Fot. DOJ
Fot. DOJ

Komisja ds. Epsteina. Premier "lekko nadepnął na grabie"

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 40
Sprawa Jeffrey’a Epsteina wróciła do polskiej debaty po publikacji kolejnej części dokumentów, w których padają polskie nazwiska. W podcaście „Algorytmy Władzy” Mariusz Kowalewski i Adam Abramczyk analizują zapowiedź premiera Donalda Tuska o „wyjaśnianiu wątków z akt” i powołaniu komisji. Ich wniosek jest chłodny: temat jest obrzydliwy i poważny, ale politycznie może działać jak zapalnik – także przeciwko rządowi. Pada nawet sugestia, że premier „nadepnął na grabie”, bo własny elektorat oczekuje innych rozliczeń.

„Epstein, a sprawa polska” – pomysł na narrację czy nerwowy ruch?

W rozmowie pojawia się teza, że rząd próbuje narzucić nową agendę. Abramczyk streszcza to wprost: „A inna narracja, którą próbuje ekipa rządowa wrzucić… czyli Epstein, a sprawa polska”. I od razu dodaje, że nie jest pewien, czy to w ogóle „dobra narracja”, bo w jego obserwacji reakcje są mieszane.

Kowalewski przyznaje, że sam szukał w tym politycznego „paliwa”, ale go nie znalazł. Abramczyk idzie dalej i stawia mocną diagnozę o kulisach: „Podejrzewam, że na 2–3 godziny przed spotkaniem z ministrami premier stwierził, że 'musimy coś takiego wrzucić'”. W tym ujęciu nie chodzi o realne wyjaśnianie, tylko o komunikat: „coś robimy”, zanim temat rozleje się po mediach. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo).

Obejrzyj całą rozmowę na YouTube:


„Lekko nadepnął na grabie”

Najciekawszy fragment dotyczy nie prawicy, tylko wyborców Koalicji Obywatelskiej. Abramczyk mówi, że elektorat prawicowy widzi w tym klasyczną „wrzutkę zastępczą”, ale zaskoczyła go krytyka po stronie KO: „Tam oni mówią: no jak to, afera podkarpacka nieruszona… rozliczenia nieruszone, a my się zajmujemy jakimś wątkiem polskim w sprawie… za górami, za lasami”.

To ważne, bo sugeruje polityczne ryzyko: jeśli nawet sympatycy rządu uznają temat za odciąganie uwagi, narracja może się odwrócić. Abramczyk podsumowuje to bez owijania: „wydaje mi się, że premier lekko nadepnął na grabie”.

Temat „niewygodny dla wszystkich”

Kowalewski i Abramczyk zakładają, że wejście w temat Epsteina może szybko przestać być kontrolowalny. Pada argument, że sprawa jest tak szeroka i tak toksyczna, że w sporze politycznym może „zahaczyć” o wielu – i w USA, i w Polsce. Abramczyk uprzedza: „to będzie w jedną i drugą stronę”, bo natychmiast pojawiają się dygresje, stare cytaty, obrony „wybitnych ludzi” i znane nazwiska z przeszłości.

W tym sensie zapowiedź komisji może uruchomić lawinę skojarzeń, którą każda strona wykorzysta do okładania przeciwnika, a nie do dochodzenia prawdy. I to jest kluczowa wątpliwość rozmówców: czy w ogóle da się zbudować na tym spójną, bezpieczną strategię komunikacyjną.

Czy państwo ma tu realny efekt do pokazania?

W rozmowie wybrzmiewa jeszcze jeden chłodny argument: nawet jeśli moralny ciężar sprawy jest oczywisty, politycznie trudno pokazać szybki, wymierny rezultat. Kowalewski mówi wprost: „OK, to jest ważne, tylko on nie żyje. Ta sprawa działała się lata temu”. I dodaje, że jeśli uda się znaleźć konkretną osobę, która pomagała Epsteinowi i poniesie konsekwencje – „bardzo dobrze” – ale jako „temat dnia” wygląda to jak ruch niezrozumiały.

W efekcie rozmówcy zostawiają słuchacza z pytaniem, czy rząd nie sięgnął po temat, który jest jednocześnie potężny emocjonalnie i trudny do domknięcia dowodowo – a więc idealny do awantury, ale słaby do rozliczeń.

red.

Fot. DOJ

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj40 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo