Ostatnio nasz obecny szef MON , przebił poprzedniego, którego bardzo " lubiłem".
O co chodzi?
Ciągle bredzi o tym jak to nas Rosjanie prowokują i jak dzielnie stawiamy im opór, dokonując tzw przechwyceń.
Raz to jest 40 km, drugi raz 56 km od granicy w sumie brazylijski tasiemiec.
Wychodzi nasz tygrysek z plecakiem i z poważną miną zwyczajnie manipuluje ( straszy)
Najczęściej usłużne media podają że:
1 zbliżył się do granicy.
2 nie podał planu lotu.
3 miał wyłączony transponder.
Otóż
1 serio się tak zbliżył? Bez jaj. W czasach słusznie minionych rewizjonistyczne Atlantyki latały tuż przy granicy i to częściej niż Tusk składa nowe obietnice. Czy gdzieś w mediach PRL , była choć wzmianka? Czy gen. w ciemnych okularach robił z siebie błazna?
Ot była zabawa z wyskakiwaniem przed Atlantyka i włączanie dopalacza.
2/3 samolot wojskowy w przestrzeni miedzynarodowej nie ma obowiązku podawania planu lotu. Nie musi mieć włączonego transpondera, nie ma nawet obowiązku jego posiadania.
Jedynym wyjątkiem jest jak leci w korytarzach cywilnych, lub nad terytorium innego kraju na życzenie władz tego kraju.
Po co więc to nakręcanie histerii wojennej i straszenie ludzi?
Po co te kłamstwa?
To wszystko służy temu, żeby wciskać nam kit, że Rosja jest zagrożeniem i dalej im przekazywać uzbrojenie.
Oraz żeby pod pretekstem zagrożenia szybko przyjąć SAFE kupić nie to , co potrzeba, ale za to drożej i uratować europejską zbrojeniówkę, która nie ma dobrej passy.
Mamy do czynienia z manipulacją na ogromną skalę. Rząd, media z każdej opcji, dyżurni łeksperci i miłośnicy wideł bojowych.
Co do ekspertów...
Taki jeden bardzo udowadnia, że to wszystko prowokacje Rosji.
Zapomniał jak sam " wleciał" w Bornholm.
Co tu jest q... grane?




Komentarze
Pokaż komentarze (35)