383 obserwujących
1809 notek
4609k odsłon
  2565   1

Awanturka. Lecz po nocy przychodzi dzień.

Tak naprawdę wszyscy mamy dość skutków wirusa. Ci, którzy wierzą w pandemię i jej skutki jak i ci, którzy uważają nadal, że to jakaś zwyczajowa grypa, która dotykała nas co roku i nikt z powodu jej nadejścia Armagedonu światowego nie ogłaszał.
   Musieliśmy” przemeblować” nasze zwyczaje. Musieliśmy zapomnieć i spontanicznych spotkaniach w ulubionych lokalach. Zapomnieć o klubach, basenach, „siłkach’. Zapomnieć o podróżach, które stały się dla wszystkich mieszkańców naszego globu szeroko dostępne.
   Tak jest od 2019 roku, czyli chwili jesiennego wydarzenia w Wuhan. Używam określenia „wydarzenia”, bo dzisiaj nie ma żadnych jednoznacznych i nie niepodważalnych dowodów na to jak powstał i dzięki komu lub czemu się rozprzestrzenił koronawirus. Kolejnymi państwami dotkniętymi epidemią były Korea Płd. Iran potem Włochy i cała Europa.30 stycznia oficjalnie potwierdzono ja w USA. 4 marca dotarła do Polski. To dane oficjalnie potwierdzone testami, ale w wielu miejscach świata było słychać o wcześniejszych przypadkach zachorowań, które mogą wskazywać na to, że wirus docierał do wielu państw już późną jesienią 2019 roku. Nieważna stała się w ocena, w jaki sposób dotknęła społeczeństwa- świat musiał się skupić na walce ze skutkami.
   Reakcje społeczeństw na wybuch epidemii były różne. Pierwszą był strach przed niewidzialnym wrogiem. Powodujący przedziwne zakupy na cały świecie. To, że wykupowano środki dezynfekcji i różne inne czystości- to byłam w stanie pojąć. Ale jednym z pierwszych braków-, stwierdzonych w USA w i Kanadzie w marcu 2020 roku (gdzie byłam w tym czasie) były puste półki przeznaczone na papier toaletowy…Który – jak się okazało, stał się artykułem pierwszej potrzeby gdy wybuchła panika.
   Dzisiaj, kiedy statystki pokazują ponad 116 812 000 zakażeń oraz 2 595 000 mln śmierci z przyczyną zakażenia covidem wola powrotu do normalności zaczyna coraz częściej przekraczać granice zdroworozsądkowej oceny sytuacji. Epidemia/pandemia jest pośród nas nadal. Skutecznego leku na tę chorobę nie ma. Są pewne symptomy, że część leków łagodzi przebieg, ale na oceną stopnia skuteczności będziemy musieli poczekać. Niestety. Skutki stosowania leków, które nam się wydaje, że mogą pomóc, bo komuś pomogły- mogą być w masowym stosowaniu po prostu tragicznie szkodliwe.
   Reakcje rządów w znakomitej większości państw świata, były i są podobne. Izolacja częściowa lub lokalna z włączeniem lockdownu, walka o dostawy środków ochronnych (maseczki, respiratory, kombinezony,) - kto silniejszy (bogatszy) brał gotówkę i jechał do producentów w Azji, aby kupować „na pniu”. Do akcji dołączyli kombinatorzy, którzy znaleźli dla siebie pole albo do szybkiego wzbogacenia albo do zwykłych przekrętów, których ofiarą padały rządy wielu krajów. Obecnie trwa wojna o dostawy szczepionek. W podobnym stylu. Dla zjadaczy chleba oznacza to jedno – nadal tkwimy w szponach zarazy. I wiele wskazuje na to, że zmutowany wirus będzie nam towarzyszył jeszcze sporo czasu. Kto najszybciej znajdzie panaceum, łączące niezbędny poziom ochrony przed ciężkimi skutkami i zagrożeniem naszego życia z oczekiwanym powrotem do swobodnego przemieszczania się, swobody kontaktów społecznych itp. – ten winien dostać nagrodę Nobla.
    Najlepiej z wybijaniem wirusa poradziły sobie Chiny. Dzięki brutalnej izolacji chorych. Z zamurowywaniem wyjść z budynków, siłowym umieszczaniem w izolatoriach, zamykaniem strefy kilku milionów z powodu zakażenia 11 ludzi itp., Zatem najskuteczniejszą ochroną w tej sytuacji jest niestety (dopóki nie będzie skutecznych leków i szczepionek) ograniczenie transmisji przez ograniczenie kontaktów społecznych.
   Zmęczeni izolacją, wykończeni psychicznie brakiem kontaktów bezpośrednich z najbliższymi nam ludźmi, utratą dochodów w wielu dziedzinach naszego życia, zaczynamy zaprzeczać celowości podejmowanych przez rządy prób ochrony naszego życia i zdrowia. Wbrew dostępnym nam doświadczeniom wirusologów, często wbrew logice.
  Jeśli dołożymy do tego chaosu poznawczego, leżące w interesie różnych oponentów politycznych czy światopoglądowych rządów (tutaj oczywiście brylujemy w Polsce) opinie – łatwo możemy zwiększyć zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną w najbliższej przyszłości. Pisałam kilka miesięcy temu, że budowa szpitali tymczasowych czy modułowych to świetna decyzja. Pierwsza fala pandemii siadała, ale były zapowiedzi znawców epidemiologicznych o nadejściu kolejnych. Łatwo było sobie wyobrazić, że wraz ze wzrostem liczby zakażeń wystąpi zwiększone zapotrzebowanie na wolne miejsca w szpitalach. A przecież pierwsza fala wykazała, że z powodu konieczności udzielania pomocy chorych na Covid wywołała paraliż przyjęć do szpitali z innych powodów. Zwiększając liczbę zgonów z powodów niecovidowych, czyli braku dostępu do specjalistycznej pomocy.
   Z przyczyn politycznych zaczęto wyliczać w Polsce ile taki szpital pusty czy słabo wypełniony w danym momencie –Polaków kosztuje. Byle ugrać swoje interesy-Po to by za kilka tygodni- wraz z pojawieniem się 3 fali – zamieszczać filmy relacjonujące brak miejsc w szpitalach dla chorych na Covid. Byle ugrać swoje. Podburzyć społeczeństwo w każdym temacie. Wzmóc naturalną frustrację ludzi, wynikającą z tego mrocznego czasu dla wszystkich. Nawet wyprowadzać na ulicę i gloryfikować każdy przejaw łamania prawa. Bezmyślnie naruszając nienaruszalne dotychczas granice. Prawa, przyzwoitości, języka komunikacji. Język rynsztoka stał się dzisiaj językiem komunikacji wielu polityków i domorosłych przywódców – językiem używanym z samozadowoleniem w przestrzeni publicznej. Vide strajk kobiet, uczniów, studentów, LBGT plus czy minus…
  Właściciele lokali gastronomicznych czy siłowni, ci-, którzy nie mogli otrzymać wsparcia z PFR z przyczyn różnych- często z powodu stosowania umów śmieciowych jako podstawy działania - próbują ignorować rozporządzenia. Rekordzistą manipulacji jest właściciel pijalni piwa, którą nazwał pływalnią i przyjmował u siebie po kilkudziesięciu klientów naraz. Który wyjawił, że nawet gdyby dostał kasę, to nie widzi powodu do płacenia podatków albo czynszu dla właściciela lokalu. Ale do takiego zachowania i ignorowana przepisów nawołują politycy. Oficjalnie. W mediach społecznościowych i popularnych komunikatorach. Chore. Bezmyślne. Bo przy zmianie opcji rządzącej – ta groźna wola anarchii- pozostanie u wielu. Lecz dla nich liczy się tu i teraz. No i partykularny interes lub interesik.
    Przypomnę pewne wydarzenia z początku XX wieku. Hiszpanka. Zapoczątkowana prawdopodobnie w obozie wojskowym we Francji i USA w 1918 roku, a nazwana hiszpanką z powodu największej ilości zadeklarowanych zachorowań w Hiszpanii. Hiszpania nie brał udziału w wojnie i nie ukrywała liczby zakażonych. Dane dotyczące ilość zakażeń i zgonów nie są więc pewne, bo wiele państw ukrywało ich liczbę z powodu wojny. Warto jednak przyjrzeć się sposobom, w jakim tę „ptasią grupę H1N1” usiłowano zwalczyć. Były 3 fale zarazy- pierwsza stosunkowo mało groźna, druga z ogromną śmiertelnością i trzecia, w ocenie zdecydowanie łagodniejsza. Australia, która wprowadziła pełną blokadę swojego terytorium, ucierpiała najmniej. Ją dotknęła tyko 3, łagodniejsza fala. Wysoka śmiertelność wynikała z braku dostępu do leków, lekarzy i na powikłania. Także okres wojenny.
  Jedynym lekiem, który był skuteczny w tym okresie była aspiryna. Okazało się jednak, że przedawkowanie tego leku było także powodem zwiększonej śmiertelności zarażonych hiszpanką. Innymi metodami było stosowanie prymitywnych respiratorów oraz upuszczanie krwi. Które również zwiększały liczbę zgonów. Jeśli dołożyć do tego wojenne i powojenne niedostatki w zaopatrzeniu w żywość i środki higieny oraz sam dostęp do lekarzy – poziom 5-10 % śmiertelności staje się zrozumiały.
    Dzisiaj z powodu grypy współczynnik śmiertelności zakażonych wynosi 0,02 %. Obecnie wykazywany stosunek zgonów do zakażeń na Covid wynosi 3 %. Realnie jest zapewne niższy, bo wielu zakażonych przechodzi chorobę bezobjawowo. Ale na pewno jest o wiele wyższy niż przy grypie sezonowej. Nie wynaleziono, póki co, żadnego remedium na ograniczenie transmisji wirusa poza dystansem społecznym. To doświadczenie owocuje dzisiaj państwowymi ograniczeniami w podróżach zamykaniem regionów czy też całkowitym lockdownem. Jak niebezpieczna jest rezygnacja z obostrzeń- wykazują dzisiejsze wzrosty zapotrzebowania na wolne łózka covidowe. Od 2 tygodni dzienny przyrost takich potrzeb określany jest na 200-400 łóżek dziennie w skali kraju. Bez zapasu w postaci miejsc w szpitalach tymczasowych i modułowych już dzisiaj powtórzyłby się sceny kolejek pod szpitalnymi izbami przyjęć i liczba śmierci w karetkach. Nie rozwiązuje to jednak problemu niezbędnej liczby służb medycznych. Zapewne stąd próba zniesienia restrykcji na uznanie praw do wykonywania zawodu lekarza, ratownika czy pielęgniarki wykształconych na Ukrainie, Białorusi, Litwie czy innych krajach.
   Zamiast jednej wielkiej awantury ze wszystkimi o wszystko mamy teraz czas do skupienia się na tym, co wszystkim nam doskwiera. Zamiast depresyjnej oceny mrocznego czasu- rozświetlać musimy ten mrok wizją jak realnie i skutecznie zwalczać będziemy skutki tego mroku, czyli: zapaść finansową wielu przedsiębiorców, deficyty własnych portfeli, deficyty zdrowa (powikłania pocovidowe), zwalczać. Nie dać się podpuszczać cwaniakom politycznym.. ·Od roku mamy przystanek w biegu po „tu i teraz” i czas na budowę planów, co po covidzie. Możemy wybrać te elementy z naszego zachowania w trakcie obostrzeń, które okazały się rozwiązaniem możliwym do akceptacji. Tu mam na myśli hybrydową- zdalną i biurową pracę. Niesłychanie przyspieszyły wdrożenia różnych aplikacji ułatwiających życie.
   Okazało się, że przez lockadawny turystyczne i służbowe przypadkowo zmniejszyliśmy stopień emisji zanieczyszczeń do atmosfery. O ile zmalałaby jeszcze, gdyby nie prywatne zasoby flot samochodowych i samolotowych różnych miliarderów. Na co dzień walczących o poprawę klimatu i głoszących szczytne hasła o ochronie życia i zdrowia ziemi i na ziemi. *. Tak to jest, gdym maluczkim serwuje się szczytne hasła, a demiurgowie korzystają ze wszystkiego, co jest dostępne na ziemi. Anektując przestrzeń, produkując koszty utrzymania tej przestrzeni, przeznaczając kaskady pieniędzy na zbytki. Wszystko to z hasłem koniecznych oszczędności dla populacji świata i łzą nad biedą i niedożywieniem dzieci. Świat pełen hipokryzji otacza nas zewsząd.

   Bez uważnej analizy faktów, które z coraz większym trudem można wyłowić z serwowanej nam papki informacyjnej, mroku rozproszyć nie sposób. Mimo to idźmy z odwagą, (ale i rozwagą) zanurzyć się w życie. Bo po każdej nocy przychodzi dzień…

* Założyciel Microsoftu Bill Gates został oskarżony o hipokryzję. Okazało się bowiem, że należąca do niego firma Cascade Investment włączyła się w piątek do walki o zakup brytyjskiego przedsiębiorstwa Signature Aviation, największego prywatnego przewoźnika lotniczego na świecie. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej Gates ostrzegał, że "globalne ocieplenie może być gorsze niż pandemia koronawirusa". https://www.o2.pl/informacje/pouczal-ludzi-a-sam-robi-cos-takiego-bill-gates-przylapany-6595435826318112a

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pandemia_COVID-19

https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_aspiryny

https://cowzdrowiu.pl/aktualnosci/post/covid-19-najnowsze-dane-o-zakazeniach-pracownikow-medycznych

https://innpoland.pl/123839,tak-zyje-najbogatszy-czlowiek-swiata-poznajcie-sekrety-rezydencji-billa-gatesa

https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/tak-mieszka-bill-gates/6mdkdbe


Lubię to! Skomentuj192 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości