Były szef MON o ucieczce polskiego żołnierza: Powodem mogło być załamanie nerwowe

Emil Czeczko udziela wywiadu białoruskim mediom. Fot. Twitter/Tadeusz Giczan
Emil Czeczko udziela wywiadu białoruskim mediom. Fot. Twitter/Tadeusz Giczan
Sądzę, że u tego konkretnego, młodego żołnierza doszło do jakiejś depresji, albo do ciężkiego załamania nerwowego. I na tej podstawie podjął takie, a nie inne działanie. Bo racjonalnych pobudek tutaj nie dostrzegam – mówi Salonowi 24 Jan Parys, były minister obrony narodowej.

Polski żołnierz zostawił broń na posterunku, uciekł i poprosił o azyl polityczny na Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Reżim w Mińsku już to wykorzystuje. Jak jako były minister obrony narodowej ocenia Pan tego typu incydent?

Jan Parys: To sprawa oczywiście smutna i bulwersująca, natomiast nie chcę rzucać kategorycznych oskarżeń. Owszem, nie wiemy, jakie ten żołnierz miał poglądy, co myślał. Ale nie są to czasy, w których wojsko jest z poboru, przymusowe. Służbę pełni się albo w Wojskach Obrony Terytorialnej, albo ochotniczo, albo wręcz na zasadzie umowy z wojskiem – kontraktowo, lub zawodowo. Mało prawdopodobne więc, że do armii trafił ktoś, kto nie akceptuje służby wojskowej, nie chce być w polskim wojsku, marzy o ucieczce.

Czytaj więcej:

Ale jednak do tej ucieczki doszło. Co się mogło stać?


Jak mówię – nie znając sytuacji sądzę, że u tego konkretnego, młodego żołnierza doszło do jakiejś depresji, albo do ciężkiego załamania nerwowego. I na tej podstawie podjął takie, a nie inne działanie. Bo racjonalnych pobudek tutaj nie widzę. Natomiast w wojsku są psychologowie, są kapelani. A załamanie nerwowe, depresja, są widoczne już wcześniej. I trzeba wyjaśnić, czy człowiek ten miał symptomy jakichś takich zachowań. A jeśli tak, dlaczego nie reagowano.

To byłoby bardzo poważnym problemem, bo przed laty młody żołnierz uciekł z armii i zastrzelił kolegów. Tu przeszedł na stronę niedemokratycznego państwa, którego propaganda ochoczo to wykorzystuje. Zdarzały się też jednak w przeszłości przypadki prawdziwej zdrady. Również w Armii Krajowej, przykładem jest słynny „Motor”, który był niemiecką wtyką w oddziale „Ponurego”. Dawniej za świadomą i realną zdradę była kara śmierci. Dziś jest to raptem kilka lat więzienia?


Rzeczywiście tak jest i nie bardzo rozumiem czemu polski ustawodawca praktycznie wykreślił zdradę ojczyzny z listy poważnych przestępstw. Jednak w przypadku tego konkretnego żołnierza myślę, że jednak miało miejsce załamanie, stres. Ale jeśli okazałoby się, że jego działanie było w pełni świadome, że był poczytalny, wówczas ponieść powinien bardzo surową karę.


Czytaj dalej:


Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo