Umowa w sprawie ukraińskiego zboża. Czy statki będą chciały zawijać do portów?

Co dalej z ukraińskim zbożem? Fot. PAP/PAP/Alena Solomonova
Co dalej z ukraińskim zbożem? Fot. PAP/PAP/Alena Solomonova
Za sprawą negocjacji ONZ z Rosją z Morza Czarnego zaczęły wypływać statki ze zbożem, zablokowane po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę. Pojawia się jednak wiele pytań, czy to zaspokoi panujący głód. Eksperci zastanawiają się również nad transportem zboża i jego jakością. Pojawiają się informacje, że prywatne statki mogą nie chcieć ponownie zawijać do ukraińskich portów.

W lipcu Ukraina i Rosja zawarły z Turcją i ONZ porozumienie dotyczące odblokowania eksportu zboża z Ukrainy, aby złagodzić globalny kryzys żywnościowy i obniżyć ceny towarów spożywczych, które wzrosły z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dodajmy, że Ukraina należy do największych eksporterów zbóż na świecie.

Wątpliwa jakość zboża 

Przypomnijmy że pierwsze dostawy zboża z Ukrainy nie dotarły do najbardziej potrzebujących, a do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Warto tu jednak dodać, że nie było tam pszenicy a kukurydza. Włochy z kolei otrzymały dostawy nasion słonecznika i soi.

Eksperci mówią, że jest na to sensowne wytłumaczenie, gdyż tylko jedna czwarta z około 20 mln ton zboża, które nadal znajduje się w ukraińskich silosach, to pszenica, która jest potrzebna ubogim krajom w zachamowaniu kryzysu żywieniowego. 

Tu pojawia się jednak problem, ponieważ jak wiadomo zboże trzymane jest w silosach od rozpoczęcia inwazji Rosji na Ukrainę. Tak długie przetrzymywanie mogło spowodować pogorszenie jego jakości. Tak też było w przypadku pływającego pod banderą Sierra Leone masowca Razoni, który wypłynął z Odessy 1 sierpnia. Na jego pokładzie znajdowało się 26 tys. ton kukurydzy.

Jego portem docelowym miał być Trypolis w Libanie, jednak statek nie dokonał tam rozładunku zgodnie z planem. Według Reutersa pierwotny nabywca odmówił przyjęcia dostawy z powodu obaw o jakość zboża, w związku z czym Razoni popłynął do Turcji, dokując 11 sierpnia w Mersin, i tam rozładował część ładunku.

Statki mogą nie chcieć zawijać do ukraińskich portów 

Jak się okazuje, eksperci mówią również o innym problemie. Mianowicie większość statków, które do tej pory opuściły Ukrainę w ramach umowy z ONZ, to statki, które tam utknęły, ale eksperci zastanawiają się, czy statki zechcą zawijać do ukraińskich portów.

– To jest problem, by skłonić prywatne statki do wejścia do portów, ale tylko w ten sposób można to utrzymać – powiedział Michael Magdovitz, analityk rynku towarowego w Rabobanku.

Kluczowym sposobem na przywrócenie zaufania do branży żeglugowej będzie zaoferowanie specjalnego ubezpieczenia na czas wojny dla statków przepływających przez korytarz Morza Czarnego.

Lloyd's of London zaczął oferować polisy chroniące zboże na statkach towarowych o wartości do 50 mln dol. na statek, ale istnieje poczucie, że potrzebny jest znacznie szerszy program.

Dodajmy, że ministerstwo transportu Ukrainy wypowiadając się na temat odmowy kukurydzy przez nabywcę w Libanie powiedziało, iż "nie ponosi odpowiedzialności za statek i ładunek po opuszczeniu Ukrainy i po wejściu statku do portu zagranicznego".

MP

Czytaj dalej:




Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka