Żal zrobiło mi się Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego kiego to opublikowano pierwsze sondażowe wyniki wyborów prezydenckich 2010. Kiedy 10 kwietnia Polacy udali się pod Pałac Prezydencki, i tam trwali aż do pogrzebu Prezydenckiej Pary, Ci dwaj twórcy poszli na Krakowskie Przedmieście z kamerą by pokazać ten kawałek Polski. Ludzie, którzy wypowiadali się w filmie mówili o przebudzeniu, zobaczyli, że nie są sami. Ewa Stankiewicz i Jan Pospieszalski robiąc film "Solidarni 2010" narazili się na falę, dla wielu niezrozumiałej, krytyki. Co wiecej, jak się okazało po kilku dniach od premiery, Ewa Stankiewicz tym projektem postawiła na szali swoją karierę zawodową. Firma Gutek Film wycofał się z dystrybucji fabularnego filmu Stankiewicz "Nie opuszczaj mnie".
Według pierwszych sondażowych wyników z Polską przedstawioną w "Solidarni 2010" co się stało- Komorowski pokonał Kaczyńskiego. Jednak w sztabie Komorowskiego wymuszona radość. Jak to liczyli na zwycięstwo w pierwszej turze? Kandydat PO przestraszył się kolejnych dni kampani już tylko "w cztery oczy"?
Jak pamiętam z poprzednich wyborów przez całe dnie w telewizji były podoawane informacje, że co któraś osoba głosująca jest odpytywana w celu poznania pierwszych nieoficjalnych wyników. A wczoraj nic o tym nie wspominano. Co więcej nie powiedziano ile osób przebadano by przedstawić pierwsze wyniki tuż po zamknięciu lokali wyborczych. I co się okazało? Pierwsze wyniki PKW o północy i porażka instytutów badawczych. Dopiero póżniejsze wyniki PKW, nad ranem, zaczęły doganiać wyniki, które o 20 (choć chyba do niej brakowało kilku sekund) podał Pragram 1.
W sztabie Jarosława Kaczyńskiego bez rozpaczy, umiarkowane zadowolenie. 4-5 proc. do odrobienia w drugiej turze jest możliwe. Dlaczego jednak, powraca do pytania, sztab Bronisława Komorowskiego nie tryska radością, jeśli się jest na plus 5 proc. to przecieże też nie mało. Czyżby rzeczywiście, do 20.00, żyli w prześwaidczeniu, że pierwszą turą zakończą kampanię wyborczą? Przecież zrobili już tak wiele. Odebrali "twarze" kampani Napierwlskiemu, sami rozmywając swoją liberalność w objęciach lewicy. Członkowie PiS-u z uśmiechem podpowiedali, że jeszcze Urban pozostał wolny. Może za parę dni zobaczymy silniejszą więź lewicy z PO. Choć, co jest niemalże pewne, PiS będzie tak prowadziło dalszy ciąg kampani by ci co zagłosowali w I turze na Napieralskiego zastanowili się czy nie warto poprzeć, tym razem, Kaczyńskiego.
Jakiś czas temu Donald Tusk ogłaszał, że PiS wygine jak dinozaury. Obecna kampania pokazuje, że PO coraz bardziej rozmywa swoją liberalność robiąc ukłon w stronę lewicy. Pierwsze osoby obserwujące scenę polityczną, mogące publicznie przekazać swoją opinię o wyniku, przedstawiły Komorowskiego jako przegranego. Zdobyli poparcie osób od lat zasilających szeregi lewicy jednak nie zdobyli głosów konkretnych wyborców o czym świadczy wynik (zwycięzcy) Napieralskiego.
Jaki ukłon w stronę SLD będzie robiło PO z Komorowskim w najbliższych dniach? Czy liberalność PO, przy poparciu SLD, nie zacznie podzielać losu dinozaurów, rozmywając swe poglądy w lwicowości? A wtedy to już tylko pozostanie władza dla władzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)