Witam serdecznie,
Obchody dwudziestej rocznicy upadku komunizmu w naszym kraju , powinny być dobrym momentem na refleksję nad losami jednostek ,które poświęciły swoje prywatne ambicje ,plany, czasem i możliwości dla dobra ogółu i nikt tego nie docenił. Nie udało im się uchronić swoich osobistych wyrzeczeń i ich skali przed zapomnieniem. Przerażające jest to ,że byli i są ludzie ,których heroiczna i niezłomna postawa była cząstką wielkiego obywatelskiego ruchu opozycyjnego wobec totalitarnego ustroju, a którzy umarli gdzieś w biedzie i nędzy i nikt im nawet nie podziękował za to ,że poświęcili dla nas kawałek swojego życia.
Zaangażowanie w opór wobec władzy totalitarnej niosło za sobą zamknięcie przed takową jednostką i tak ograniczonych możliwości jakie dawał represyjny system, narażało na szykany, fizyczne cierpienie (bo przecież nie jest przyjemnie zostać zbitym na przysłuchaniu na kwaśne jabłko) ,pozbawiało spokoju,ale jednocześnie otwierało furtkę dla całego społeczeństwa ,że po upadku ciemiężyciela pojawią się nowe perspektywy , nowe możliwości również dla tych zaangażowanych i niezaangażowanych, dla wszystkich. Oczywiście w każdym wielkim zrywie mas muszą być jednostki ,które na czele takich działań stoją. Nie może być jednak nic gorszego i bolesnego dla zwykłego „szarego” uczestnika historycznych przemian ,swoistego malutkiego trybiku w maszynie , gdy słyszy na przykład w programie telewizyjnym wielkiego Polaka ,którego nazwisko szarpie deklinacją w każdej sekundzie cały świat ,jak to próbują nam wmówić niektóre ośrodki opiniotwórcze, uzurpującego sobie wszystkie zasługi w walce z reżimem , a dodatkowo określającego swoich obecnych kontestatorów ,a kiedyś współbraci w walce ,mianem zazdrosnych nieudaczników.
Nie każdy opozycjonista czy też człowiek ,który swoją postawą dał świadectwo negacji komunistycznego systemu ,musiał po okresie komunizmu wykazać się konformizmem i zostać politykiem czy szukać swojego miejsca w biznesie gdzieś obok ludzi dawnej nomenklatury. Miał jednak prawo oczekiwać od klasy politycznej z pnia solidarnościowego ,że nie zostanie zdradzony ,że ktoś powie na jakieś radzie ministrów - panowie nie możemy zawieść oczekiwań tych ludzi , nie możemy pozwolić sobie na nonszalancję i nieroztropność w rządzeniu państwem, żebyśmy mogli dzisiaj siedzieć w tych wygodnych fotelach ,może ktoś odmówił współpracy i załamała się jego kariera naukowa , ktoś dostał pałą i jest kaleką żyjącym na zasiłku. Doceńmy poprzez swoją sumienność , te krople które drążyły skałę.
Czy byłby to przejaw sentymentów ,na które nie ma miejsca w polityce? A może taki sposób myślenia byłby zwykłym wyrazem przyzwoitości ... Może wyrazem przyzwoitości byłaby lustracja całej sfery publicznej. I może wreszcie ktoś by odpowiedział ,za te wyrwane paznokcie , wyłamane palce ,za obrócony taboret! Ktoś kiedyś miał poczucie ,że ma realny wpływ na to co się dzieje ,że zmienia Polskę na lepsze. Dziś po tych dwudziestu latach wielu zwykłych ludzi ,pełnych nadziei na nową lepszą Polskę , po ’89 roku ma odczucie ,że tak naprawdę nie mieli na nic wpływu , że dogadano się z czerwonymi gdzieś wysoko nad ich głowami i nikt nawet ich nie zapytał „Narodzie czy mamy z nimi negocjować?” Czy wybaczenie i miłosierdzie wobec ludzi aparatu komunistycznego nie powinno być tylko i wyłącznie gestem ogółu , a nie poszczególnych jednostek fraternizujących się z oddającymi władzę ,upatrujących indywidualnych korzyści w nowych realiach.
Po dwudziestu latach od upadku komunizmu , III RP nie jest na pewno państwem ,o którym możemy się wypowiadać skrajnie krytycznie . Czego wy chcecie ??? Przecież nie jest źle ! NATO jest , UE jest , wolność jest, demokracja jest – powie obywatel. Ale jak się tak głęboko wciągnie nosem powietrze do płuc to poczujemy smród , smród rozkładających się trupów ukrytych w szafach . Te trupy to wartości , które III RP zrelatywizowała. Przecież tak naprawdę od sfery wartości jakimi kieruje się społeczeństwo powinna się zacząć transformacja.
Kiedyś Andrzej Gwiazda zagadnięty na ulicy przez jakiegoś przechodnia dostał od niego takie o to pytanie :
- Panie Andrzeju a Pan nie w polityce , nie w biznesie ? Przecież były chyba możliwości?
- Oczywiście były możliwości ale czy wtedy podałby mi Pan rękę na ulicy ? – mówi Pan Andrzej
- No , chyba nie – odparł mężczyzna.
A właśnie !!! Dla niektórych owe „podałby mi Pan rękę na ulicy” jest ważniejsze niż imieniny na tysiąc osób....



Komentarze
Pokaż komentarze