Dzisiejszy dzień (17 kwietnia 2008 roku) przez przyszłe pokolenia historyków i politologów będzie uważany za datę zwrotną w batalii o Prezydenturę 2010. Dzień w którym Lech Kaczyński odbił się od sondażowego dna. Jedną decyzją.
Nie, nie Donalda Tuska bojkotującego już nie tylko igrzyska w Pekinie, ale i nobliwą redakcję Rzepy. A - o dziwo - własną. Prezydent Kaczyński w końcu stanął na wysokości zadania, wykazał odwagą i jednym podpisem nadał obywatelstwo Rogerowi. Mamy nowego rodaka, który poprowadzi kadrę do brązu na ME 08, a w RPA będzie jak nic złoto. Zgodne trio KBK na fali futbolowego sukcesu ozdobi wszystkie billboardy w Polsce fotosami Lecha z uśmiechniętym Rogerem. W wyborach Lech K. zmiażdży Radosława Sikorskiego (70-30%), któremu nawet żona nie pomoże, a Donald zamieszka z Cimoszewiczem w puszczy. Lech rozpocznie na luzie drugą kadencję, a w 2011 PiS będzie dysponował 308 posłami.
Tak będzie.

I tylko jedna rzecz budzi niepokój. Czy w tym kraju można coś, nawet pozytywnego, zrobić nie ulegając złowieszczym wpływom WSI? W tym 24?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)