Witam.Rozpoczęła się kolejna odsłona doradzania Jarosławowi Kaczyńskiemu, co ma zrobić, aby wygrać wybory. Każdy doradzać może, trochę lepiej trochę gorzej, parafrazując słowa piosenki w niezapomnianym wykonaniu Jerzego Stuhra. Z wypowiedzi, przybocznych Prezesa wynika, że tego typu rady są analizowane. To dobrze. Inna sprawa czy będą w razie, czego wdrażane. Z poczynań PiS, WIDAĆ JEDNAK OLBRZYMIĄ DETERMINACJĘ, aby wreszcie odnieść zwycięstwo i przejąć władzę. Bo prawdę mówiąc, jeżeli nie teraz, to kiedy. Mnie jednak interesuje postawa społeczeństwa. Ile nas szaraczków zdecyduje się pójść do wyborów i świadomie oddać głos na partię, która według niego będzie najlepsza. CZY BĘDZIE TO ZNOWU 25%, MOŻE 40% a może jednak dużo więcej. Zastanawiam się, czy Belka mówiąc o Saharze miał również na myśli postawę obywatelską zdecydowanej większości społeczeństwa. Czy leży w interesie partii będących w Sejmie, aby obudzić z marazmu śpiące społeczeństwo? Mam bardzo poważne wątpliwości. Taki układ najlepiej odpowiada partiom. Przecież nieobecny nie ma racji. Nieobecny nie zada kłopotliwych pytań. Nieobecny nie widzi jak jest okradany. Takie bezwolne zombie, można obciążać kolejnymi podatkami, dopłatami, ograniczać prawa pracownicze, płacić żebracze pensje. Czy do takich ludzi dociera, że na zachodzie nasi spece od marketingu zachwalają nasz kraj, jako doskonałe miejsce na inwestycje, bo mamy najtańszą i najdłużej pracującą
siłę roboczą w UE. Słuchałem przedstawiciela Republikanów mówiącego, że ten, kto będzie chciał dokonać zmian w tym kraju będzie musiał przeorać społeczeństwo do samego dołu, dotrzeć do najmniejszych społeczności
i przekonać je do wspólnego działania na rzecz Ojczyzny, jako dobra wspólnego. Należy się cieszyć, iż funkcjonują ludzie młodzi chcący podjąć się takiego dzieła, lecz jest to pieśń, mam nadzieję niedalekiej przyszłości. Patrząc na obecny układ partyjny, pewne jest, że PO, SLD nie jest zainteresowana tego typu działaniami, ponieważ myśli tylko o swoim wygodnictwie i niczym pasożyt, życiu na koszt tej bezwolnej większości. PSL tradycyjnie troszczące się o siebie, może docierać do swojego środowiska, ale wieś zaczyna szukać pomocy w PiS. Taką pracę stara się wykonać PiS. Stąd tyle spotkań w terenie w gminach, powiatach na terenach tradycyjnie niechętnych partii Kaczyńskiego. Jednak kulą u nogi jest aktyw miejski PiS. Większość to byli kombatanci, styropianowcy, ludzie oddani PiSowi, lecz niemający receptury na pozyskiwanie młodych, prężnych, wolących organizacje republikańskie lub narodowe głoszące bardziej radykalne programy. Należy, więc zacząć z nimi współpracę nie izolować się od nich. Aby wykorzenić tą zgniliznę, jaka rozpanoszyła się, dzięki naszej bierności, potrzeba młodych rąk do pracy od podstaw. Co z tego, że mają gorące głowy? Mają również zapał, który w nas powoli wygasa.


Komentarze
Pokaż komentarze