USA) kwestii haniebnej reprywatyzacji i zwrotów nieruchomości z lokatorami tzw. „prawowitym właścicielom”.

To są sprawy, które znacząco poprawiły los milionów Polek i Polaków. Może niekoniecznie tych sytych i uprzywilejowanych. Ale właśnie tych, których PPS zawsze chciała reprezentować. Zastanówcie się ile z tych spraw było przez lata zbywane przez SLD, który tak chętnie nazywa się lewicą (szkoda, że bezobjawową). Albo przez liberałów, którzy najchętniej zepchnęliby lewicę do roli przybudówki. Wyspecjalizowanej w politykowaniu „od pasa w dół”. W bezpiecznej odległości od fundamentalnych kwestii ładu społeczno-ekonomicznego.   

PPS i SLD

Mało dowodów? To spójrzcie jeszcze na losy ludzi, którzy pod koniec komuny doprowadzili do reaktywacji Polskiej Partii Socjalistycznej. Tamten PPS kojarzony jest oczywiście z inteligenckim opozycjonistą i twórcą KORu Janem Józefem Lipskim (człowiekiem do spadku po którym przyznają się jednocześnie i Adam Michnik i Jarosław Kaczyński). Faktycznie ów PPS był jednak wymyślony i robiony przez dużo od Lipskiego młodszych działaczy (wtedy trzydziestolatków) Piotra Ikonowicza, Grzegorza Ilkę, Cezarego Miżejewskiego i Tomasza Truskawę. Pomysł skrojony był pod nowe czasy, które nastaną po złamaniu się w Polsce politycznego monopolu PZPR. PPSowcy zdawali sobie sprawę, że wewnątrz Solidarności jest wiele różnych nurtów ideowych. W tym dominujący już wtedy nurt wolnorynkowo-liberalny, który będzie gotów machnąć ręką na państwo dobrobytu, równość i prawa pracownicze. W imię oddawania klasom średniej i wyższej tłamszonej za komuny „wolności obywatelskiej”. 

Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka