Ups!!! bądź też- Tego można było się spodziewać...- po wielu dniach królowania w mediach i polskich miejscowaściach Grzegorz Napieralski nie poparł oficjalnie żadnego z kandydatów na prezydenta. To było do przewidzenia. W innym wypadku Napieralskiemu przypiętoby łatkę, określmy to, handlarza stanowisk. I co by z pewnością wypominano mu przez bardzo długi czas to brak wierności swoim poglądą.
A więc po co Napieralski tak wytrwale zajmował antenowy czas? Faktycznie szukał godnego kandydata do przekazania swoich głosów? Czy też bazując na kampani prezydenckiej rozpoczął kolejne kampanie samorządową i już przyszłoroczną- już dziś dbając o przyszły wynik SLD? Jako pierwszy ruch Napiralski zorganizował okrągły stół w sprawie służby zdrowia. Tym samym w pewnym sensie pomógł Kaczyńskiemu. I oczywiście Napieralski przez cały czas wraca do tematu in vitro, związków homoseksualnych. Tym samym wmawiając społeczeństwu, że w Polsce ta kwestia nie jest wciąż uregulowana bo nie jest tak samo jak w Europie. Przypominając już Mikołaj Rej mówił: Polacy nie gęsi i swój język mają. Przekładając na dzisiejsze realia można powiedzieć: Polacy swoją tradycję i poglądy mają. Komorowski wypowiadając się na temat in vitro, w czasie kampani, mówi, że jest za. Z kolei w kwiesti związków proponuje... "dostosowanie" prawa do osobistej sytuacji. Napieralskiemu nie wystarczyło to by konkretnie porzeć marszałka no ale i raczej wypowiedzi nie odebrały mu głosów. Można przypuszczać, że Napieralski rozdzielił swoje głosy.
W telewizji, w gazetach znajdowało się miejsce by te relacjonować dylematy Napieralskiego. Choć jak się okazuje nie na wszystkie inforamcje w mediach można znależć miejsce. Np.: Kończąc wieczór wyborczy, po I turze, marszałek Komorowski udał się do Afganistanu, gdzie spotkał się z żałnierzami. Wcześniej, ta wizyta, okryta było tajemnicą. Społeczeństwo dowiedziało się o niej dopiero gdy kandydat na prezydenta był już na miejscu. To co dziwiło wielu komentatorów podróży to ilość przesiadek jakie ją przerywały. Po czym, nieliczne madia jak np. Niezależna.pl (niezalezna.pl/article/show/id/35848) ujawniły, że w Armeni doszło do spotaknia marszałka z tamtejszym szefem MSZ. O co w nim chodziło? Dziennikarze najpopularniejszych mediów przemilczeły temat. Jak donosił portal Niezależna.pl w Armeni wizyta nie była tak skrywana co więcej pisano także o wizycie, tego samego dnia, osób z Rosji. Dlaczego, np. w telewizji, nie znalazł się czas na poinformowanie społeczeństwa o tej wiezycie? No chyba nie dlatego, że Napieralski zajął cały antenowy czas!
W Polsce w ostatnich dniach wiele się dzieje. Tuż po I turze gwiazdą TV był przewodniczący SLD. (Dziś kilkanaście godzin po ogłoszeniu decyzji Napieralski jeszcze nie pokazał się przed kamerami). I tylko powstaje pytanie: jak to jest, że dla lansu Napieralskiego w TV można znaleźć czas a dla relacji ze spotkanie Komorowskiego z szefem MSZ Armeni już nie. Co więcej czemu kandydat na prezydenta o to się nie upomina?- oto jest pytanie.



Komentarze
Pokaż komentarze