0 obserwujących
15 notek
4623 odsłony
205 odsłon

Profesor Romuald Szeremietiew - nie znający życia marzyciel.

Wykop Skomentuj5

Z pewnym opóźnieniem wysłuchałem na Youtube rozmowę z prof. Romualdem Szeremietiewem, dotyczącej między innymi jego wizji budowy polskiego czołgu.
https://www.youtube.com/watch?v=87mzRNm3C2I
Bardzo podziwiam Pana Profesora i cenię jego wiedzę . Zawsze staram się przeczytać i wysłuchać wszystko co publikuje i omawia. Jednakże pewne części jego wypowiedzi , niestety wskazują na pewne „marzycielstwo” , może naiwność wynikająca z braku doświadczenia w pracy w polskiej rzeczywistości gospodarczej. Oczywiście zgadzam się z Panem Profesorem, że „mamy zdolnych ludzi,  którym trzeba dać możliwości”. Niestety w Polsce funkcjonuje to „kulawo”. Nie mamy szansy na budowę w Polsce nowoczesnego uzbrojenia bez zakupu licencji.
Dlaczego tak sądzę?  Ponieważ wprowadzeniem do produkcji zajmowałyby się przedsiębiorstwa państwowe. Z moralnością wyniesioną z tradycji komunistycznej, gdzie zarządy są często z politycznego nadania. Gdzie szefem firmy zostaje działacz partyjny nie mający pojęcia o gospodarowaniu.
Jak funkcjonuje taka firma. Marnie wynagradzani fachowcy obserwują „panoszącą się” niekompetencję, z zarobkami często wielokrotnie przekraczającymi ich wynagrodzenia. Co oni wtedy robią? Szukałem w słowniku języka polskiego niewulgarnego słowa które oddało by stan ich ducha . Nie znalazłem . Dlatego , mimo że uważam że nie powinno się używać wulgaryzmów w tekstach pisanych, muszę to napisać – oni to wszystko PIERDOLĄ! I jeśli „chodząca niekompetencja” ma jakiś „świetny” pomysł , dla fachowca na pierwszy rzut oka „kretyński”, fachowiec myśli - skoro jesteś taki „świetny”, to go realizuj.  Stąd mamy takie działania jak kilkunastoletnie budowanie fregaty rakietowej, która ostatecznie okazała się patrolowcem. Nie wspominając o gigantycznych , zmarnotrawionych kosztach
W swojej pracy obserwowałem takie sytuacje wielokrotnie, w kilku spółkach państwowych i miejskich, w PKP i w dwóch spółkach prywatnych (w jednej z nich kochanka właściciela została dyrektorem). Spółki prywatne szybko zbankrutowały, bo fachowcy odeszli do konkurencji. Niestety w spółkach państwowych fachowcy często nie maja gdzie odejść , bo ilu kolejarzy, ciepłowników, energetyków , fachowców od produkcji broni zatrudni konkurencja prywatna. Po za tym spółki państwowe czy samorządowe nie zbankrutują. Oczywiście wszystko to odbywa się na nasz koszt.
Ja rozumiem że partie polityczne , organizacje samorządowe po wygranych wyborach, muszą gdzieś zatrudnić swoich sympatyków, ponieważ jest to niezbędny warunek do wygrania następnych wyborów. Ale niech ci ludzie nie mają wpływu na funkcjonowanie firmy. Zostawmy to fachowcom. Znałem osobiście takiego człowieka , zasłużonego „solidarnościowca” który „pracował” jako dyrektor  pewnej spółce miejskiej. Pewnego dnia , potrzebowałem go odwiedzić . Zapytałem w sekretariacie gdzie jest jego biuro – sekretarka nie wiedziała. Miał osobny pokój , z osobnym wejściem, nie wtrącał się do bieżącego funkcjonowania. I to rozumiem. Niestety najczęściej tak jest, że zasłużony działacz nie tylko wtrąca się w funkcjonowanie firmy, to jeszcze ciągnie za sobą „ogon” krewnych , znajomych, kochanek, których usadza się na różnych stanowiskach, którzy (uwaga wulgaryzm) „wpierdalają się” (również nie mogłem znaleźć odpowiedniego słowa, bo „wtrącanie się” nie oddaje dokładnie tego „działania”) w bieżące funkcjonowanie firmy czy instytucji. Każdy kto funkcjonuje dłużej w naszej rzeczywistości gospodarczej, na pewno zetknął się z takimi sytuacjami – są one powszechne. Niektóre są na pierwszych stronach gazet jak np. Stadnina w Janowie ( PiS) czy PLL LOT (PO). I nie jest to tylko polska przypadłość. W Francji , na przykład, kiedy upaństwawiano wszystko co jest możliwe (za rządów socjalisty Mitteranda ) , wszystko co upaństwowiono zaczęło natychmiast przynosić straty. Zasłużeni towarzysze partyjni których chciano w ten sposób „nagrodzić” albo usunąć na boczny tor, żeby nie przeszkadzali, nie są dobrymi managerami.
Oczywiście spotkam się tutaj z zarzutem  - „ przed wojną państwowy przemysł funkcjonował znakomicie.” Ale wtedy była inna mentalność i moralność. Było lepiej, ale też zmagali się z tym problemem. „Kariera Nikodema Dyzmy” była napisana przez Tadeusza Dołęgę-Mostowicza na podstawie obserwacji rzeczywistości.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka