Grzegorz Długi, były konsul RP w USA Fot. arch.
Grzegorz Długi, były konsul RP w USA Fot. arch.

Polityczna gra w USA. Były konsul mówi wprost: Na tym sporze ucierpi Ukraina

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 23
Nie możemy lekceważyć tego, co się dzieje. Nie ma sytuacji, w której połowa amerykańskiej klasy politycznej nagle uznała, że należy odpuścić nasz region na rzecz Federacji Rosyjskiej. Pewne niebezpieczeństwo jednak istnieje. Polega ono na tym, że może nastąpić nie tyle wycofanie pomocy, ale jej zmniejszenie i opóźnienie – mówi Salonowi 24 Grzegorz Długi, prawnik, dyplomata, były konsul RP w Chicago i Waszyngtonie.

Informacje, że Kongres USA zawiesił pracę nad dalszym wsparciem dla Ukrainy, Senat jest na nie, wywołały niepokój. Obawy, że Amerykanie odpuszczą nasz region na rzecz Rosji. To realny scenariusz, czy może mamy do czynienia jedynie z targami w amerykańskim parlamencie, a ostatecznie to wsparcie zostanie udzielone?

Grzegorz Długi:
Faktycznie chodzi tu o grę polityczną w samych Stanach Zjednoczonych. Proszę zwrócić uwagę, że pakiet pomocowy dla Ukrainy znajduje się w ramach większego pakietu wsparcia dla różnych celów. To jedynie element większej całości. Spór pomiędzy Demokratami a Republikanami dotyczy wielu spraw.

I nawet jeżeli założymy, że podejście części, ale przecież nie wszystkich, Republikanów na kwestie pomocy dla Ukrainy jest nieco chłodniejsze niż ekipy Bidena, to przecież nie jest tak, że partia Republikańska co do zasady sprzeciwia się wsparciu dla Kijowa. Takie stawianie sprawy byłoby dużym nadużyciem.



O co więc toczy się spór w Kongresie?

Amerykańscy politycy wyznają znaną zasadę, że „koszula jest bliższa ciału”. Stąd przy okazji debaty Republikanie chcą ugrać coś dla siebie, przeforsować rozwiązania ważne dla ich elektoratu. Pamiętajmy, że każdego roku mamy w USA do czynienia z groźbą zablokowania przez Kongres funduszy dla rządu federalnego. Oczywiście potem do blokady ostatecznie nie dochodzi, chodzi jednak o to, żeby trochę postraszyć rząd federalny „głodem”, w tym brakiem wypłat dla pracowników federalnych. Następnie doprowadzić do porozumienia i coś dla siebie „wyszarpać”. Jeżeli ma się taką możliwość w Kongresie, to się to robi.

W takim razie zupełnie nie ma się czego obawiać, to cyrk i możemy sobie odpuścić śledzenie debaty w USA na ten temat?

Tego nie powiedziałem, nie możemy lekceważyć tego, co się dzieje. Chodzi mi o to, że nie ma sytuacji, w której połowa amerykańskiej klasy politycznej nagle uznała, że należy odpuścić nasz region na rzecz Federacji Rosyjskiej. Pewne niebezpieczeństwo jednak istnieje. Polega ono na tym, że może nastąpić nie tyle wycofanie pomocy, ale jej zmniejszenie. Jest też ryzyko przedłużenia tych negocjacji i w efekcie opóźnienia przekazania tego wsparcia, co może nieść za sobą poważne konsekwencje. Sądzę jednak, że do kompromisu w Kongresie ostatecznie dojdzie, choć pamiętać też należy, że to nie sprawa Ukrainy jest głównym elementem różnic między kongresmenami.

Przypomnijmy, że Republikanie domagają się chociażby kontynuacji budowy płotu na granicy z Meksykiem.

Tak, można powiedzieć, że ten temat jest główną osią niezgody. Mówiąc szerzej sprawa południowej granicy, która jest jak wiemy bardzo dziurawa, najbardziej rozgrzewa amerykańską opinię publiczną – to jest jeden z kluczowych tematów na tamtejszej scenie politycznej. Poprzedni prezydent USA Donald Trump rozpoczął budowę instalacji technicznych, które miały utrudnić nielegalne przechodzenie przez granicę. To po wygranej Joe Bidena zostało wstrzymane.


Oczywiście w tej chwili prezydent nie może wprost powiedzieć, że popełnił błąd, że należało kontynuować uszczelnianie granicy, że powinna być ona jednak przekraczana w sposób wyłącznie legalny, a nie taki, jak jest. Więc dziś temat stanowi poważną kość niezgody pomiędzy opozycją i władzą w Stanach Zjednoczonych. I oczywiście wywołuje emocje. A politycy obu stron jak wiemy lubią te emocje dodatkowo nakręcać. Polaryzacja amerykańskiej sceny politycznej, czy też w ogóle społeczeństwa, jest w tej chwili naprawdę bardzo duża.

Dobrze to znamy, bo ostry podział jest i w Polsce, pytanie jak on wpływa na realną politykę, przynajmniej w kwestii podejścia do racji stanu?

Faktycznie trochę to przypomina sytuację polską, choć nie jest pod tym względem aż tak źle jak u nas, ale blisko. Na tym sporze w jakimś sensie cierpi Ukraina, bo pieniądze prędzej dane są dwa razy dane. A tu istnieje ryzyko że ta pomoc się opóźni, co będzie generować poważne straty. Mimo wszystko jednak uważam, że ostatecznie to finansowanie dla Ukrainy w amerykańskim Kongresie zostanie przegłosowane. A już na pewno nie ma powodu, by obawiać się, że Amerykanie w kwestiach strategicznych ustąpią Rosji, czy odpuszczą Putinowi naszą część Europy.

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka