Największe amerykańskie wydarzenie roku, finał Super Bowl, tradycyjnie dostarczyło wielu emocji, przede wszystkim ze względu na jego gości. Mecz pomiędzy Eagles a Chiefs przyciągnął bowiem do Nowego Orleanu największe gwiazdy amerykańskiego show-biznesu oraz najważniejszych polityków kraju.

Trump kontra Swift
Najwięcej uwagi wzbudziła obecność Donalda Trumpa i Taylor Swift, których kibice futbolu amerykańskiego przyjęli, lekko mówiąc, w zupełnie różny sposób. Gdy na telebimach pojawił się świeżo zaprzysiężony prezydent USA, stadion zareagował entuzjastycznymi okrzykami i oklaskami. Natomiast 35-letnia piosenkarka spotkała się ze zdecydowanie mniej przyjaznym przyjęciem – część widowni zaczęła buczeć i gwizdać, co wprawiło gwiazdę w niemałe zakłopotanie.
Taylor Swift była za Kamalą Harris
Taylor Swift jeszcze kilka miesięcy temu należała do najbardziej oddanych zwolenniczek Kamali Harris, jednak po jej spektakularnej porażce w listopadowych wyborach zaczęła zbywać milczeniem pytania na temat poglądów politycznych.
- Uważam, że Kamala jest doświadczoną, utalentowaną liderką i wierzę, że nasz kraj może osiągnąć znacznie więcej, jeśli będzie prowadzony przez kogoś spokojnego, a nie przez chao – twierdziła jeszcze niedawno artystka.
Sam Donald Trump zdaje się być wyraźnie rozbawiony całą sytuacją, ponieważ w swoich mediach społecznościowych podał dalej wpis internauty "Libs of TikTok" o treści: "Trump otrzymuje ogromne owacje na Super Bowl, podczas gdy Taylor Swift jest wygwizdywana, świat zdrowieje".
Fot. Prezydent USA Donald Trump na finale Super Bowl/PAP/EPA
Salonik24




Komentarze
Pokaż komentarze (34)