7 obserwujących
745 notek
104k odsłony
  66   0

Gdzieś w PL: pierwsze10 miesięcy /732

Prawie rok w PL. Po 10 miesiącach cieszę się jak nuter, choć nie wszystko układa się jak chciałbym żeby się układało. Pandemia kwitnie. Maskę zakładam jak skarpetki. Ale co ważne: lud słowiańszczyzną tchnący, stał się jakby bardziej, w obliczu wirusa, tolerancyjny. Uprzejmy wobec siebie. Chętny do pomocy bliźniemu. A może tylko tak mi się wydaje. 

Wieczorem ulice wymarłe. Wszystko szczelnie wyzamykane, istny więzień. I gdyby nie Internet oraz rozległe obowiązki w prowadzeniu gospodarstwa domowego, to tylko kupić strzelbę i se palnąć w umysł. 

Z pozyskaniem pracy dla, całe życie grającego muzyka, dziś emeryta, problem jak 150.

Służba zdrowia leży i kwiczy, co boleśnie odczułem na własnej skórze i gdyby nie zakolegowany Dochtór to do dziś wszelkie suwaki i eklery nadal zaciągałbym kombinerkami. A ten kombinerkowy proceder uprawiałem przez pół roku. 

Pozytywy są takie, że wreszcie nie muszę kombinować z angielskim. Z reguły w Pl każden jeden rozumie co chcę powiedzieć, choć jak to w przyrodzie bywa i na polu wymiany myśli, zdarzają się wyjątki.

Cieszę się, że wróciłem na Salony Dwudzieste Czwarte i tak sobie myślę, że sam świata nie naprawię. A mając za przeciwnika, dajmy na to pierwszą z brzega panią Martę, na ten tychmiast wywieszam białą chorągiew. Gdzie tam chorągiew. Białe prześcieradło. 

Żal ściska, że mój come back, zbiegł był się z ograniczeniami wywołanymi wirusem. Ciut lżej, że Masqurade objęła cały glob, choć marna to pociecha.

Jedną słową trza ćwiczyć, jednoosobowo prowadzić 50 metrowy dom. Uczyć się gotowania. Czytać książki a będzie chwila to i zacny filmik pooglądać. 

Ostatnio kiedy przeglądałem internetowe strony, wpadł mnie do oka obraz Stolicy, jej centrum z umiejscowionym pośrodku Monumentem d/s Kultury i Nauki. 

Porażka. Taka sama wizerunkowa jak moja, kiedy podczas spaceru Noworocznego, z aparatem przy oku, centralnie wdepnąłem w rozległą kupę. I tym samym początek odnajdywania po 11 latach mojego miasta w sposób gwałtowny dobiegł końca. W totka nie wygrałem po tak spektakularnym wyczynie a Żyć trza dalej. Byle bez p. Marty i pałacu KiN. 

I tego się trzymajmy... 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale