Julian Assange w drodze do sądy Westminster Magistrates Court, fot. PAP/EPA/STRINGER
Julian Assange w drodze do sądy Westminster Magistrates Court, fot. PAP/EPA/STRINGER

Założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange aresztowany

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 30

Brytyjska policja aresztowała założyciela serwisu WikiLeaks Juliana Assange'a, który od 7 lat przebywał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk trafił do aresztu.

Julian Assange przed sądem

Brytyjski sąd uznał Juliana Assange'a za winnego zlekceważenia wezwania do stawienia się w sądzie w 2012 r., za co grozi mu maksymalnie 12 miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok zostanie ogłoszony na kolejnym posiedzeniu.

Prowadzący sprawę sędzia Michael Snow ocenił, że Assange naruszył warunki zwolnienia z aresztu, wykazując się "zachowaniem narcyza, który nie jest w stanie spojrzeć poza swój własny interes". Sędzia skierował sprawę do dalszego procedowania do wyższego rangą sądu koronnego (Crown Court).

Jednocześnie zdecydowano, że 47-letni Australijczyk będzie musiał ponownie stawić się przed sądem 2 maja - tym razem nie osobiście, lecz przez łącze wideo - w oddzielnej sprawie dotyczącej amerykańskiego wniosku o ekstradycję. Ta sprawa dotyczy postawionego mu w USA zarzutu spiskowania w celu zdobycia tajnych danych; za to grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Odpowiednie dokumenty dotyczące ekstradycji muszą trafić do sądu w ciągu 65 dni, tj. do 12 czerwca.

Prawniczka Assange'a Jennifer Robinson argumentowała, że postawienie zarzutów jej klientowi za opublikowanie tajnych dokumentów stanowi zagrożenie dla mediów na całym świecie i "oznacza, że każdy dziennikarz może podlegać ekstradycji w celu otrzymania zarzutów prokuratorskich za publikowanie prawdziwych informacji na temat Stanów Zjednoczonych".

Jak powiedziała, 47-letni Australijczyk poprosił ją o podziękowanie sympatykom za okazywane wsparcie oraz dodał: "Mówiłem wam", odnosząc się do wcześniejszych spekulacji dotyczących postawienia zarzutów przez USA i spodziewanej próby jego aresztowania.

Assange w ambasadzie Ekwadoru

Policjanci mogli przeprowadzić działania dzięki temu, że władze Ekwadoru podjęły decyzję o wycofaniu udzielonego mu azylu politycznego i pozwoliły funkcjonariuszom na wejście na teren placówki dyplomatycznej. Opublikowane przez media zdjęcia pokazały jednak, że konieczne było wyprowadzenie mężczyzny z budynku siłą.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt ocenił, że Assange "nie jest bohaterem". - Nikt nie jest ponad prawem - podkreślił. Wyjaśnił, że dalszy pobyt Assange'a w ambasadzie Ekwadoru był "nietolerowalny" dla władz tego kraju, które - w jego ocenie - stały się "zakładnikiem" działań Australijczyka.

Zastępca Hunta Alan Duncan dodał, że "wszystkie strony chciały doprowadzić do zakończenia tej sytuacji", a "pierwszym priorytetem będzie przyjrzenie się jego stanowi zdrowia" po siedmioletnim pobycie w zamkniętych pomieszczeniach placówki dyplomatycznej.

Jak mówił brytyjski wiceminister spraw zagranicznych, w ostatnich miesiącach Assange "był coraz bardziej nieuprzejmy wobec ekwadorskiego rządu". - Jak zawsze, był architektem swojego własnego upadku - dodał Duncan.

Od marca ub. roku szef WikiLeaks nie miał dostępu do internetu ani możliwości przyjmowania w ambasadzie jakichkolwiek gości. Decyzja ta pojawiła się po serii tweetów Assange'a, w których m.in. potępił sankcje nałożone przez Wielką Brytanię na Rosję po próbie zabójstwa byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala.

Z kolei w październiku roku 2018 Assange oskarżył rząd Ekwadoru o łamanie jego praw podstawowych i wolności, domagając się lepszego dostępu do środków łączności. W mediach pojawiały się również informacje, że sprzeciwia się on warunkom azylu przewidzianym przez nowy protokół ambasady, które ograniczały wizyty czy wymagały od niego m.in. płacenia za leczenie i rozmowy telefoniczne. Jednym z celów wprowadzenia nowych zasad była chęć ograniczenia wydatków ambasady na Assange'a, które szacowano na milion dolarów rocznie.

Minister spraw wewnętrznych W. Brytanii Sajid Javid powiedział, że brytyjskie i ekwadorskie władze były w szczególności zaniepokojone pogarszającym się stanem mężczyzny; po zatrzymaniu został on poddany wstępnym badaniom lekarskim. - W czasie, kiedy pozostaje w areszcie, możemy zapewnić dostęp do wszystkich niezbędnych świadczeń medycznych - dodał.

Zarzuty i oskarżenia wobec Assange'a

47-letni Assange ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za zlekceważenie wezwania do stawienia się w sądzie 29 czerwca 2012 roku. Wezwanie to dotyczyło wydanego przez Szwecję w 2010 roku międzynarodowego nakazu aresztowania w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne i gwałt.

Szwedzcy śledczy zrezygnowali później z prowadzenia tego postępowania, ale szef WikiLeaks nadal pozostawał w ambasadzie Ekwadoru. Jego prawnicy argumentowali, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA. Politycy w tym kraju wzywali do oskarżenia Assange'a o zdradę i do podjęcia próby postawienia go przed amerykańskim sądem.

Szwedzka prawniczka Elisabeth Massei reprezentująca domniemaną ofiarę w procesie o gwałt, którego miał się dopuścić założyciel portalu WikiLeaks, poinformowała, że będzie zabiegała o ponowne otwarcie umorzonego w 2017 r. śledztwa.

Londyńska policja przyznała, że oprócz oskarżenia o zignorowanie wezwania do stawienia się w sądzie, Assange został także aresztowany w związku z wnioskiem o ekstradycję wydanym przez Stany Zjednoczone. 

Amerykańska prokuratura postawiła założycielowi portalu WikiLeaks, zarzut spiskowania z Chelseą Manning, byłą analityk w armii USA, w celu zdobycia dostępu do komputerów z tajnymi danymi rządowymi - ogłosił Departament Sprawiedliwości USA. Jednocześnie poinformowano, że Assange'owi grozi kara maksymalnie pięciu lat więzienia.

Wiceminister Alan Duncan potwierdził, że Wielka Brytania co do zasady sprzeciwia się ekstradycjom do państw, w których za dane przestępstwo może grozić kara śmierci, sugerując, że rząd odmówiłby ewentualnym żądaniom Stanów Zjednoczonych w sprawie przekazania Assange'a w celu skazania go za szpiegostwo w razie istnienia ryzyka takiej decyzji sądu.

Wcześniej ekwadorski prezydent Lenin Moreno oświadczył, że on także domagał się od brytyjskiego rządu udzielenia podobnej gwarancji przed wydaniem zgody na aresztowanie Australijczyka.

Jego poprzednik, Rafael Correa, który udzielił w 2012 roku zgody na azyl polityczny dla Assange'a krytycznie ocenił decyzję Moreno o wydaniu szefa WikiLeaks brytyjskiej policji, podkreślając, że jest on "największym zdrajcą w historii Ekwadoru i Ameryki Łacińskiej".

Reakcje na aresztowanie założyciela WikiLeaks

Redaktor naczelny demaskatorskiego portalu WikiLeaks Kristinn Hrafnsson ocenił z kolei, że to "czarny dzień dla dziennikarstwa", i wyraził nadzieję, że brytyjski rząd przedstawi "pełne gwarancje, że dziennikarz nigdy nie zostanie wydany Stanom Zjednoczonym za działalność związaną z publikowaniem informacji".

Jak dodał, nie ma też żadnej pewności, że po ewentualnej ekstradycji Assange nie otrzymałby dodatkowych zarzutów ze strony amerykańskiej prokuratury. Obecnie ciążą na nim zarzuty spiskowania w celu zdobycia tajnych danych, za co grozi mu tam do pięciu lat pozbawienia wolności.

Publikując na Twitterze zdjęcie Assange'a, WikiLeaks napisała: "Ten mężczyzna jest synem, ojcem, bratem. Dostał dziesiątki nagród dziennikarskich. Co rok od 2010 r. jest nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Wpływowi gracze, w tym CIA, prowadzą wyrafinowane wysiłki, by odczłowieczyć, delegitymizować i uwięzić go".

Edward Snowden, który w 2013 r. ujawnił informacje o masowej inwigilacji prowadzonej przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), ocenił, że aresztowanie założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assange'a to "mroczny moment" dla wolności prasy.

Dodał, że nagrania ekwadorskiego ambasadora zapraszającego do ambasady brytyjską policję, by "wywlekła" nagradzanego dziennikarza, "trafią do podręczników od historii".

Aresztowanie założyciela serwisu WikiLeaks Juliana Assange'a w Londynie to cios dla wolności słowa i praw dziennikarzy - oświadczyła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. - W ogóle ta historia z prześladowaniem go, z nagonką, z utworzeniem nieludzkich warunków do życia, to puszczenie w niepamięć wolności słowa i prawa do rozpowszechniania informacji, to cios dla praw dziennikarzy - powiedziała rzeczniczka. - Nie może być żadnych innych ocen" tej sytuacji - wskazała.

Wcześniej tego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził nadzieję, że wszystkie prawa aresztowanego Assange'a będą przestrzegane.

Włoski wiceminister spraw zagranicznych Manlio Di Stefano zaapelował do władz Wielkiej Brytanii o uwolnienie Assange'a.  Wiceszef MSZ Włoch, polityk Ruchu Pięciu Gwiazd, promującego wolność w internecie i założonego w sieci, napisał na Twitterze: "Aresztowanie Assange'a po siedmiu latach niesprawiedliwego pozbawienia wolności to niepokojący przejaw niechęci wobec kogoś, kto krzewi przejrzystość i wolność, jak WikiLeaks".

"Brytyjscy przyjaciele, świat na was patrzy, Włochy na was patrzą. Wolność dla Assange'a" - dodał w swoim wpisie Manlio Di Stefano.

Komisja Europejska nie chciała skomentować aresztowania w Londynie założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assange'a. - Ta sprawa jest w rękach wymiaru sprawiedliwości. Gdy mówią sędziowie, politycy powinni milczeć, władza wykonawcza powinna milczeć - odpowiedział rzecznik KE Margaritis Schinas. Dodał, że KE będzie uważnie śledzić tę sprawę.

Assange i afera WikiLeaks

Assange znany jest na całym świecie w związku z działalnością założonej przez niego w 2006 roku organizacji pozarządowej WikiLeaks, która ujawnia w internecie tajne, często kompromitujące ludzi z najwyższych szczebli władzy, dokumenty.

Początkowo witryna publikowała informacje demaskujące represyjne reżimy w Azji, krajach dawnego ZSRR, Afryce Subsaharyjskiej czy na Bliskim Wschodzie, jednak ujawnienie większości dokumentów zadziałało na szkodę USA, a na korzyść Rosji - podkreśla agencja AFP. Według informacji umieszczonej na stronie WikiLeaks serwis opublikował w sumie ponad 10 mln dokumentów.

O portalu stało się głośno w 2009 roku, gdy opublikował setki tysięcy wiadomości z pagerów wysłanych w Stanach Zjednoczonych 11 września 2001 roku, w dniu zamachów terrorystycznych na World Trade Center. W następnych latach WikiLeaks ujawniał amerykańskie dokumenty wojskowe na temat działań w Iraku i Afganistanie - m.in. w kwietniu 2010 r., gdy wypuścił nagranie wideo, ukazujące amerykańskich żołnierzy w Iraku, którzy zastrzelili ze śmigłowca 18 cywilów. Z kolei 28 listopada tego samego roku, we współpracy z pięcioma światowymi dziennikami, portal upublicznił ponad 250 tys. amerykańskich tajnych depesz dyplomatycznych, ujawniających m.in., że Departament Stanu USA wymagał od swoich dyplomatów odgrywania w dużym stopniu roli szpiegów.

Kolejne rewelacje publikowane przez portal Assange'a ujawniały, że Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) inwigilowała otoczenie wielu spośród najważniejszych polityków na świecie, w tym kanclerz Niemiec Angeli Merkel i jej poprzedników czy podsłuchiwała prezydentów Francji, m.in. Nicolasa Sarkozy'ego i Francois Hollande'a, premiera Izraela Benjamina Netanjahu czy szefa ONZ Ban Ki Muna.

To również WikiLeaks opublikował w 2016 roku tysiące maili z serwera Krajowego Komitetu amerykańskiej Partii Demokratycznej (DNC), które ujawniły manipulacje w prawyborach w tym ugrupowaniu. Ukazały one, że DNC od początku sprzyjał Hillary Clinton kosztem jej głównego rywala w prawyborach Berniego Sandersa; pogłębiło to podziały wśród Demokratów, osłabiło tę partię i szanse Clinton w jej wyborczej rywalizacji z późniejszym prezydentem Donaldem Trumpem. Podejrzewa się, że za wyciekiem maili stali hakerzy z Rosji.

WikiLeaks oskarżany jest o narażanie na niebezpieczeństwo osób, których tożsamość ujawnia w imię wolności informacji. Na przestrzeni lat wiele światowych redakcji zdystansowało się od działalności portalu. Pięć światowych dzienników, które z WikiLeaks współpracowały (m.in. amerykański "New York Times", brytyjski "Guardian" i francuski "Le Monde"), w 2011 roku potępiło metody, jakimi posługuje się portal. Obawiano się, że pewne dokumenty dyplomatyczne ujawnione niezredagowane mogą narazić na niebezpieczeństwo informatorów. Jak zauważa AFP, krytyka wzmagała się wraz z coraz większym rozgłosem na temat działalności portalu.

WikiLekas zapewnia jednak, że wciąż współpracuje z ponad 110 organizacjami medialnymi z całego świata.

W wyniku działalności portalu Assange stał się "wrogiem nr 1" w Stanach Zjednoczonych.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj30 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka