Sławomir Nitras podkreślił, że Radosław Piesiewicz reprezentuje „zabetonowany układ”, który blokuje reformy mające na celu zwiększenie transparentności i równości w polskim sporcie. - Prezydent woli bronić interesów Piesiewicza niż dać szansę sportowcom na realne zmiany – powiedział minister. Jego zdaniem, decyzja o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego jest próbą opóźnienia reform, które od dawna są oczekiwane przez środowisko sportowe.
Apel polskich sportsmenek do prezydenta Dudy
Minister odniósł się także do głośnego apelu i listu otwartego, który wystosowały sportsmenki i gwiazdy, w tym m.in. Justyna Kowalczyk, Magda Linette, Sylwia Dekiert i Aleksandra Mirosław. W liście skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy wyraziły one głęboki sprzeciw wobec blokowania zmian i apelowały o podpisanie nowelizacji ustawy.
Uważają, że polski sport potrzebuje pilnych reform, które zwiększą obecność kobiet w strukturach zarządzających i poprawią warunki funkcjonowania sportowców. „Decyzja o skierowaniu ustawy do Trybunału nie tylko opóźnia reformy, ale też podważa nasze wysiłki na rzecz bardziej sprawiedliwego systemu w polskim sporcie” – pisały w apelu.
Justyna Kowalczyk, dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegach narciarskich, wyraziła swoje rozczarowanie decyzją prezydenta na Facebooku: „Jest mi niezmiernie przykro, że nasze starania o lepszą przyszłość polskiego sportu zostały zignorowane. Liczyliśmy na wsparcie, a spotkaliśmy się z obojętnością”.
Nitras przypomniał, że nowelizacja ustawy miała na celu wprowadzenie większej przejrzystości oraz spełnienie zaleceń Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) dotyczących równouprawnienia we władzach sportowych. „MKOl już w 2020 roku rekomendował 30-procentowy parytet kobiet we władzach związków sportowych. Minęło pięć lat, a my nadal nie wprowadziliśmy tych zmian” – zauważył.
Minister skrytykował prezydenta za pominięcie opinii sportowców wspierających ustawę. - Prezydent stał się zakładnikiem działaczy, takich jak Piesiewicz, zamiast wsłuchiwać się w głos sportowców – powiedział.
Nowelizację ustawy o sporcie Sejm uchwalił 24 listopada, a Senat zatwierdził ją bez poprawek. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia prezydent Andrzej Duda zdecydował jednak o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Decyzja ta wzbudziła szeroką krytykę, zarówno w środowisku sportowym, jak i wśród polityków opozycji.
Czego dotyczy ustawa o sporcie?
Ustawa przesłana do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Dudę zawierała m.in.:
- Obligatoryjne powiększenie składów zarządów o przedstawiciela (bądź przedstawicieli) sportowców z kadry narodowej, wybieranego poza walnym zgromadzeniem delegatów związku.
- Większy udział kobiet w organach zarządczych związków sportowych.
- Możliwość ukarania związku sportowego pozbawieniem finansowania z budżetu państwa, jeśli nie spełni określonych wymogów dotyczących struktury zarządu i organów kontroli wewnętrznej.
- Wsparcie dla zawodniczek w ciąży i po porodzie.
"Wojna" Nitrasa z Kuleszą
Jednym z kluczowych składników nowelizacji jest wymóg, by w zarządach związków sportowych każda z płci miała co najmniej 30% reprezentacji, jeśli zarząd liczy więcej niż pięć osób. Dla związków sportowych, zdominowanych przez mężczyzn, jak np. PZPN, gdzie zarząd składa się z 18 członków, oznacza to konieczność wprowadzenia do niego aż sześciu kobiet.
W obecnych realiach, gdzie kobiety stanowią zaledwie 4% zarejestrowanych zawodników w Polsce, wydaje się, że wypełnienie tego wymogu przez związek kierowany przez Kuleszę, może okazać się dla federacji niemal niewykonalne.
PP
Fot: Minister Sportu Sławomir Nitras i Justyna Kowalczyk/PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (67)