Zbigniew Brzezinski, Jimmy Carter and Cyrus Vance. fot. Wikimedia
Zbigniew Brzezinski, Jimmy Carter and Cyrus Vance. fot. Wikimedia

"Głos Polski w Białym Domu ". Komentarze po śmierci Brzezińskiego

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 51

"Odszedł Zbigniew Brzeziński - kiedyś głos Polski w Białym Domu. Wolnej Polski" - napisał prezydent Andrzej Duda.

Prof. Zbigniew Brzeziński, były szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera (1977-1981), jeden z najbardziej wpływowych polityków i strategów polityki zagranicznej USA, zmarł w wieku 89 lat.

Prezydent o Brzezińskim

W zamieszczonym na prezydenckiej stronie internetowej oświadczeniu prezydent podkreślił, że przyjął wiadomość o śmierci Zbigniewa Brzezińskiego "z wielkim smutkiem". "Zbigniew Brzeziński w ciągu swojego życia oddał wielkie zasługi zarówno Polsce, jak i Stanom Zjednoczonym. Jego działalność i zaangażowanie na rzecz zwycięstwa wolności nad niewolą, zwycięstwa praw człowieka oraz praw narodów nad totalitaryzmem włączają Go do grona wybitnych Polaków, którzy zapisali się w historii obu narodów" - napisał prezydent Duda.

Przypomniał o "wielkiej roli prof. Brzezińskiego w konfrontacji ze Związkiem Radzieckim w czasie zimnej wojny, a także o Jego przychylnej postawie i wsparciu dla naszych dążeń, mających na celu przystąpienie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego". "W tych trudnych chwilach łączę się w smutku z Rodziną prof. Brzezińskiego oraz zapewniam o swojej modlitwie" - dodał prezydent.

Wcześniej na Twitterze prezydent napisał: Odszedł Zbigniew Brzeziński - kiedyś głos Polski w Białym Domu. Wolnej Polski. Bo niestrudzenie zabiegał o tę wolność dla nas. Dziękujemy!".

Kwaśniewski: Twardo stąpał po ziemi, nie rezygnując z marzeń

Odnosząc się do roli, jaką odegrał Brzeziński w stosunku do Polski były prezydent podkreślił, że profesor "przez całe swoje życie był zaangażowany w sprawy polskie". Jak mówił, w okresie PRL Brzeziński "bardzo chciał pomóc, bardzo marzył o tym, żeby Polska stała się krajem demokratycznym". Najistotniejsze - zdaniem Kwaśniewskiego - było jednak praktyczne wsparcie, jakiego udzielił profesor "w zakotwiczeniu Polski w systemie północnoatlantyckim, co "zaowocowało polskim członkostwem w NATO".

- Ja to pamiętam dokładnie, bo jako prezydent współpracowałem z nim bardzo blisko w tym okresie do wejścia Polski do NATO w 1997 r. Mieliśmy wiele spotkań w Warszawie, w Waszyngtonie; on był ogromnie zaangażowany - wspominał Kwaśniewski. Jak opowiadał były prezydent, jego pierwsze spotkania z Brzezińskim miały miejsce w latach 90. i rozmawiano głównie o kwestiach NATO-wskich. Zaznaczył, że Brzeziński był dla procesu polskiej integracji transatlantyckiej "niezwykle pomocny" - m.in. dlatego, że "to był fantastyczny umysł analityczny". Kwaśniewski dodał, że w okresie po objęciu przez niego prezydentury, jego spotkania z profesorem stały się "dużo częstsze, a nawet formalne".

- To był człowiek, który z jednej strony był wizjonerem, widział wiele rzeczy, które rzeczywiście później się wydarzyły, a przy tym łączył to z takim politycznym pragmatyzmem; on zawsze wiedział, co można osiągnąć w danym momencie, a co jest nierealne, i przez to był bardzo pomocny. Twardo stąpał po ziemi, nie rezygnując ze swoich marzeń - mówił byłyprezydent.

Zaznaczył, że jako doradca Brzeziński był "bardzo pragmatyczny". - To nie był taki ekspert pod hasłem: ja mam ideę, rzucam ją, a wy ją łapcie, a co później będzie - nie wiem. On bardzo interesował się także możliwościami implementacji, taką kuchnią polityczną i to powodowało, że jego rady, jego uwagi miały głęboki sens, bo nie były oderwane od rzeczywistości - mówił Kwaśniewski.

B. prezydent ocenił, że profesor był człowiekiem "niezwykle ciekawym ludzi i spotkań", "zadającym interesujące pytania, ale także z uwagą słuchającym". "Ja myślę, że dla niego to była taka kwestia warsztatowa wręcz; on w ten sposób poznawał również poglądy" - dodał. Podkreślił, że Brzeziński był profesorem, który "nie tylko przekazywał swoją wiedzę, ale również był otwarty na poglądy innych ludzi".

W ostatnich latach - jak dodał b. prezydent - profesor "wciąż był w dobrej formie". - On był bardzo krytyczny wobec tego, co się dzieje i w Ameryce, i w Polsce, nie był fanem ani obecnej władzy amerykańskiej, ani polskiej, ale w tym krytycyzmie był bardzo taki - jak to on - powściągliwy i realistyczny, nie było w tym zacietrzewienia w najmniejszym stopniu - podkreślił.

Zdaniem Kwaśniewskiego Brzeziński znalazł w swoim życiu równowagę pomiędzy rolą amerykańskiego polityka i stratega, a rolą przyjaciela Polski.  - Nie miał żadnego, myślę, konfliktu wewnętrznego czy konfliktu interesów - mówił. Jak ocenił, wynikało to z jego "silnej osobowości" oraz przyjętej przez niego perspektywy strategicznej, w której "interesy strategiczne Polski i Ameryki nie są rozbieżne, lecz, w gruncie rzeczy, zbieżne".

Tusk: Brzeziński mi powiedział, że miejsce Polski jest w Europie

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk napisał w sobotę na Twitterze, że zmarły w piątek profesor Zbigniew Brzeziński powiedział mu przed rokiem, iż "miejsce Polski jest w Europie".

źródło: PAP

KJ

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka