Przychodzi student na egzamin. W odpowiedz na pytnie egzaminacyjne wkrada się błąd rzeczowy. Profesor chce do indeksu wpisać 2. Na to student: ale panie profesorze to tylko taki lapsus słowny...- ta historia jest oczywiście zmyślona. Jednak jaka mogła by być odpowiedź profesora patrząc przez pryzmat kampani wyborczej a konkretnie ciągłych pomyłek jednego z kandydatów na najważniejszu urząd w państwie można się przez chwile zastanawiać.
Czy wolno studentowi popełniać błąd rzeczowy na egzaminie i nie ponieść tego konsekwencji? Wszyscy wiemy, że nie!
Czy wolno kandydatowi na prezydenta popełniać ciągłe "wpadki" (wpadki czy taka wiedza zaczęło zastanawiać)? W niedzielę zdacydujemy sami!



Komentarze
Pokaż komentarze (4)