Neutralność klimatyczna to ściema. Firmom z RFN nie można wierzyć

ANDREJ NEUHERZ, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons
ANDREJ NEUHERZ, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons
Korporacje często chwalą się, że są lub będą w przyszłości „neutralne dla klimatu”. Ale zamiast wielkich czynów, wszystko kręci się wokół marketingu i obietnic – wynika z raportu, do którego dotarł niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

Tym samym tygodnik ocenia, że w obietnice korporacji nie można wierzyć. Niemcy też w raporcie wypadli kiepsko.

Neutralność klimatyczna - bujda na resorach?

Neutralność klimatyczna od dawna jest obowiązkowym elementem strategii marketingowej korporacji, które lubią przedstawiać siebie i swoje produkty jako „zielone”.

„Niektóre duże firmy są nawet bardziej ambitne, niż politycy. Google chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2030 r., Amazon do 2040 r., niemieckie firmy energetyczne takie jak E.on w ciągu najbliższych 18 lat, a Deutsche Post do 2050” – wylicza „Spiegel”.

Na pierwszy rzut oka plany firm wyglądają dobrze, jednak podobnie jak w przypadku państw i ich planów klimatycznych, także wobec tych zapowiedzi należy podchodzić ostrożnie - zauważa "Spiegel". A deklarowanie celów nie oznacza, że zostaną one w rezultacie zrealizowane.

Zobacz: Von der Leyen o wyroku TSUE: Podążamy właściwą ścieżką

W obietnice firm nie można wierzyć

Z raportu, w którym przeanalizowano 25 największych światowych firm, wynika jasny wniosek: w ich obietnice nie można wierzyć

„Gdyby policzyć to poprawnie, rzekome 100-procentowe zmniejszenie emisji wyniosłoby średnio tylko 40 procent” – komentują autorzy Corporate Climate Responsibility Monitor, raportu opublikowanego przez New Climate Institute we współpracy z Carbon Market Watch. Zbadano w nim m.in. takich gigantów jak Amazon, Google i Ikea, a także pięć niemieckich firm, w tym E.on, Deutsche Post i BMW.

Na potrzeby raportu oceniono wszystkie publicznie dostępne dane firm. Zbadano, w jaki sposób firmy określają swoje obecne emisje, czy ich cele klimatyczne rzeczywiście obejmują wszystkie emisje i jakie rzeczywiste redukcje kryją się za obietnicami. „Wynik jest wstrząsający: tylko około połowa z 25 firm dostarcza konkretnych informacji o tym, w jaki sposób chce zredukować emisję, wiele z nich nie ma celów pośrednich” – pisze „Spiegel”.

Zobacz: Polski Ład został zepsuty, bo autorzy ulegli naciskom

Tylko 4 na 25 firm można uznać za wiarygodne

Raport wyłonił jednego zwycięzcę - gigant logistyczny Maersk został pochwalony za „wysiłki na rzecz dekarbonizacji emisji ze statków” i jasny harmonogram ograniczania stosowania szkodliwego dla klimatu oleju napędowego. Ogólnie jednak, wg raportu, 21 z 25 przebadanych firm charakteryzuje się »niską« lub »bardzo niską« wiarygodnością swoich celów klimatycznych.

Raport zarzuca E.onowi, że nie uwzględnił wszystkich emisji w swoim celu klimatycznym na 2040 r.

„Całkowicie pominięto emisje pośrednie z łańcucha dostaw, czyli takie, które występują u dostawców lub klientów. A to stanowi ponad 90 procent emisji” - szacują eksperci ds. klimatu. Ponadto nie ma konkretnego harmonogramu, aby cel klimatyczny stał się neutralny dla klimatu do 2040 r. - firma energetyczna nadal większość pieniędzy zarabia na paliwach kopalnych i nie wykazuje ambicji zaprzestania spalania gazu.

Zobacz: Czy PiS zamrozi raty kredytów hipotecznych? Na razie nie. NA RAZIE…

Inne niemieckie firmy również otrzymały złą ocenę. Autorzy raportu podkreślają, że Deutsche Post nie ma konkretnego harmonogramu, jak stać się neutralnym dla klimatu do 2050 roku. Podobnie jak w przypadku E.on, emisje od dostawców również są ignorowane, a stanowią one prawie 30 proc. całkowitej emisji. Jeśli chodzi o BMW, to producent samochodów również znalazł się daleko w rankingu, częściowo dlatego, że nie opiera się konsekwentnie na samochodach elektrycznych.

Problem firm stanowi zbyt duże pole do interpretacji i brak ogólnie obowiązujących standardów – zauważa „Spiegel”, przypominając, że państwa i firmy stawiają sobie plany klimatyczne od paryskiego porozumienia klimatycznego, zawartego w 2015 roku.

Potrzeba jednolitych przepisów

„Przez długi czas plany nie były również porównywalne między krajami, wiele z nich do dziś nie jest przejrzystych. (…) Dopiero wraz z przyjęciem Paktu Klimatycznego z Glasgow w listopadzie zeszłego roku, kraje ostatecznie zdecydowały się na bardziej rygorystyczne przepisy” – przypomina "Spiegel".

Twórcy „Corporate Climate Responsibility Monitor” podkreślają, że mają świadomość, że ich raport nie jest reprezentatywny. Chcieli jednak zwrócić uwagę na to, że nie ma rzetelnych standardów i jednolitych przepisów, jeśli chodzi o firmy i korporacje. Mogą one ustalać swój cel klimatyczny, plan jego osiągnięcia i roczny raport z postępów, ale informacji takich nie da się zweryfikować.

WP

Czytaj dalej: 

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości