Emerytura dla matek, które urodziły przynajmniej czwórkę dzieci. Nowy pomysł rządu PiS

Beata Szydło w Skarżysku-Kamiennej. Fot. PAP/Piotr Polak
Beata Szydło w Skarżysku-Kamiennej. Fot. PAP/Piotr Polak

Wicepremier Beata Szydło pracuje razem z Mateuszem Morawieckim nad nowym projektem emerytalnym. Będzie dotyczył matek, które urodziły i wychowały przynajmniej czwórkę dzieci. - Dotrzymujemy słowa. Nasze obietnice realizujemy i konsekwentnie idziemy do przodu - stwierdziła Szydło na spotkaniu z wyborcami w Skarżysku-Kamiennej.

Emerytury dla matek

- Jeśli wychowując dzieci, matki nie były w stanie wypracować sobie emerytury, będą miały gwarantowaną najniższą emeryturę. Jeśli pracowały, to będą miały ją uzupełnioną. Prace nad tym projektem trwają, on zostanie przygotowany do końca wakacji, a później zostanie przedstawiony do debaty parlamentarne - zapowiedziała wicepremier od spraw gospodarczych.

Beata Szydło zauważyła, że PiS krok po kroku wypełnia program wyborczy z 2015 roku. Jednocześnie nie wszystko udało się zrealizować. - Te najważniejsze reformy, które wprowadziliśmy dotyczą obszaru, który w naszej ocenie wtedy w 2015 roku, ale również i dzisiaj był najistotniejszy. Co zrobić, aby stworzyć równą szansę rozwoju dla każdego, bez względu na to, gdzie mieszka, czy w dużych ośrodkach, czy w małych? - pytała. - Poprzedni rząd prowadził politykę, która miała opierać się wyłącznie na promowaniu dużych ośrodków, a skutek tego był taki, że te małe ośrodki się wyludniały, nie było pracy i upadały zakłady pracy - wskazała Szydło.

Wicepremier chwaliła sztandarowy projekt rządu, czyli 500 Plus. Według niej, prosocjalna polityka PiS poprawiła sytuację demograficzną w Polsce. - Musimy wspierać politykę prodemograficzną, prorodzinną. Temu służą te projekty, które zostały już wprowadzone w życie, m.in. 500+. W jego wyniku poprawiła się sytuacja polskich rodzin, wyeliminowaliśmy praktycznie ubóstwo wśród dzieci. Ale 500+ plus z założenia był również programem prodemograficznym. Mamy tutaj pozytywne sygnały, że to się powiodło, bo zaczęło się w Polsce rodzić więcej dzieci, niż początkowo zakładano - powiedziała Szydło.

Do sukcesów obozu rządzącego Szydło zaliczyła podniesienie minimalnej pensji, stawek godzinowych i emerytur. - Dzisiaj ta minimalna gwarantowana emerytura wynosi 1000 złotych, a po waloryzacji 1029 złotych. Wiem, że to jest bardzo mało. Ale cały czas pracujemy nad tym, aby i tutaj sytuacja uległa poprawie. Niebawem przestawimy kolejne propozycje w tej sprawie - podkreśliła wicepremier od spraw społecznych.

"Dlaczego pan Morawiecki kłamie?"

Kampanię PiS pod hasłem "Polska jest jedna" prowadzi również szef rządu. Mateusz Morawiecki odwiedził Wrocław. Na wyborczym spotkaniu nie zabrakło trudnych pytań o sytuację niepełnosprawnych. - Nie podoba mi się to, że się wyrzuca dzieci niepełnosprawne ze szkół, szczególnie te, które wymagają indywidualnego nauczania. Nie podoba mi się to, że pan kłamie, mówiąc, że rodzina niepełnosprawna dostaje 3 tys. zł. Rodzina tak, ale brutto - zauważyła przeciwniczka PiS. - Jak się ma ten niepełnosprawny uczeń przygotować do życia samodzielnego w społeczeństwie, jeśli jest spychany do kąta, dlaczego pan kłamie? - dodała.

- Ja nie kłamię, prawda jest następująca, że porównuję bardzo porównywalne do siebie wartości i mówię: 2 tys. zł do 3 tys. zł. Bo w tym obszarze dla osób niepełnosprawnych te wpłaty do budżetów rodziny, która ma osobę niepełnosprawną, składają się z kilku komponentów, np. renta socjalna, którą my powiększyliśmy o 50 proc. w ciągu trzech lat. Wydatki z budżetu na osobę niepełnosprawną wzrosły z 12,5 mld na 15,5 mld - czyli o 25 proc., a budżety rodzin z osobami o wysokiej niepełnosprawności powiększyły się właśnie w ciągu trzech lat z 2 tys. na 3 tys zł, biorąc pod uwagę dodatek pielęgnacyjny - tłumaczył Morawiecki.

image

Premier zaproponował debatę z udziałem osób niepełnosprawnych w formie "okrągłego stołu". - My mówimy prawdę. Największy przyrost skokowy, chcielibyśmy by to było szybciej, więcej, dlatego wdrażamy daninę solidarnościową. Ale los osób niepełnosprawnych bardzo nam leży na sercu jako najbardziej prospołecznej ekipie rządowej w ostatnich 30 latach, dlatego jeszcze w czerwcu, w ciągu najbliższych paru tygodni będzie okrągły stół z bardzo wieloma reprezentantami środowisk niepełnosprawnych. My nie chowamy głowy w piasek - przekonywał premier.

Morawiecki ubolewał nad tym, że "80 proc. mediów" sprzyja opozycji. - 80 proc. wszystkich mediów radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują - mówił. Podkreślił, że 95 proc. prasy regionalnej należy do niemieckich koncernów. Problem jest również ze stronami internetowymi, jak zaznaczył premier. PiS komunikuje się z wyborcami za pośrednictwem sieci. - Staramy się pokazywać, jaka jest prawda, wykorzystując kanały komunikacji bezpośredniej, internetowej, chociaż tu też główne portale są w rękach zagranicznych - argumentował Morawiecki.

Zobacz wystąpienie Mateusza Morawieckiego we Wrocławiu

Źródło: TVN24/x-news


Premier uważa, że czeka nas kolejna rewolucja przemysłowa, do której należy się odpowiednio przygotować. - Niskie płace, niskimi kosztami się szczyciliśmy. Czy mamy być Polską niskich kosztów, wynagrodzeń? Nie! Chcemy być Polską, wykorzystującą swoje talenty we wszystkich dziedzinach, Polską, która ma do zaoferowania Europie i światu coś wyjątkowego, nasze doświadczenie historyczne, naszą dumę historyczną, ale też naszą przyszłość, nasze talenty, wykorzystywane w duchu tej rękawicy, której nie wahaliśmy się podjąć, czyli IV wielkiej rewolucji przemysłowej, zmiany technologicznej, która jest przed nami - stwierdził Morawiecki.

Szef rządu został zapytany przez wyborcę o zarządzanie autostradą A4 na odcinku Katowice-Kraków. PiS, gdy politycy tej partii zasiadali w ławach opozycji, deklarowało ujawnienie wszystkich umów i koncesji z firmami. Według prezesa Jarosława Kaczyńskiego i obecnego ministra infrastruktury, Andrzeja Adamczyka, koszt przejazdów polskimi autostradami był zbyt duży, podobnie jak utrzymanie dróg.

- Co może być przez rząd zrobione, jak taka umowa została podpisana? To jest różnica między PO, SLD, PSL, a naszym rządem. Co może być zrobione? Możemy wykupić, tzn. zapłacić im te 90 mln zł razy trzydzieści lat, czyli 3 mld prawie. Otóż nie jest to takie proste. Dlatego trzeba bardzo dbać o to, bo jest jeszcze drugi taki odcinek na północy - autostrada A2, równie drogi albo odcinkami jeszcze droższy. Nasi poprzednicy, czasami mam wrażenie, że chcieliby sprywatyzować Bałtyk albo Tatry - żartował Morawiecki.

Źródło: PAP

GW

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.




Lubię to! Skomentuj135 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka