"Kościół się zmienia na naszych oczach. Niebawem możliwe święcenia żonatych mężczyzn"

Kościoly coraz częściej świecą pustkami Fot. Pixabay
Kościoly coraz częściej świecą pustkami Fot. Pixabay
Możliwe, że Kościół cofnie się o tysiąc lat i przyjmie rozwiązania z obrządków wschodnich, poczynając od wyświęcania żonatych mężczyzn. Przed święceniami kandydat na duchownego będzie mógł wybrać – albo życie w celibacie, albo z rodziną – mówi Salonowi 24 Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes fundacji Św. Brata Alberta.

Doszło w ostatnich dniach do kilku bardzo przykrych wydarzeń w Kościele. Raport komisji ds. pedofilii wskazał wiele przypadków z udzialem duchownych.  Konflikt z wiernymi z Pacanowie, bunt w Fałkowie, gdzie wierni sprzeciwili się podniesieniu opłat za usługi kościelne i złemu traktowaniu organistki przez proboszcza. Proboszcz odszedł z funkcji. Czy to, co się dzieje to powód do niepokoju, że Kościół się rozpada na naszych oczach, czy może przeciwnie – mamy do czynienia z większą świadomością wiernych, czymś w rodzaju społeczeństwa obywatelskiego w ramach Wspólnoty?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Tuż przed rozmową z Państwem wysłuchałem konferencji z ogłoszenia raportu komisji państwowej ds. walki z pedofilią. Jej przewodniczący, prof. Błażej Kmieciak powiedział znamienne słowa, że Kościół jak mało która instytucja powinien pilnować swojej wiarygodności. I brakuje instytucji, która by mogła pewne kwestie rozstrzygać. I to dotyczy zarówno spraw tak tragicznych jak pedofilia w Kościele, jak i po prostu zwyczajnych konfliktów w parafiach i diecezjach, do których dochodzi w każdej instytucji, organizacji, wspólnocie. W tej chwili ostateczny głos w sprawie należy do biskupa. A on bywa czasem stroną. 

Tak nie powinno być. Konieczna jest właśnie instytucja, która zarówno kwestie tak trudne jak molestowanie rozstrzygnie, jak i będzie w stanie mediować w sprawach konfliktowych. Oczywiście z zachowaniem starej zasady o wysłuchaniu obu stron. Natomiast sam fakt, że wierni wypowiadają się w sprawie parafii, protestują, oceniam pozytywnie. To świadczy o tym, że ich wiara jest żywa, że zależy im na parafii. Wierni nie podchodzą do sprawy obojętnie, ale reagują gdy widzą zło.

Przeczytaj też:

Raport Komisji ds. pedofilii. Mnóstwo spraw związanych z udziałem duchownych

Czy jednak nie obawia się Ksiądz, że zbyt wielka rola wiernych może doprowadzić na przykład do sytuacji, w której wierzący odrzucą jakieś dogmaty, zaczną zmieniać Kościół na „świecką modłę”?

Po pierwsze można ustalić, że kwestie sporne nie dotyczą dogmatów, które są niezmienne. Po drugie, doświadczenie uczy, że praktycznie nie zdarza się, by wierni sprzeciwiali się dogmatom. Jeżeli kapłan jest w porządku, nie łamie przykazań, żyje wg zasad ewangelii, wtedy wierni mogą go lubić albo nie, ale szanują i przeciwko niemu nie protestują. Gdy ksiądz łamie celibat żyjąc z kobietą, dopuszcza się molestowania, albo nadużyć finansowych, wtedy ludzie zaczynają się przeciwko takiemu księdzu buntować.

W Fałkowie protest wiernych dotyczył z jednej strony złego traktowania – w ich odczuciu – organistki, oraz zmiany parafialnego cennika. Ceny takich usług jak chrztu, czy ślubu drastycznie poszły w górę.

Sprawy finansowe są najczęstszą przyczyną sporów. I coś takiego jak cennik za posługę jest niedopuszczalne. Kapłan w żadnym wypadku nie powinien oczekiwać pieniędzy za to, że udzieli ślubu, chrztu, czy odprawi pogrzeb. Oczywiście może mówić o potrzebach parafii, na przykład o tym, że przydałby się remont. Ale ofiara jest kwestią indywidualną. A udzielenie sakramentu nie powinno być uzależnione od wysokości ofiary. I bez niej sakrament powinien być udzielony.

Tu można zaprotestować – wiele osób bierze śluby, chce przy tym dodatkowo usługi organistki, albo nawet chóru, pięknego wystroju świątyni itd. Trudno, by za to nie płacić?

Ale to jest zupełnie co innego. Gdy faktycznie w grę wchodzi dodatkowy wystrój kościoła, czy opłacenie osób świeckich po prostu wykonujących usługę, jak pani organistka, kościelny, czy chór, to można powiedzieć, że dodatkowa usługa osób świeckich kosztuje. Ale sam sakrament powinien być od obowiązkowej opłaty zwolniony. I być udzielony - bez jakiejś specjalnej oprawy - nawet bez ofiary.

Czyli jeśli ktoś chce ślub bez pieniędzy, to sakrament jest udzielony na przykład w trakcie normalnej mszy, a jak ktoś chce dodatkowo specjalnego wystroju świątyni, czy występu organistki lub chóru, to płaci?

Tu problem polega na tym, że zdarzają się sytuacje, w których ksiądz mówi – za usługi organistki trzeba zapłacić tyle, za kwiaty tyle, a ofiarę dla księdza „co łaska, ale minimum tyle”. To już jest patologia! Pamiętam sytuację, gdy zmarł pensjonariusz Domu Pomocy Społecznej. I proboszcz jednej z parafii powiedział, że kwota za pogrzeb jest niewystarczająca. Sprawa oparła się o kurię. Osobiście interweniował wtedy arcybiskup Grzegorz Ryś, za co należą mu się słowa uznania. Wysłał sekretarza kurii, który odprawił mszę żałobną i pogrzeb, bez kosztów.

Są jednak parafie coraz biedniejsze, które właśnie potrzebują środków czy to na utrzymanie, czy na remont świątyni?

Doświadczenie jednak uczy, że jeśli ksiądz jest w porządku i nie jest chciwy, to i ofiarność wiernych jest dużo większa.

Niewątpliwie Kościół na świecie i w Polsce się zmienia. Czy może Ksiądz powiedzieć, w którą stronę te zmiany w najbliższych latach pójdą?

Widać ogromny spadek liczby powołań, który postępuje w sposób geometryczny. Wydaje się, że niebawem sprawdzi się prognoza Józefa Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI. Przewidywał on, że Kościół z hierarchicznej, ogromnej instytucji przekształcie się w zbiór niedużych wspólnot.

Wspólnoty te nie będą wielkie, ale wierni w nich będą bardzo zaangażowani. Nie umiem stwierdzić, czy chrześcijanie stanowić będą większość, czy mniejszość w społeczeństwie. Ale nie będzie już prostego skojarzenia – Polak – katolik, Szwed – protestant itd. Będą niewielkie wspólnoty parafialne.

A czy nastąpią zmiany w postaci wyboru biskupów przez wiernych, czy zniesienia celibatu?

Celibat jako taki nie zostanie zniesiony, natomiast stanie się bardziej dobrowolny. Niewykluczone, że nastąpi w Kościele katolickim cofnięcie się o tysiąc lat i przyjęte zostaną rozwiązania z Kościołów wschodnich – prawosławnego i uznających Rzym kościołów obrządku grekokatolickiego czy ormiańskiego.

To znaczy, że dojdzie do wyświęcanie żonatych mężczyzn. Już dziś w Kościele są trzy poziomy święceń – diakonatu, prezbiteratu (księży) i biskupie. Na Zachodzie diakonów jest bardzo wielu. Mogą oni celebrować pogrzeby, głosić kazania, udzielać komunii. Nie mogą odprawiać mszy i spowiadać. Wydaje się, że może pójść to dalej – w kierunku wyświęcania żonatych mężczyzn na księży. Tak, że będą oni w pełnym znaczeniu tego słowa kapłanami – odprawiającymi msze święte, słuchającymi spowiedzi. Kościoły wschodnie mają to od lat przepracowane. To polegałoby na dobrowolności – kapłan miałby prawo przed święceniami zdecydować, że chce być celibatariuszem, czyli żyje w celibacie. Albo, że decyduje się na założenie rodziny. Te zmiany są możliwe, nie stałyby w sprzeczności z dogmatami.

Przeczytaj też:

Piotr Zychowicz: Strat Powstania pewnie nie odrobimy. Życia ofiarom nikt nie zwróci

"Od lat bez przerwy podejmowane są próby zohydzenia Powstania Warszawskiego"


Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo