Goracy dzień...
---
Na początek zastanawiający zapis w (jeszcze?) aktualnej ustawie lustracyjnej
W przypadku, gdy współpraca danej osoby z organami bezpieczeństwa państwa odpowiada formom działalności określonym w załączniku do ustawy, a nie została w taki sposób oznaczona w dokumentach organów bezpieczeństwa państwa, dane osobowe tej osoby zamieszcza się w katalogu, o którym mowa w art. 52a pkt 5, w k ategorii odpowiadającej rodzajowi współpracy, wraz z przyporządkowaniem do stosownej formy współpracy. Informację w tym zakresie zamieszcza się w katalogu.
Ciekawy, bo
a) znaczy się, o zakresie współpracy ostatecznie będą decydować niezależni
badacze z IPN?
b) byłem przekonany, że w teczkach jest najprawdziwsza prawda i nie trzeba jej
retuszować ani weryfikować
Miliśmy dziś do czynienia z pilotażową próbą oznaczania?
---
Jak donosi rzecznik IPN dokumenty na Jamroza i Grzybowskiego zostały znalezione tak szybko tylko dlatego, że akurat w tym dniu zaczęto opracowywanie katalogu osób publicznych. Szczęśliwy przypadek... Poseł Mularczyk zdaje się nie pamiętać o której złożył wniosek o sędziowskie teczki... Przed Stępniem w każdym razie miał bardzo niewyraźną minę.
---
A właśnie, zawartość sędziowskich teczek jakaś taka nieprzekonywująca. Jedna niemal pusta, za to - jak twierdzi Kolenda-Zaleska, nie ma potwierdzenia na portalach - dotycząca okresu po... Okrągłym Stole. W drugiej odmowa z pobudek moralnych. Czyżby idealny kandydat do poprowadzenia bieżącej rewolucji?
---
Sprawa rzeczywiście wymaga małego dochodzenia. Wypadałoby dokładnie prześledzić drogę ujawnionych dziś materiałów na przestrzeni kilkunastu lat. Do dzisiejszego poranka. Bo albo mamy do czynienia z ich długoletnim skrywaniem, co byłoby olbrzymim skandalem albo materiały te były znane (np. rzecznikowi interesu publicznego), a dziś wyciągnięto je do brudnej gry wiedząc o niewinności („niewinności"? sam już nie wiem co myśleć?) członków TK. W pierwszym wypadku powinny polecieć głowy byłego szefa IPN, a pewnie jeszcze i kogoś, w drugim - nie rokuję długiej kariery posłowi Mularczykowi. A raczej nie rokowałbym, w końcu to Polska.
---
Wstyd przyznać, ale nazwiska rzekomych oficerów prowadzących wleciały jednym uchem, wypadły drugim. Mimo, że jedno się kojarzyło... Paradoks każdej lustracji? Etatowi agenci mniej ważni od tajnych współpracowników.
---
Nawet przypadek Andrzeja Ceynowy nie doczekał się dziś rozwiązania. Jego teczka - jak ostatnio niemal wszystkie - też trochę dziwna. Odmowa sprzed 30 lat się zachowała, a zobowiązanie do współpracy z 87 - nie? Na razie w zapomnianym starciu sprzed miesiąca Ceynowa-Wprost obstawiam remis.
---
...gorący dzieŃ


Komentarze
Pokaż komentarze