W Polsce, przez lata całe, funkcjonowało pojęcie kozła ofiarnego. Znacznie różniące się od innego pojęcia,ofiary biblijnego Baranka, symbolu niewinności. Cóż, komunie daleko było do wiary w Boga. Dlatego i kozioł ofiarny już nie był zwykle przypadkowo wybranym do misterium żyjątkiem.Powodem wyboru nie była bowiem jego jawna niewinność, a wręcz przeciwnie.
Koziołek ofiarny, był wybierany z grona tych, którzy, w razie niepowodzenia ważnej misji, mogli być ukarani. Z założenia, koziołek ofiarny miał być sprawcą nieprawidłowości. Dlatego musiał być choćby w pobliżu, gdzie ta nieprawidłowość powstała. Czasem w jej tworzeniu uczestniczył,jako ostatni pomagier.Ale to on nabierał” chwały” sprawcy” i był poświęcany na ołtarzu Spraw Wyższych, z całym ceremoniałem,przynależnym Karze. I wszyscy byli zadowoleni. Nieprawość została ukarana, sprawiedliwości stało się zadość. Wszystko grało dopóty, dopóki Koziołek ofiarny, był nic nie znaczącym,przypadkowym uczestnikiem wydarzeń, albo, jeśli godził się na swoją rolę, w zamian za wizję wynagrodzenie jego zgody w nieodległej przyszłości. Jego,bądź jego najbliższych. Można wtedy było oficjalnie ogłosić listę błędów i wypaczeń, poddać ją surowej krytyce.Także samokrytyce stada.
Problem powstawał , gdy koziołek ze swoją rolą się nie godził. Jak to, on tylko był pomagierem, inne kozły miały o wiele większy udział w wyrządzonej szkodzie, a wybrano jego? Przebąkiwał nawet o tym,że jest niewinny...
Coraz bardziej nabieram przekonania, które pojawiło się we mnie zaraz po ujawnieniu „afery” hazardowej,że Chlebowski był od początku wystawiony na odstrzał, czyli został wyznaczony na koziołka ofiarnego PO. Wypowiedzi wszystkich prominentnych działaczy, od początku, wskazywały na konieczność jego odejścia od polityki.
Premier Tusk, wszystkich kolegów, których nazwiska pojawiły się w związku z ta sprawą,publicznie „uniewinniał”. W stosunku do ministra Drzewieckiego, uknuto nawet akcję „zawał’.Wiadomo, przychylność dla osoby chorej,i to z powodu dramatu, może pięknie przykryć wcześniejsze nieprawidłowości. Dlatego „rezygnację” ministra powiązano ze śmiercią jego mamy, a potem „położono go na OIOM-ie z powodu zawału”. Pierwsza informacja była prawdą, niekoniecznie powiązaną z odejściem ministra, druga zwykłym wymysłem, który musiał być publicznie skorygowany, bo Drzewieckiego nie tylko na OIOM-ie nie zatrzymano, ale nie było powodu do zatrzymania go nawet na chwilę w samym szpitalu.. Może było tak, że plan był, aby został? A Floryda daleko, wystarczyłyby tylko, żeby był w szpitalu przez dwa dni..Dla legendy medialnej by to wystarczyło. Sprytny zabieg pozyskania przychylności społecznej. Prawie całkowicie przemilczany przez dziennikarzy. A przecież powinni „rozjechać „posła Biernata z PO ,za ten komunikat:„Drzewiecki nie miał zawału. Informacje były mocno nieprawdziwe, niezgodne z rzeczywistością, ktoś mnie wprowadził w błąd, niepotrzebnie je podawałem - powiedział Biernat, który wcześniej poinformował media, że były minister miał zawał i przebywa w szpitalu na oddziale intensywnej terapii.” Wczoraj rozmawiałam ze znajomą . O zawale ministra słyszała, odwołania zawału już nie...Ile ludzi,pochyla się ze współczuciem nad biednym Drzewickim, który nagonkę na siebie zapłacił śmiercią własnej Mamy i zawałem?Pozostali koledzy od szkód wszelakich, też się cieszą mianem wolnych od podejrzeń swojego szefa.
Chlebowski jednak koziołkiem ofiarnym być nie chce. Dlatego puszcza różne sygnały. Nie mówi do końca,nie ujawnia. A koledzy z partii ostrzegają: poseł Gowin chce podać Chlebowskiego do Sądu,Karpiniuk zapowiada milczenie Chlebowskiego.
Dla mnie, najbardziej druzgocące, z wszystkich wypowiedzi posła Chlebowskiego,z ostatnich dni,jest ta o roli władzy. Kiedy mówi, że miał wielka władzę i mógł załatwić wszystko, gdyby chciał. Ale nie chciał, bo był uczciwy...Jeśli połączyć to z jego zarzutami wobec partyjnych kolegów, możemy mieć przekonanie, że „standardy” wcielane w życie przez PO,daleko odbiegają od ogólnie przyjętych norm społecznych. Bo oskarżani przez posła, mieli władzę, często większą niż Chlebowski, który zarzuca im nieuczciwość...
Chlebowski nie jest potulnym "koziołkiem ofiarnym”. Jak długo i za jaka cenę ,niebawem się przekonamy. Czy wybierze wersję,nie mam nic do stracenia, wiec powiem społeczeństwu, co tak naprawdę się stało? Czy też skutecznie zamilknie, z przyczyn znanym wybranym.
Polskie prawo sprzyja aferom, które się rozmywają „lege artis”. Widzimy je, dotykamy i nazywamy, ale..Przestępstwa nie było! Nit nikogo na korzyści materialnej za rękę nie złapał. I z błogosławieństwem wyroku „niewinny”, pogrążamy się w błocie.*
Tylko ”koziołki ofiarne” znikają z horyzontu.
http://bernardo.salon24.pl/134842,drzewiecki-mial-zawal-a-tusk-przejdzie-lobotomie
http://fakty.interia.pl/polska/news/drzewiecki-nie-mial-zawalu-to-tylko-badania,1389262,6493
P.S.
*Przekupstwo, kradzież (zawłaszczenie środków budżetowych i majątku publicznego) protekcja(kumoterstwo, czyli faworyzowanie na nieformalnych powiązaniach) nepotyzm( faworyzowanie oparte na pokrewieństwie, kupczenie wpływami, wpływanie na proces kształtowania prawa i politykioraz na decyzje polityków najwyższego szczebla, dla uzyskania nienależnych korzyści),zakup zamówień i innych korzyści rządowych, koncesji czy decyzji sądowych) uchylanie się przed obowiązkiem celnym, podatkowym, czy wynikającym z innych przepisów, świadome, niezgodne prawem, dysponowanie środkami budżetowymi i majątkiem będącym dobrem publicznym, finansowanie wyborów lub partii politycznych za uzyskiwane wpływy.
Taka definicja zjawisk korupcyjnych, przyjęta w we wspomnianej Strategii ,wynika z podpisanej przez Polskę 10 grudnia 2003 roku, Konwencji ONZ przeciw Korupcji.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)