49 obserwujących
196 notek
632k odsłony
1317 odsłon

Czarna sukienka czyli o leśnikach

Wykop Skomentuj7

Od dłuższego czasu nie nocowaliśmy w domu. Spaliśmy w różnych kryjówkach w lesie. Obawialiśmy się napadu Ukraińców. Mordowali oni Polaków, a szczególnie pracowników służby leśnej. O takich wypadkach było coraz głośniej i do nas dochodziły coraz to nowe wieści o napadach na gajówki i leśniczówki.
Mój ojciec był podleśniczym (...). Tego tragicznego dnia (...) siedzieliśmy jeszcze z ojcem w mieszkaniu. Zapadał już zmrok. (...) Wychodziliśmy [by skryć się] całą rodziną. W leśniczówce pozostała tylko nasza służąca z moim dzieckiem, młoda Ukrainka, traktowana przez nas jak członek rodziny.
(...) Za chwilę [ktoś] zaczął mocno stukać do drzwi.(...) Tatuś wtedy powiedział: „uciekaj, ja wezmę tylko karabin.” Wszyscy razem wybiegliśmy tylnymi drzwiami na podwórze. (...)
Banderowcy znaleźli ojca w stajni. Ojciec powiedział im, że dziecko jest jego wnuczką, nie wiedząc o tym, że Marysia [ukraińska służąca – przyp.Mohort] powiedziała banderowcom, że jest ono jej.
Zabrali Ojcu karabin, zegarek, pieniądze.
Na nic zdały się prośby i błagania dziewczyny, by pozostawili dziecko w spokoju.
Ojcu kazali zdjąć kurtkę, bluzę oraz obuwie. Kazali mu położyć się twarzą do ziemi i strzelili kilka razy w tył głowy. (...) Zabrali Marysi dziecko i kazali jej uciekać. Dziecko zabili kolbami, miało 22 miesiące.
Uciekłam do mieszkania naszego sąsiada Ukraińca, miejscowego kowala. (...) Jego córka, moja koleżanka (...) po chwili wpadła do mieszkania i krzyknęła: „Janka uciekaj, bo idą do naszego domu.” Wyszłam, ale nie miałam sił, by dalej uciekać i nie wiedziałam, gdzie mam uciekać. Usiadłam pod ścianą domu kowala od strony ogrodu i tak niewidoczna przedrzemałam prawie przez całą noc. (...)
Z daleka widziałam, jak płonie nasz dom i podleśniczówka, w której mieszkał Jasio Słoma z żoną. Kiedy na dworze zrobiło się całkiem jasno, wyszłam z ukrycia.
(...) wszyscy, którzy przebywali w tym czasie w leśniczówce zostali zamordowani. Razem 13 osób i moje dziecko. Znaleziono ich w piwnicy. Byli zakłuci bagnetami. Chodziłam z jednym policjantem niemieckim, znaleźliśmy pod płotem Jaśka Słomę, miał 15 ran kłutych w plecach (...). Jego żona miała 6 ran kłutych i leżała w kuchni. Nadpalone zwłoki mego ojca leżały w pobliżu zgliszcz stodoły, a moje dziecko na wpół spalone w pobliżu zgliszcz domu. Wszystkich pomordowanych pochowała firma niemiecka [właściciel lasów] na własny koszt (...).
Odnalazłam ukryty w piwnicy kuferek z moimi rzeczami, czarną sukienką, obuwiem i innymi rzeczami, które zabrałam ze sobą do Borysławia. Tam mieszkałam przez 6 miesięcy. Następnie wyjechałam w okolice Tarnowa, gdzie pracowałam. Pod koniec 1944 roku zabrano mnie na roboty do Niemiec. (...) Tam poznałam swego przyszłego męża narodowości holenderskiej i w marcu 1945 roku wzięliśmy ślub. Po zakończeniu wojny razem z mężem wyjechałam do Holandii i tu pozostałam na zawsze.

Rotterdam 1949 Janina Pit z d. Pittner
________

Nie udało mi się znaleźć relacji „rocznicowej”, więc zamieściłem tę opowiadającą o wydarzeniach z sierpnia 1943 roku w Majdanie (pow. Drohobycz, woj. Lwów). Ale równie dobrze mogła wyglądać tak napaść na leśniczówkę w Sokołówce (pow. Złoczów, Tarnopolskie), w której 12 stycznia 1944r. zginęły 4 osoby.

Poświętam ten post martyrologii polskiej służby leśnej na Kresach Południowo-Wschodnich w latach 1943-44 z rąk nacjonalistów ukraińskich.

________

Przed wojną praca w służbie leśnej cieszyła się w Polsce szacunkiem, równym niemal prestiżowi lekarza, księdza czy ziemianina. Często obejmującemu swe stanowisko nadleśniczemu pierwszą wizytę składał lokalny starosta a nie odwrotnie. Specyfika zawodu leśnika – ponadstuletnia tradycja, mundur, broń, myślistwo, ogromna wiedza o przyrodzie, zamieszkanie w lesie, a także wysokie zarobki i opieka nad majątkiem wielkiej wartości – kształtowała szczególny gatunek ludzi: indywidualistów, jednak o wielkiej świadomości społecznej i patriotycznej.

Pierwsza sowiecka deportacja przetrzebiła szeregi leśników i robotników leśnych, lecz ocenia się, że pozostało ich na całych Kresach około 16 tysięcy.

W czasie wojny leśnictwo znajdowało się pod zarządem niemieckim. Wyższe stanowiska zajęli Niemcy, Polacy i Ukraińcy stanowili niższy personel. Nadleśniczy, leśnicy i gajowi mogli posiadać jedynie broń śrutową.

Według szczątkowych danych – mieszkali przecież leśnicy często na odludziu, stąd brak świadków – na Wołyniu z rąk nacjonalistów ukrańskich zginęło co najmniej 395 leśników źródło. Nie można zapominać, że wraz z nimi ginęły ich rodziny.

Drugie półrocze 1943r. oraz początek 1944r. stanowiły w Galicji (Małopolsce) Wschodniej tzw. okres pregenocydalny, w którym banderowcy „eliminowali” elity polskiej społeczności. Zanim doszło do masowej eksterminacji oraz wypędzeń ludności, dokonywano mordów na wybranych osobach, w tym leśnikach. Sprawozdanie sytuacyjne Sekcji Wschodniej Dep. Informacji i Prasy Delegatury Rządu RP na Kraj mówiło:

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura