Donald Tusk napomina Trzecią Drogę
Poparcie dla KO byłoby wyższe w wyborach parlamentarnych, gdyby nie Trzecia Droga? Tak między wierszami napisał Donald Tusk. Premier odniósł się do mocnego pęknięcia w koalicji rządzącej już cztery miesiące po zaprzysiężeniu gabinetu.
- Taktyczne głosowanie części zwolenników Koalicji Obywatelskiej na Trzecią Drogę pozwoliło nam odsunąć PiS od władzy. W tych wyborach jedynym kryterium będą nasze własne przekonania - napisał.
To efekt sporu o aborcję. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który niegdyś nie ukrywał, że jest przeciwnikiem terminacji ciąży, proponuje referendum, nim dojdzie do złagodzenia prawa. KO i Lewica naciskają z kolei na jak najszybsze procedowanie ustawy, zezwalającej na aborcję do 12 tygodnia bez ograniczeń. Politycy tych formacji na czele z Donaldem Tuskiem przekonują, że o prawach kobiet nie decyduje się w referendum.
Hołownia: Prezydent nie może zawetować wyniku referendum
Przy okazji gorącej dyskusji, Szymon Hołownia zaliczył wpadkę. - Deklaracja Prezydenta w sprawie pigułki dzień po pozbawia złudzeń - zawetuje każdą liberalizację praw, która wyjdzie z tego Sejmu. Kto chce zmiany prawa aborcyjnego w tym roku, ten popiera referendum. Jego wyniku Prezydent nie może wetować. Takie mamy prawo - przekazał marszałek.
Referendum według polskiego prawa, jeśli jest wiążące, to wymusza na parlamencie przygotowanie ustawy. A jej przyjęcie nie obliguje do złożenia podpisu przez głowę państwa - w tym sensie Andrzej Duda może zawetować prawo, które zostanie przygotowane na podstawie wyniku referendum.
- Zamiast korzystać z mądrości Prezydenta, wystarczy wsłuchać się w głosy kobiet. One mówią jasno - chcemy wreszcie móc samodzielnie decydować o swoim ciele i życiu. Zamiast szukania wymówek, pokażmy Polkom kto stoi po stronie ich praw - upomniał Hołownię jeden z liderów Lewicy, Robert Biedroń.
Fot. Donald Tusk i Szymon Hołownia/PAP
GW




Komentarze
Pokaż komentarze (63)