Uczczenie Gierka? Bez jaj! On kierował zbrodniczą partią, a na złodziejstwo przyzwalał

Aktorka Małgorzata Kożuchowska podczas uroczystej premiery filmu „Gierek” w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Fot. PAP/Zbigniew Meissner
Aktorka Małgorzata Kożuchowska podczas uroczystej premiery filmu „Gierek” w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Fot. PAP/Zbigniew Meissner
Partia komunistyczna to była ciągłość. Owszem, nie było strzelania. Ale plany krwawych pacyfikacji były. Użycie broni władze rozważały też w 1980 roku gdy trwały strajki w całym kraju, zakończone powstaniem Solidarności. W 1976 roku były ścieżki zdrowia. Poza tym warto pamiętać, że Gierek pod koniec rządów był całkowicie skompromitowany w społeczeństwie. Oceniano go fatalnie. Charakterystyczny jest napis na murach w stanie wojennym, „Edward, wracaj do koryta, lepszy złodziej, niż bandyta”! Nikt nie twierdzi, że Gierek kradł ale na kradzież wśród ludzi partii panowało pełne przyzwolenie – mówi Salonowi 24 Przemysław Miśkiewicz, działacz antykomunistycznej opozycji w PRL ze Śląska, lider stowarzyszenia Pokolenie.

Przy okazji filmu o Edwardzie Gierku, który wyświetlany jest w polskich kinach pojawiło się szereg tekstów chwalących byłego pierwszego sekretarza PZPR. Przedstawiany jest on w nich jako człowiek, który chciał zapewnić dobrobyt Polakom, patriota, któremu zawdzięczamy szereg inwestycji. Czy Pana zdaniem faktycznie zasługuje na pomniki?

Przemysław Miśkiewicz: Absolutnie nie! Zupełnie nie rozumiem tej nostalgii. To znaczy inaczej – rozumiem, że ktoś może mieć sentyment do lat młodości, które przypadały w latach 70-ych. Ale bez jaj! Nie powinno to oznaczać gloryfikowania przywódcy partii komunistycznej, która za twarz trzymała Polskę.

Dzięki panie Gierek. Szczere wyznanie Wosia

Edward Gierek był jednak – wg osób chwalących jego epokę – człowiekiem, który budował drogi, mosty, huty, osiedla mieszkaniowe. Przyczynił się do awansu społecznego milionów ludzi.

Tak, w tym czasie było wiele inwestycji, osobna sprawa jak były realizowane. Czy wszystkie były potrzebne. Ale nawet jeśli – to przecież bez komunizmu, zaprowadzonego u nas na sowieckich bagnetach w latach 40-ych ubiegłego wieku, Polska rozwinęłaby się znacznie szybciej. I Gierek stał na czele partii komunistycznej. Tej samej, która w latach 40-ych została tu zainstalowana przez Armię Czerwoną i Stalina. Odpowiadała za totalitaryzm i mordowanie patriotów. Także za to, że Polska znalazła się po tej „gorszej” stronie żelaznej kurtyny, stała w miejscu wobec rozwijającego się Zachodu. Przywódcy partii stanowili ciągłość – najpierw był Bierut, potem Gomułka, potem Gierek, potem Kania i Jaruzelski.

Obrońcy I Sekretarza powiedzą, że to był łagodniejszy czas partii komunistycznej. A jednocześnie Polacy poczuli „powiew Zachodu”. Może stąd bierze się sentyment, że rządził między grudniem 70 i grudniem 81, w sklepach pojawiłu się produkty, piłkarze zdobywali medale na wielkich imprezach, a za jego czasu nie strzelano do robotników?

Objął władzę po Gomułce, po masakrze na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. I faktycznie – była to jakaś zmiana stylu. Przemawiał inaczej, a ja sam, jako dzieciak byłem pod wrażeniem, gdy przyjechał prezydent Francji Giscard d’Estaing. I Gierek rozmawiał po francusku. Ale rozmawiał po francusku, bo mieszkał przez lata we Francji, pracował tam w kopalni! A politycznie był od początku w partii komunistycznej, przeszedł kolejne szczeble. Został w końcu I Sekretarzem. I nie ma znaczenia, że wtedy do robotników nie strzelano.

Bo faktycznie, ten czas przedstawiany jest jako „miękki” w porównaniu do czasu Gomułki, Jaruzelskiego, nie mówiąc o czasach stalinowskich.

Partia komunistyczna to była ciągłość. Owszem, nie było strzelania. Ale plany krwawych pacyfikacji były. Warianty ćwiczono. Przecież użycie broni władze rozważały też w 1980 roku. Gdy trwały strajki w całym kraju, zakończone powstaniem Solidarności. w 1976 roku były ścieżki zdrowia. Pamiętajmy też o wpisaniu przewodniej roli partii do konstytucji i przyjaźni z ZSRR. Nomenklatura partyjna liczyła ponad 70 tysięcy ludzi. Nikt nie należący do partii nie mógł zostać dyrektorem szkoły, przedszkola, zakładu pracy. Nie chcę tu osądzać wszystkich którzy byli w PZPR. Ale I Sekretarz Komitetu Centralnego nie mógł być osobą czystą, czy przypadkową! Poza tym warto pamiętać, że Gierek pod koniec rządów był całkowicie skompromitowany w społeczeństwie. Oceniano go fatalnie. Charakterystyczny jest napis na murach w stanie wojennym, „Edward, wracaj do koryta, lepszy złodziej, niż bandyta”!

Ale ludzie znający Gierka twierdzą, że był on osobiście uczciwy?

Nikt nie twierdzi, że Gierek kradł, czy osiągał jakieś korzyści. Ale kradzież wśród ludzi partii była w tamtym czasie zjawiskiem powszechnym, panowało na nią pełne przyzwolenie.

W latach 90-ych środowiska niepodległościowe uważały, że należy dogadać się z młodymi lewicowcami, którzy będą czcić przedwojenny PPS, czy Daszyńskiego, a nie komunistów. Młoda lewica poszła jednak prostszą drogą, na sztandary wypisuje Gierka?

Powiem szczerze, że ja dziś nie widzą możliwości współpracy z młodą lewicą. Dla niej nie są już ważne sprawy socjalne, ale kwestie światopoglądowe, antyklerykalizm, LGBT. Co do tego ostatniego myślę, że i sam Gierek byłby mocno zdziwiony ideami, jakie wyznają jego dzisiejsi apologeci.

No tak, ale tu o Gierku wypowiada się nie tylko nowa, radykalna lewica, ale i ta sympatyzująca z PiS. Przed laty środowiska liberalne zawierały „historyczny kompromis” nazywały „ludźmi honoru” Kiszczaka i Jaruzelskiego. Dziś PiS w zasadzie odszedł od antykimunizmu. Czy można powiedzie, że część propisowskich elit znalazła sobie nowego „człowieka honoru”, Edwarda Gierka?

PiS nie jest formacją idealną, nad tym, że nastąpiło odejście od antykomunizmu mogę tylko ubolewać. Podobnie jak nad nostalgią do PRL. Na Śląsku mamy inny problem – kult wojewody Jerzego Ziętka. Też tu uznaje się go za osobę zasłużoną, są upamiętnienia. Ale powoli sobie z tym radzimy. A wracając do Gierka – reprezentował ten sam zbrodniczy reżim co jego poprzednicy i następcy. Raz przybierał on formę zamordystyczną, totalitarną. Raz nieco bardziej łagodną. Ale istota była przez dziesięciolecia ta sama. Nie ma żadnego uzasadnienia, by stawiać mu pomniki. To był komuch, i tyle!

Przeczytaj też:

Politycy wczoraj i dziś. „Mówiąc żartem, to dziś nawet nie ma z kim się napić”

Były senator: Na zgodę w Polsce nie widać szans. Polityka ma cechy wręcz sekciarskie

Przyszłość maluje się w ciemnych barwach. Pegasus to dopiero początek

TVP z filmem o śmierci Pawła Adamowicza. Politycy PO tego nie darują Kurskiemu


Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo