Dymisja brytyjskiej premier. „Nie zapisała się złotymi zgłoskami. Ani żadnymi innymi”

Premier Liz Truss zrezygnowała PAP/EPA/ANDY RAIN
Premier Liz Truss zrezygnowała PAP/EPA/ANDY RAIN
Kadencja szefowej brytyjskiego rządu trwała bardzo krótko. Nie tylko nie zapisała się złotymi zgłoskami w historii, nie zapisała się żadnymi zgłoskami. Wydaje mi się, że błąd popełniła partia, niezbyt rozsądnie dobierając kandydatkę na premiera. Wybór następcy to być albo nie być partii rządzącej – mówi Salonowi 24 Łukasz Polinceusz, Fundacja Pułaskiego.

Premier Wielkiej Brytanii Liz Truss złożyła dymisję. Czy to decyzja spodziewana, bo mówiło się o tym od kilku dni, czy jednak zaskoczenie?

Łukasz Polinceusz: Myślę, że zaskoczenie. W tym sensie, że szefowa rządu rezygnuje i kończy swoją misję już po 50 dniach. Nie zrobiła w tym czasie nic specjalnego. Do tej pory brytyjscy premierzy nawet w bardzo trudnych czasach i sytuacjach trwali na stanowiskach znacznie dłużej. Tu mamy rezygnację.

Kłótnia o aferę podsłuchową w Sejmie. "Koperty i reklamówki stają się waszym symbolem"

Co to oznacza dla Wielkiej Brytanii?

To duży problem polityczny, bo wydawało się, że na spokojnie uda się poukładać sprawy po śmierci królowej. Tymczasem, owszem, jest nowy król, ale jednocześnie upadający rząd i w perspektywie wybory w przyszłym roku. To także duże wyzwanie dla gospodarki. Wiemy, że Wielka Brytania przeżywa dziś problemy gospodarcze, tak szybka zmiana premiera i niestabilna sytuacja jest na pewno tu nie pomaga. I osobiście jestem zaskoczony rezygnacją szefowej rządu. spodziewałem się, że jej misja potrwa jednak dłużej.

Wspomniał Pan o śmierci królowej Elżbiety II. Nominacja nowej premier to ostatnie publiczne wystąpienie monarchini. Liz Truss była szefową rządu w czasie pogrzebu i niedługo po nim odchodzi. Czyli będzie kojarzona wyłącznie jako premier, która stała na czele w trakcie śmierci i żałoby po głowie państwa?

Na marginesie można to gdzieś zapisać. Ale przede wszystkim - kadencja szefowej rządu trwała bardzo krótko. Nie tylko nie zapisała się złotymi zgłoskami w historii, nie zapisała się żadnymi zgłoskami. Wydaje mi się, że błąd popełniła partia, niezbyt rozsądnie dobierając kandydatkę na premiera. Ludzie zarzucają jej brak kręgosłupa. Z drugiej strony, może właśnie decyzja o rezygnacji świadczy o tym, że kręgosłup szefowa rządu posiadała.

Właśnie – partia. Konserwatyści mieli już kontrowersyjnego bardzo premiera Borisa Johnsona. Teraz znów tracą stanowisko. Zapowiadają, że 28 października przedstawią lidera partii i kandydata na szefa rządu. Ale czy te perturbacje nie wpłyną na utratę władzy przez Torysów?

Giełda nazwisk ruszy dopiero teraz. trudno dziś wyrokować kto będzie kandydatem. Natomiast partia musi dobrze się do tego wyboru przygotować. Bo przyszłoroczne wybory będą determinować przyszłość partii konserwatywnej. Określą jej pozycję, linię itd. A więc wybór premiera, to, kto nim zostanie i jak sobie poradzi, to dla Konserwatystów być, albo nie być. Brytyjczycy uwierzyli tej partii. Liczyli na nią. Decyzja Borisa Johnsona o rezygnacji już wprowadziła zamieszanie i mocno zachwiała sondażami. Teraz mamy do czynienia z kolejnym takim zawirowaniem. Zobaczymy jak sytuacja będzie się toczyła dalej.

Przeczytaj też:

Tusk reaguje na publikację zeznań wspólnika Falenty. "Nie dam się zastraszyć"

600 tys. euro w torbie z Biedronki, łapówkę miał odebrać syn Tuska. Wydał już oświadczenie

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka