Wciąż trudno uwierzyć w słowa papieża. "Polityka Franciszka wobec Rosji jest przemyślana"

Papież Franciszek to bez wątpienia jeden z najodważniejszych szefów Kościoła. fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI
Papież Franciszek to bez wątpienia jeden z najodważniejszych szefów Kościoła. fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI
Jestem przekonany, że słowa te nie były przypadkowe. Nie wynikają z oderwania Franciszka od rzeczywistości, z tego, że papież jest zamknięty w jakiejś klatce, bądź z uwagi na wiek ma problem z kojarzeniem pewnych faktów. Przeciwnie – Franciszek prowadzi politykę w kwestii Rosji w pełni świadomie. I podobne wypowiedzi miały miejsce już wcześniej, choćby słynne słowa o NATO, które szczekało u bram Rosji – mówi Salonowi 24 Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji Św. Brata Alberta.

Papież Franciszek powiedział, że Daria Dugina, córka prokremlowskiego profesora, ideologa putinizmu, Aleksandra Dugina, to „biedna dziewczyna, ofiara wojny”. Słowa te zszokowały wielu wiernych. Jak Ksiądz to ocenia?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Przyjąłem te słowa ojca świętego z ogromnym smutkiem. Są co najmniej nie na miejscu, bardzo kontrowersyjne. Pamiętajmy, kim jest ta osoba. To córka człowieka, który promował narrację rosyjskiego imperializmu. Oczywiście każda śmierć jest nieszczęściem, tu jednak papież idzie znacznie dalej. Wprost sugeruje, że za zamachem stoi strona ukraińska. A nie możemy tego wiedzieć. Biorąc pod uwagę kim jest Aleksandr Dugin, równie dobrze mogła być to rozgrywka wewnętrzna, działanie mafii. Papież wskazuje jako winnych Ukraińców. Nie pierwszy raz mówi, że Rosja jest także ofiarą wojny.

No właśnie, nie po raz pierwszy. Czy tego typu wypowiedzi, szokujące dla wielu wiernych, wynikają z rzeczywistych poglądów papieża, czy może ojciec święty jest odcięty od rzeczywistości, wprowadzany w błąd?

Jestem przekonany, że słowa te nie były przypadkowe. Nie wynikają z oderwania Franciszka od rzeczywistości, z tego, że papież jest zamknięty w jakiejś klatce, bądź z uwagi na wiek ma problem z kojarzeniem pewnych faktów. Przeciwnie – Franciszek prowadzi politykę w kwestii Rosji w pełni świadomie. I podobne wypowiedzi miały miejsce już wcześniej, choćby słynne słowa o NATO, które szczekało u bram Rosji. To w pełni przemyślana polityka.

Franciszek mówi, że straszna jest wojna jako taka, że zawsze jest nieszczęściem. To może wynikać z takiego ewangelicznego radykalizmu, połączonego z faktem, że pochodzący z Ameryki Południowej kard. Bergoglio nie bardzo rozumie zagrożenia ze strony Rosji, a bardziej krytycznie podchodzi do USA?

To pochodzenie ma pewne znaczenie ale dlatego, że w południowoamerykańskim Kościele silne były nurty lewicowe, jak teologia wyzwolenia. Sam kardynał Bergoglio, czyli późniejszy papież Franciszek wywodzi się z zakonu Jezuitów. A w zakonie tym te lewicowe prądy były i są szczególnie znaczące. Papież Franciszek tym przesiąkł i teraz to głosi jako głowa Kościoła.

Jednak papież mówi też o tym, że wojna jest zła jako taka. Że cierpią wszyscy. Najostrzej potępia ludzi, którzy zarabiają pieniądze na handlu bronią. To może nie chodzi o ideologię, ale o radykalizm ewangeliczny, sprzeciw do rozlewu krwi jako takiego?

Właśnie tu bardzo mocno widać ten wpływ lewicowej ideologii. Mówi o handlarzach bronią, nie wymieniając totalitarnych reżimów, które napadają, okupują narody. Twierdząc, że w wojnie cierpią obie strony, zdejmuje odpowiedzialność z agresora. Kościół zawsze potępiał wojnę, rozumianą jako agresję, napadanie na innych. Ale rozróżniał też wojnę sprawiedliwą. Będącą prawem napadniętego narodu do obrony. Jak prawo obywatela do obrony koniecznej. To papież Franciszek zmienia tę doktrynę, mówiąc, że wojna zawsze jest zła, że po obu stronach są ofiary. Owszem – zawsze można wskazać, że po każdej stronie konfliktu giną ludzie, także niewinni. Ale jest ten, kto wojnę zaczął i ten kto się broni. Nie można ich traktować jedną miarą. Za kilka dni obchodzić będziemy 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Wyobraźmy sobie, że papież mówi, że we wrześniu 1939 roku doszło do tragedii, że po obu stronach ginęli ludzie, że było to nieszczęście. A przecież doskonale wiemy, że agresorem była rządzona przez Adolfa Hitlera niemiecka III Rzesza, a ofiarą agresji Polska. Podobnie jest z inwazją Rosji na Ukrainę. Niestety, tu papież nie wskazuje agresora, rozmywa odpowiedzialność.

Przeczytaj też:

Ukraina chce odbić Krym. Zobacz, jak rosyjscy turyści uciekają z półwyspu

Putin zdecydował. Wzrośnie liczebność rosyjskich sił zbrojnych


Lubię to! Skomentuj140 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo