korek789 korek789
266
BLOG

Czy Frank Ryan był w burdelu w Madrycie?

korek789 korek789 Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Nazwisko Ryan jest bardzo lubiane przez filmowców. Było już w historii kina wielu bohaterów o tym nazwisku, na czele z amerykańskim szeregowcem z filmu Spielberga. Nie brakuje też aktorów Ryanów. Tym dziwniejsze jest, że kiedy autentycznemu Frankowi Ryanowi zdarzyło się przeżyć życie jakby wzięte z filmu, to nikomu przez ponad 70 lat nie przyszło do głowy przedstawić tego na dużym ekranie. Były na jego temat jedynie filmy telewizyjne. Jedna z postaci z filmu „Orzeł wylądował” na podstawie powieści Higginsa wydaje się jakby na nim wzorowana, ale losy Franka Ryana i filmowego Liama Devlina potoczyły się zupełnie inaczej.

Jeśli ktoś urodził się w 1902 roku w zachodniej Irlandii, jako jedno z dziewięciorga dzieci swoich rodziców, w miejscowości o nazwie Bottomstown, to niewątpliwie miał w życiu pod górkę. Gdy po zakończeniu I wojny światowej toczyły się w Irlandii walki z Brytyjczykami, Ryan kończył jeszcze szkołę. Kiedy nie udało mu się zostać nauczycielem, wstąpił w szeregi IRA. Jednak w tym czasie wojna z Anglią już się zakończyła rozejmem. Układ z Imperium z 1921 r., a właściwie brytyjski dyktat nazywany układem nie zadowolił młodych radykałów takich jak Ryan. Mieli oni poparcie Eamona De Valery, który podburzał ich do dalszego toczenia wojny, tym razem przeciwko rodakom, których uznano za zdrajców Republiki. Podczas wojny domowej Frank Ryan został ranny, a następnie internowany. Po wypuszczeniu, w 1925 r. udało mu się wreszcie ukończyć studia. Uczył irlandzkiego w szkole, był redaktorem gazetki krajoznawczej, ale równocześnie redagował biuletyn IRA pod tytułem An tÓglach (Ochotnik). Duże wrażenie zrobił na nim udział w 1927 r. w spotkaniu Ligi Przeciwko Imperializmowi w Brukseli, inspirowanej przez Sowietów organizacji jednoczącej wrogów USA, Wielkiej Brytanii i Francji z całego świata. Odtąd w IRA Ryan zawsze reprezentował skrzydło lewicowe. Czy dostawał też pieniądze z Moskwy? Nie można tego wykluczyć. W końcu Sowieci musieli kogoś w Irlandii popierać, szczególnie od momentu kiedy nie przypadł im do gustu najbardziej znany lewicowiec Jim Larkin (być może dlatego, że nie wyrzekł się katolicyzmu). Ryan został redaktorem nowego organu IRA, An Phoblacht (Republika) i współpracował przy wydawaniu pisma z niejakim Geoffreyem Coulterem, który kilka lat wcześniej określał się jako bolszewik i usiłował bez większego powodzenia tworzyć rady robotnicze na irlandzkiej prowincji. Gazeta pod kierownictwem Ryana zmieniła się nie do poznania i stała się jedną z najlepiej redagowanych. Ale lewicowy nurt w IRA przegrał i kariera Ryana podupadła. Odsiadywał nawet kilkumiesięczny wyrok w irlandzkim więzieniu z powodów politycznych. Nic dziwnego, że w 1936 r. chętnie udał się do Hiszpanii, aby walczyć po stronie Republiki. Wyróżniał się odwagą, został ranny, a w marcu 1938 roku został wzięty do niewoli przez walczący po stronie Franco oddział włoski. Skazany na śmierć przez sąd wojenny, był przez 16 miesięcy przetrzymywany w więzieniu w Burgos. Po upływie tego okresu, zamieniono mu karę śmierci na 30 lat ciężkich robót.

Czytając ten życiorys, trudno zrozumieć dlaczego tak lubiący lewaków Hollywood odpowiednio nie rozpropagował Franka Ryana. Zwłaszcza że Ryan robił duże wrażenie na kobietach i przeżywał liczne romanse, co scenarzystom dałoby spore możliwości. Być może, gdyby na Ryanie wykonano w Hiszpanii wyrok śmierci, to taki film by powstał, z udziałem wielkich amerykańskich gwiazd. Ale problemem dla miłośników lewicy było to, co w życiu Ryana zdarzyło się później i było zupełnie zaskakujące.

Początek wydarzeń związanych z odsiadką Ryana w Burgos jeszcze nie był taki dziwny. Oto dyplomata reprezentujący irlandzki rząd, Leopold Kerney w październiku 1938 r. odwiedził Ryana w więzieniu. Ryan był dość znaną postacią w Irlandii jako dziennikarz i polityk i mimo, że był wrogo nastawiony do rządu Eamona De Valery, musiał stać się obiektem zainteresowania dyplomaty. Kerney dla Ryana wynajął prawnika. Był nim Hiszpan o nazwisku Jaime Michel de Champourcin. Ten „okazał się” zaprzyjaźniony z niemiecką Abwehrą. Abwehra zorganizowała ucieczkę Ryana z więzienia w Burgos, choć była ona całkowicie sfingowana – ludzie Franco o wszystkim wiedzieli i współpracowali z Abwehrą w jej zorganizowaniu. Można by powiedzieć, że cel – wydostanie obywatela irlandzkiego z ciężkiego więzienia uświęcał środki i nic dziwnego, że Kerney posłużył się Abwehrą. Można by zadać pytanie, czym Irlandczycy mieli się odwdzięczyć Niemcom za tę przysługę. Jednak odpowiedź była prosta i zaskakująca. Niemcy chcieli samego Franka Ryana. Po „ucieczce” Abwehra zorganizowała Ryanowi pobyt we francuskim kurorcie Biarritz i w Paryżu, po czym został przewieziony do Niemiec. Po co Niemcom był irlandzki wywrotowiec, być może popierany przez Moskwę? Wprawdzie kiedy do „ucieczki” ostatecznie doszło,w lipcu 1940 r. między Niemcami i ZSRR kwitły dobre stosunki, ale obie strony już planowały wojnę.

Czy Ryan dostał z Moskwy polecenie podjęcia współpracy z Niemcami? A może z własnej inicjatywy zgodził się na nią, wiedząc, że wyrok 30 lat więzienia przy jego kiepskim stanie zdrowia (był prawie głuchy i cierpiał na powikłania związane z odniesionymi ranami) oznacza także wyrok śmierci. Abwehra planowała różne akcje w Irlandii z wykorzystaniem Ryana. Najbliższa realizacji była Operacja Gołąb. Ryan i współpracujący z Niemcami szef sztabu IRA Sean Russell mieli przedostać się do Irlandii i podjąć działania sabotażowe. W trakcie podróży na pokładzie niemieckiego okrętu podwodnego zmarł jednak Sean Russell i operacji zaniechano. Pojawiły się podejrzenia, że Russell został otruty. Po powrocie okrętu Abwehra przeprowadziła śledztwo z konkluzją, że Russell cierpiał na wrzody żołądka i zmarł wskutek pęknięcia (perforacji) wrzodu, bo na pokładzie okrętu nie było lekarza. Jeśli jednak ktoś pomógł Russellowi rozstać się ze światem, to Ryan był jednym z głównych podejrzanych. Sytuacja jest w ogóle dziwna. Najpierw przedstawiciel irlandzkiego rządu pomaga Ryanowi wydostać się z więzienia, a wkrótce potem Ryan udaje się na misję skierowaną przeciwko temu rządowi (bo rząd irlandzki w tym czasie ostro zwalczał ludzi IRA). W dodatku czas pomiędzy uwolnieniem Ryana a operacją Gołąb był bardzo krótki. Prawdopodobnie 15 lipca Ryan trafił w ręce Abwehry, potem wypoczywał w Biarritz i Paryżu, 4 sierpnia spotkał się z Russellem w Berlinie a już 8 sierpnia wsiadł wraz z nim na pokład U-Boota. Dlaczego uczestnictwo właśnie Ryana w operacji było takie ważne? Russell przygotowywał się do Operacji Gołąb od miesięcy. Ryan wziął w niej udział niejako z marszu. Czy zadaniem Ryana nie było czasem zabicie Seana Russella? Trzeba pamiętać, że "przedstawiciel rządu irlandzkiego w Hiszpanii".którym był Leopold Kearney, mógł być po prostu agentem brytyjskim. Mimo, że Russell i Ryan mieli wylądować na południu Irlandii, to celem ostatecznym ich działań miało być zaszkodzenie Wielkiej Brytanii. Jeśli jednak Kearney podsunął Ryana Niemcom w celu wyeliminowania Russella, to dlaczego Abwehra złapała przynętę? Być może sama Abwehra chciała z jakiegoś powodu pozbyć się Russella. Na przykład dlatego, że okazał się nieprzydatny, a przy tym za dużo wiedział.

W następnych latach Ryan głównie doradzał Abwehrze w sprawach irlandzkich i podobno starał się unikać ściślejszej współpracy. Abwehra ukrywała jego pobyt przed gestapo, które z pewnością byłoby bardzo zaskoczone obecnością w Niemczech irlandzkiego oficera Brygad Międzynarodowych.

Kiedy rozmowy z Abwehrą stawały się dla Ryana niewygodne, symulował, że nic nie słyszy. Ktoś z agentów Abwehry musiał mu cały czas towarzyszyć, bo podobno nie słyszał alarmów przeciwlotniczych. Ryan zmarł w Dreźnie w 1944 r. W Irlandii nic o tym nie wiedziano. W 1940 r, Abwehra celowo podsuwała tropy wskazujące na to, że po "ucieczce" z Hiszpanii wyjechał do USA. Kiedy wieści o jego kolaboracji z Niemcami dotarły do Irlandii, zapanowała cisza na jego temat. W latach 70-tych weterani IRA przyjęli jednak wersję, że nawet będąc formalnie na utrzymaniu Abwehry Ryan pozostał w duchu antyfaszystą i socjalistą i że jego kolaboracja nie przyniosła Irlandii żadnych szkód. W 1979 r. szczątki Ryana przewieziono z Drezna do Dublina i uroczyście pochowano. 

A tytuł notki? To nawiązanie do piosenki zespołu The Pogues, „The Sickbed of Cuchulainn” której bohater obieżyświat wspomina, jak pił whisky z Frankiem Ryanem w burdelu w Madrycie. Czy piosenka opisuje jakieś prawdziwe wydarzenie? Bardzo wątpię. No ale gdyby The Pogues zaśpiewali o tym jak Frank Ryan pił z agentami Abwehry w Biarritz, to ich kariera zapewne stanęłaby pod znakiem zapytania.

korek789
O mnie korek789

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura