fot. PAP/Michał Meissner
fot. PAP/Michał Meissner

Mecz otworzył się po 60. minucie. Śląsk poszedł na wymianę ciosów z Piastem

Redakcja Redakcja Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Mecz był trudny dla obu stron. W pierwszej połowie częściej bramce przeciwnika zagrażali gliwiczanie, którzy postawili na nękanie defensywy wrocławian dośrodkowaniami w pole karne. W Gliwicach wszystkie bramki padły jednak w drugiej połowie.

Kibice Piasta przeżyli huśtawkę nastrojów

Dwa razy w takich sytuacjach strzelał głową Czech Tomas Huk, kilka razy doszło do sporego zamieszania, a w 13. minucie z dystansu ponad poprzeczką posłał piłkę Damian Kądzior.

Drużyna trenera Jacka Magiery odpowiedziała uderzeniem głową Bułgara Alexa Petkova, które bez trudu obronił Frantisek Plach.

Niespełna 10 minut po przerwie kibice Piasta przeżyli huśtawkę nastrojów. Najpierw cieszyli się z trafienia Jorge Felixa, potem usiedli zmartwieni, bo sędzia Szymon Marciniak gola nie uznał, dopatrując się zagrania ręką, a po chwili wiwatowali, kiedy analiza wideo potwierdziła zmianę wyniku.

- Powiedziałem po meczu Szymonowi Marciniakowi, że jest najlepszym sędzią na świecie, ale nikt, żadna powtórka mnie nie przekona, że Miguel Munoz nie był faulowany (przy drugim golu dla gości). Było to widać z boiska. Sędzia ma prawo podjąć inną decyzję, ale ja mam prawo – zwłaszcza po obejrzeniu powtórki – nie zmienić swojego zdania. Stało się i musimy sobie poradzić - mówił po meczu Aleksandar Vukovic - trener Piasta.


Nie chcieli remisu, ale znów tak skończyli

Gospodarze z prowadzenia cieszyli się krótko, bo po faulu Miguela Munoza na Jehorze Macence arbiter podyktował rzut karny dla Śląska, wykorzystany przez Hiszpana Erika Exposito.

Gliwiczanie ruszyli do przodu i po chwili... przegrywali 1:2. Do piłki zagranej w pole karne przez Exposito dopadł wprowadzony na boisko pięć minut wcześniej Czech Petr Schwarz i z bliska pokonał Placha.

Zespół trenera Aleksandara Vukovica nie rezygnował z walki o przynajmniej punkt i w 86. minucie wyrównał Patryk Dziczek. Pomocnik Piasta po dośrodkowaniu Miłosza Szczepańskiego z rzutu rożnego przejął piłkę w polu karnym i nie dał szans bramkarzowi rywali.

Remis nie zadowalał żadnej z drużyny, toteż końcówka spotkania była "otwarta". Blisko zaskoczenia golkipera gliwiczan był w doliczonym czasie Exposito, jednak Plach obronił jego potężne uderzenie zza pola karnego i skończyło się podziałem punktów.

Piast zremisował 14. raz w sezonie. W środę zagra na wyjeździe z pierwszoligową Wisłą Kraków w półfinale Pucharu Polski. Śląsk do prowadzącej w tabeli Jagiellonii Białystok traci coraz więcej.


Trenerzy mają niedosyt

- Inaczej się ocenia mecz po doprowadzeniu do wyrównania, a inaczej, kiedy się odwraca losy spotkania i traci się gola przy prowadzeniu 2:1. Czujemy duży niedosyt, bo nie wygraliśmy, a po to przyjechaliśmy. W pierwszej części Piast stworzył sobie szanse po stałych fragmentach i dobrze się wybroniliśmy. Druga połowa była lepsza pod względem gry i szans stworzonych przez nas. Mecz otworzył się po 60. minucie, poszliśmy na wymianę ciosów - komentował po meczu Jacek Magiera.

- To był tak trudny mecz, jakiego się spodziewaliśmy, z dramaturgią. Uratowaliśmy punkt, ale myślę, że na niego zasłużyliśmy i zapracowaliśmy. To dla nas punkt ważny i cenny w walce, by wyjść do strefy bardziej wygodnej w tabeli. Długo czekaliśmy na pokazanie przez Jorge Felixa (strzelec pierwszego gola) tego, czego od niego oczekujemy i wymagamy. On ciężko pracuje i ma nadzieję, że tę dyspozycję podtrzyma do końca sezonu. Śląsk ma bardzo wysoki zespół, ale pomimo tego potrafiliśmy strzelić mu dwa gole, co potwierdza znaczenie determinacji -  mówił Aleksandar Vukovic (trener Piasta).

ja

Na zdjęciu zawodnik Piasta Gliwice Patryk Dziczek (P) i Aleks Petkov (L) ze Śląska Wrocław podczas meczu 26. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy, fot. PAP/Michał Meissner

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport