389 obserwujących
1825 notek
4638k odsłon
  2495   0

Szef ZNP Sławomir Broniarz jako Eliot Ness?

„Strajk jest legalny, naszeżądania mieszczą się w zakresie spraw, o które może toczyć się spór zbiorowy. Walczymy o:

- o podwyższenie statusu zawodowego (domagamy się 10% podwyżki),

- o miejsca pracy i utrzymanie warunków pracy i płacy do 2022 r.! (ponieważ w wyniku reformy będą zwolnienia i tzw. „obniżki” etatu). (Informacja ZNP)”

  Dzisiejszy strajk nauczycieli nie mógł być sygnowany etykietą protestu przeciwko rządowi. Należało znaleźć inne uzasadnienie kojarzące z protestem w interesie społeczeństwa (przeciwko wprowadzanej reformie szkolnictwa). Co jest nadużyciem semantycznym i merytorycznym.  Kwestie wynagrodzenia w szkołach regulują samorządy. „Ponieważ minister właściwy ds. oświaty ustala (w drodze rozporządzenia) tylko minimalny poziom wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela na danym stopniu awansu zawodowego, faktyczną wysokość tego wynagrodzenia ustanawia organ prowadzący szkołę, czyli w większości przypadków samorząd terytorialny.”
   
Zwierzchnictwo tychże samorządów przywołuje także szef ZNP w swojej wypowiedzi dla Gazety Wyborczej: Dyrektorzy krakowskich szkół opowiadają o swoich obawach, że jeśli do szkoły w dniu nauczycielskiego protestu przyjdzie kilkudziesięciu uczniów, nie będą w stanie zająć się nimi w pojedynkę. Szef ZNP Sławomir Broniarz informuje „Wyborczą”: – W takiej sytuacji odpowiedzialność za zorganizowanie opieki nad dziećmi spada na samorząd, który jest organem prowadzącym szkoły.”
Równocześnie ZNP zabroniło zapewnienia opieki w ramach prowadzenia lekcji przez nauczycieli niepopierających akcji strajkowej.
  Zatem łączenie postulatów z protestem przeciwko rządowej reformie jest nadużyciem. Świadomie zastosowanym przez szefa ZNP. Który jak widać przez manipulowanie opinią społeczną (głównie rodziców) sam demoluje prawidłowo rozumiany status zawodowy nauczycieli.

  
Z wymienionych na stronie ZNP postulatów wynika, że wg szefa ZNP status zawodowy nauczyciela jest określony wprost jego zarobkami. Nie wiedza, umiejętności pedagogiczne, wzorce moralne itp. A jedynie pensja-. Powrót do zasady znanej wielu z przeszłości: czy się stoi czy się leży- pensja się należy.

 Drugi z postulatów, czyli zapewnienie pracy na 5 lat pan Broniarz i ZNP uniezależnia samorządy od racjonalnych decyzji wynikających z potrzeb zatrudnienia vs ilość uczniów objętych obowiązkiem szkolnym.
   Nie było strajku w momencie likwidowania w latach 2008-2014 ponad 1100 szkół. Wtedy pan Broniarz referendum strajkowego nie robił.
   Na zmniejszone zapotrzebowanie na nauczycieli wpływa wprost demografia.  Paradoksalnie z zapowiedzi MEN o konieczności zmniejszenia liczebności uczniów w klasie i zniesienia zmianowości w szkołach należy spodziewać się nawet zwiększenia zapotrzebowania na etaty nauczycielskie. Z kolei sama reorganizacja szkół nie polega przecież na zredukowaniu liczby nauczanych dzieci i młodzieży, a jedynie na zamianie podległości 2 klas gimnazjalnych pod szkoły podstawowe. Zatem liczba niezbędnych nauczycieli nadal będzie zależała jedynie od zapotrzebowania wynikającego z demografii. A wspomniane założenie zmniejszenia liczby dzieci w klasach wpłynie na pewno na utrzymanie dotychczasowej liczby nauczycieli nawet przy zmniejszonej liczbie dzieci w szkołach,. Albo wręcz doprowadzi do zwiększenia zapotrzebowania.
   Wg informacji udzielanych mediom ZNP podał:” W piątek odbywa się strajk szkolny.Nauczyciele, woźne, szkolne kucharki czy sekretarki przychodzą do szkół, ale nie będą pracować. Nie będą też opiekować się uczniami. Do strajku szkolnego przyłączyły się także niektóre przedszkola, np. Przedszkole 56 w Sosnowcu. - Strajkujemy, bo zależy nam na edukacji i przyszłości naszego zawodu - podkreśla Związek Nauczycielstwa Polskiego, organizator strajku.

Do 31 kwietnia nazwa :strajk szkolny: odnosiła się jedynie do strajku dzieci wrześnieńskich z 1901 roku. ZNP ten symbol ważnego dla Polski oporu uczniów – użył do swoich celów. To obrzydliwe. O ile MEN przez ustalenie płac minimalnych może mieć wpływ na poziom płac o tyle nie ma go w przypadku personelu pomocniczego. Szkoła to roganizm , który nie składa się jedynie z nauczycieli. W dodatku przystępujących do strajku. To nie jest strajk szkolny. To strajk nauczycieli i ZNO, które wplątuje manipulacyjnie wychowawców przedszkolnych, rodziców i dzieci.
     To bardzo niedobry objaw, gdy ZNP ulega partyjnym interesom. Udział pana Broniarza w spotkaniu Komitetu Obywatelskiego w Kaliszu, na którym wprost sprzeciwiano się polityce rządu PiS. „
Powinniśmy dążyć do tego, żeby nie było to tak bardzo uzależnione od tego, kto rządzi, żebyśmy nie byli poddani w niewolę polityczną, w jakiej się obecnie znaleźliśmy." (S Broniarz na spotkaniu w politykami PO w Kaliszu)
Udział w proteście przedszkoli jest kolejnym dowodem na iluzoryczność racjonalnych intencji ZNP.  Szkoda, że nie włączyli do tego protestu porodówek i laboratoriów in vitro. ZNP zafundowało swoim członkom przedłużony weekend. Z postulatami naciągniętymi do granic nieprzyzwoitości do oprotestowania decyzji tego rządu. Komu to ma służyć? Bo na pewno nie dobrym nauczycielom i naszym dzieciom.
   
Wydaje się, że prawdziwe intencje ZNP ujawniła posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt w rozmowie z RMF FM, „ żepostulaty podwyżek to tylko pretekst, bo nie mogą tak wprost strajkować przeciw rządowi”.
ZNP zastosował metodę na Al. Capone, którego skazano za przestępstwa podatkowe. Bo za mafijne się nie udało. Tylko w USA działano na rzecz obywateli.
A u nas? Niech żyje Strajk! A gdzie odpowiedzialność? I przyzwoitość wychowawców naszych dzieci?

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo