Proboszcz wypłacił 2 mln zł z konta parafii. Ks. Konik o kasie, radnym i "mścicielach"

Ksiądz Stanisław Konik twierdzi, że wypłacone 2 mln zł z konta parafii należą do niego. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Piotr Polak
Ksiądz Stanisław Konik twierdzi, że wypłacone 2 mln zł z konta parafii należą do niego. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Piotr Polak
Ksiądz Stanisław Konik twierdzi, że wypłacone 2 mln zł z konta parafii należą do niego, bo odziedziczył majątek po rodzicach rzemieślnikach. W korespondencji z Salon24.pl atakuje niezidentyfikowanego radnego powiatowego, który "podpuszczony przez mścicieli" miał włamać się na konto parafii w Domostawie. To nie wszystko.

We wtorek wieczorem opublikowaliśmy artykuł, w którym ujawniliśmy, że tuż przed przejściem na emeryturę proboszcz Stanisław Konik przelał 2 mln zł z rachunku parafii w Domostawie na swoje prywatne konto. Diecezja Sandomierska po naszych pytaniach wydała dwa różniące się oświadczenia. Najpierw tłumaczyła, że chodziło o jego prywatne pieniądze, które miały być przeznaczone na zakup obligacji dla parafii. W drugim komunikacie padły słowa o wszczęciu postępowania sprawdzającego, mianowaniu administratora parafii (zamiast proboszcza Konika) i zawiadomieniu organów ścigania.

Polecamy:

Magdalena Ogórek chwali się dyplomem z Oxfordu. Internauci zarzucili jej ukrywanie faktów

Media alarmują: Od jesieni dodatkowa opłata za gaz

Mieszkaniec Domostawy ujawnia wyciąg bankowy

O sprawie w mediach społecznościowych poinformował w poniedziałek jeden z mieszkańców okolic Domostawy. Do postu dołączył zdjęcie wyciągu z konta parafii (z lipca 2022 roku), na którym było widać wszystkie dane oraz dokonane przelewy. Uwagę zwracały dwie transakcje z 5 lipca - obie na prywatne konto proboszcza; na łączną kwotę 2 mln zł.

15 sierpnia zwróciliśmy się z pytaniami w tej sprawie do parafii w Domostawie i do Diecezji Sandomierskiej. Salon24.pl zapytał czy to prawda, że ks. Stanisław Konik przelał na swoje konto bankowe 2 mln zł, a także jaki był powód tych operacji bankowych. Zamiast odpowiedzi, nazajutrz Diecezja Sandomierska zaczęła wydawać oświadczenia.

"W związku z informacją o przelewie pieniędzy z konta parafii w Domostawie na prywatne konto Księdza Proboszcza, Kuria Diecezjalna w Sandomierzu informuje, że zaraz po otrzymaniu wiadomości, Biskup Ordynariusz przeprowadził w dniu dzisiejszym rozmowę z Księdzem Proboszczem, który wyjaśnił, że chodzi o jego prywatne pieniądze przelane początkowo z osobistego konta na konto parafialne w celu zakupu obligacji dla parafii, a następnie wycofane, gdyż nie było takiej możliwości. Biskup Ordynariusz wszczął kościelne postępowanie sprawdzające i mianował administratora parafii. Jednocześnie zostały powiadomione organy ścigania" - napisał w oświadczeniu ks. Roman Janiec, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu.

Niedługo po tym ukazało się kolejne oświadczenie.

"W związku z informacją o przelewie pieniędzy z konta parafii w Domostawie na prywatne konto Księdza Proboszcza, Kuria Diecezjalna w Sandomierzu informuje, że zaraz po otrzymaniu wiadomości, Biskup Ordynariusz przeprowadził w dniu dzisiejszym rozmowę z Księdzem Proboszczem, który wyjaśnił, policji w Nisku. Biskup Ordynariusz wszczął kościelne postępowanie sprawdzające i mianował administratora parafii. Jednocześnie zostały powiadomione organy ścigania" - brzmi poprawiona wersja komunikatu, pod którym podpisał się ks. Roman Janiec, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu.

Ks. Stanisław Konik: Odziedziczyłem cały majątek po rodzicach

W środę rano zwróciliśmy się do parafii w Domostawie z kolejnymi pytaniami. Chcieliśmy ustalić, skąd tak niewielka parafia miała aż 2 mln zł, które wypłacił z jej konta proboszcz Konik.

Nieoczekiwanie odpowiedział nam wyczerpująco sam ks. Stanisław Konik, który zastrzegł, że taką samą wiadomość przekazał też innemu dziennikarzowi.

W korespondencji z Salon24.pl twierdzi, że 2 mln zł to jego prywatne pieniądze. Publikujemy wyjaśnienia duchownego na nurtujące nas pytania bez żadnej korekty redakcyjnej. Pominęliśmy jedynie informacje o tym kto zbiera borówki u proboszcza, o młodzieży, która nie garnie się do prac ogrodowych, deklarację księdza, że pracująca u niego kobieta nie jest jego kochanką. I wiele innych kwestii, które nie dotyczą sprawy przelewu na kwotę 2 mln zł.

Ks. Konik: - Odziedziczyłem po rodzicach - rzemieślnikach cały majątek. Pracowałem kilkakrotnie w Ameryce i we Francji. Już na starcie w kapłaństwo 350 gości z moich prymicji przekazało mi prezenty zapewniające dobry start finansowy. Pierwszy samochód w 1977 roku kupił mi stryjek z Kanady, na drugi zarobiłem jako kapelan na Stefanie Batorym, prowadzę plantację aronii, 1.5 ha maliny i ponad 3 000 borówki amerykańskiej, przez szereg lat (od 1992 r. ) pisałem dla wszystkich parafii Dzienniczek duchowy, którego 1 numer drukowałem we Lwowie w nakładzie 1 mln. sztuk. Oprócz tego jestem od 45 lat księdzem. Odprawiłem około 27 000 Mszy św., ochrzciłem około 1000 dzieci, asystowałem przy około 700 ślubach, prowadziłem ponad 800 pogrzebów .... Byłem przez dziesięciolecia katechetą i wykładowcą socjologii i etyki na WSE w Stalowej Woli. Pan się mnie pyta skąd 2 mln. złotych? Przez wszystkie lata płacę podatki.. Dwa miliony na koncie parafii - jako jej własność, oznaczałoby, że parafia ma na koncie więcej niż zebraliśmy na tacę przez 42 lata. Potrafi to obliczyć każdy myślący. Gratuluję "rozsądku" mścicielom. Jesteśmy małą parafią. Z tego co się orientuję to duże, bogate parafie z trudem wiążą "koniec z końcem" - wyjaśnia ks. Konik.

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka